Trzeba godnie uczcić to święto
Święto Trzech Króli było w Polsce ustawowo dniem wolnym od pracy do 1960 roku. Zostało zniesione przez władze komunistyczne w czasach walki państwa z Kościołem katolickim. W 2008 roku Sejm odrzucił projekt inicjatywy obywatelskiej domagający się przywrócenia dnia wolnego 6 stycznia, pomimo zebrania ponad miliona podpisów poparcia, tłumacząc swoją decyzję względami ekonomicznymi. Przemilczano fakt, że takim jest on aktualnie w dziewięciu krajach Unii Europejskiej, także protestanckich, m.in.: w Niemczech, Grecji, Hiszpanii, Austrii, a także w Szwecji i Finlandii oraz we Włoszech.
Niedawno usłyszeliśmy zapowiedź, że PO poprze projekt obywatelski ustawy, jednak zacznie ona obowiązywać od 2011 roku. Czas pokaże, czy tak się stanie. Na razie tylko pracownicy Urzędu Miasta Łodzi 6 stycznia nie muszą iść do pracy. Stosowne rozporządzenie wydał prezydent Jerzy Kropiwnicki 9 grudnia 2009 roku.
Dlaczego jest to dzień tak ważny dla katolików? Uroczystość Objawienia Pańskiego jest dziś jedynym dniem świątecznym, w którym są oni zobowiązani do uczestnictwa we Mszy św., a który jednocześnie nie jest wolny od pracy. Biskupi w liście skierowanym do marszałka Sejmu na początku września 2008 r. napisali: „W ostatnich latach Kościół w Polsce przeniósł na niedzielę, względnie obniżył rangę liturgiczną kilku zniesionych w ten sposób świąt, by nie prowadzić do konfliktu sumienia u ludzi wierzących, zobowiązanych do pracy w dzień świąteczny”. Ale – jak podkreślili – nie uczyniono tego w odniesieniu do Święta Trzech Króli „ze względu na wyjątkową wagę tej uroczystości oraz uniwersalne przesłanie, jakie jest jej treścią: objawienie Chrystusa wszystkim narodom i kulturom”. Autorzy inicjatywy ustawodawczej dodają, że „Pokłon Mędrców ze Wschodu, niebędących członkami Narodu Izraela, oznaczał potwierdzenie misji Zbawiciela w wymiarze ponadnarodowym. Wydarzenie to stanowiło objawienie Boże wobec ówczesnych elit politycznych i intelektualnych”.
Warto pamiętać, że na Wschodzie pierwsze ślady uroczystości spotykamy już w III wieku po Chrystusie. Tego właśnie dnia Kościół grecki obchodził święto Bożego Narodzenia, ale w treści znacznie poszerzonej: jako przyjście Boga do ludzi w tajemnicy Wcielenia i objawienie tego doniosłego wydarzenia pogańskiemu światu reprezentowanemu przez magów (mędrców, królów – różnie na ten temat wypowiada się tradycja) przybyłych do Betlejem ze Wschodu. W Kościele zachodnim Uroczystość Objawienia Pańskiego jest obecna już od końca wieku IV. Widzi on w mędrcach siebie jako rodzinę ludzką, której przedstawiciele przychodzą z różnych krańców świata, aby oddać pokłon Dziecięciu. Jest to zatem dzień, kiedy zaakcentowany zostaje uniwersalizm Wcielenia, który swoje apogeum osiągnie w całym dziele Odkupienia, w Misterium Krzyża i w Zmartwychwstaniu Chrystusa.
Pismo Święte nie wskazuje, ilu było mędrców. Mogło ich być wielu. Nasza tradycja przyjęła, że było ich trzech. Złożyli trojakie dary: złoto, kadzidło i mirrę. Ich imiona to: Kacper, Melchior i Baltazar. Kacper („Godny chwały”) pochodził z Etiopii, miał być czarnoskóry i najwyższy wzrostem; Melchior („Bóg jest moją światłością”) ponoć pochodził z Nubii (Egipt) i był najniższy; wreszcie Baltazar („Bóg przyjął jego życie”) podobno pochodził z Azji Wschodniej.
W uroczystość Objawienia Pańskiego znaczymy drzwi naszych domów inicjałami K + M + B 2010 kredą poświęconą w kościołach. Oznaczają one bądź imiona mędrców, ewentualnie według interpretacji średniowiecznej są skrótem wyrażenia „Christus Mansionem Benedicat”, co oznacza: „Niech Chrystus błogosławi to mieszkanie”, lub „Christus Multorum Benefactor” („Chrystus Dobroczyńcą Wielu”). Znaczenie kredą drzwi nawiązuje do wydarzenia z Księgi Wyjścia (Wj 12, 21-33), kiedy to Naród Wybrany przed wyjściem z niewoli znaczył drzwi i progi domów krwią baranka, a wówczas Bóg „nie pozwolił niszczycielowi wejść do tych domów” (Wj 12, 23).
Jest jeszcze coś, o czym warto wspomnieć: próby gwałtownej komercjalizacji Świąt Bożego Narodzenia sprawiły, że na naszych oczach niepostrzeżenie dokonało się bardzo niepokojące przesunięcie akcentów w kwestii czasu i sposobu przeżywania tej tajemnicy. Otóż, o ile mówi się o świętach już od połowy listopada, o tyle zupełnie w naszej świadomości zaciera się fakt, iż okres Bożego Narodzenia kończy się dopiero Niedzielą Chrztu Pańskiego. Do tego dnia fakt Wcielenia jest przedmiotem pogłębionej refleksji w Kościele. Medytacja nad betlejemskim wydarzeniem ma nam pomóc pojąć Boży zamysł podjęty względem każdego z nas, zrozumieć uniwersalizm zbawienia. Uroczystość Objawienia Pańskiego wpisuje się w tę logikę – nią się tłumaczy ranga wydarzenia, ona też uzasadnia konieczność przywrócenia jej świątecznego wymiaru.
ks. Paweł Siedlanowski
