Pomnik rodaków emigrujących za chlebem

W Szymbarku na Kaszubach, na terenie Centrum Edukacji i Promocji Regionu, znajduje się niezwykły pomnik polskiego uchodźstwa za chlebem – dwa drewniane XIX-wieczne domy z Kanady, zbudowane przez pierwszych kaszubskich emigrantów.

Szymbarskie CEPR jest swoistym muzeum na wolnym powietrzu, zarazem centrum turystycznym. Zajmuje wiele hektarów powierzchni, na której animator i właściciel tego miejsca, Daniel Czapiewski, rozmieścił różne obiekty historyczne oraz turystyczne atrakcje. Jest tu m.in. Sybirak – drewniany dom z XVIII w., zbudowany przez polskich zesłańców w Zapleskinie, w rejonie Irkucka, przewieziony stamtąd do Szymbarka.

Wilno w Kanadzie
Kaszubskie trwanie w Kanadzie to już 150 lat. Obecnie mieszka w tym kraju około 10 tysięcy osób deklarujących pochodzenie kaszubskie! Pierwsi emigranci – kilkanaście rodzin z powiatu kartuskiego, z terenu gminy Sierakowice – przypłynęli do Kanady w roku 1858. Potem ściągali swoich krewnych i znajomych, najwięcej z powiatów bytowskiego i kościerskiego.
Ciekawe, że swą pierwszą osadę, dziś miasto w stanie Ontario, nazwali nie Kartuzami, lecz Wilnem – na cześć swego wieloletniego katolickiego duszpasterza ks. Władysława Dembskiego (proboszcza w latach 1880-1892), rodem z Wileńszczyzny. Po dotarciu do kanadyjskiego brzegu kaszubscy pionierzy myśleli nie tylko o pożywieniu i o dachu nad głową, ale także o potrzebach duchowych. Niepewni jutra, pełni niepokoju, tęskniący do kraju szukali na dalekim brzegu Boga, do którego się modlili na „rodnej” kaszubskiej ziemi. Spragnieni byli słowa Bożego po polsku, szukali kapłana, który by ich wyspowiadał, odwiedził w okresie Bożego Narodzenia. Bardzo tęsknili do religijnych obyczajów starego kraju. Początkowo chodzili na Msze św. do odległego o 25 km Brudenell. W miejscu osiedlenia postawili na wzgórzu krzyż, a w roku 1875 wybudowali pierwszy kościół pod wezwaniem Matki Bożej Częstochowskiej, bo jakżeby inaczej! „Nie można bez Chrystusa zrozumieć dziejów Polski” (Jan Paweł II, Warszawa, plac Zwycięstwa, 2 czerwca 1979 r.).
Najbardziej znane nazwiska Kaszubów kanadyjskich: Szulist, Szczypior, Czapiewski, Główczewski, Etmański, Rekowski, Maszk – także współcześnie należą do najpopularniejszych kaszubskich nazwisk w Polsce. Kaszubi wnieśli wielki wkład w ucywilizowanie dziewiczych obszarów Kanady. Teraz mają dwie ojczyzny. Nadzwyczajne jest to, że wielu z tych ludzi mówi doskonale po kaszubsku, a nawet lepiej niż niektórzy nasi Kaszubi, bo nie mają codziennego kontaktu z najbliższym kaszubszczyźnie językiem, z polszczyzną, w której mowa kaszubska często się rozmywa.

Korzenie – rzecz ważna
Dwa drewniane domy, wybudowane w XIX w. przez kaszubskich osadników, materialny dowód ich znojnej pracy i pragnienia posiadania własnego domu na obcej jeszcze ziemi, dotarły drogą morską do Szymbarka, gdzie zostały starannie odtworzone. Daniel Czapiewski miał już w tym względzie doświadczenie, ponieważ kilka lat wcześniej ściągnął z Syberii, w sobie tylko wiadomy sposób, drewniany dom polskich zesłańców z XVIII w. i zrekonstruował go na terenie szymbarskiego Centrum.
Obok domów traperów stanął też pomnik tradycyjny w formie, choć również niezwykły. Na wielkim kamieniu ustawionym w pobliżu drewnianego domu, pochodzącym z pierwszego cmentarza kaszubskich pionierów w Wilnie, wypisano krótko historię Zagrody Trapera Kaszuby, podkreślając, że jej rekonstrukcja w Szymbarku to „hołd złożony polskiej emigracji na dalekiej obczyźnie, która nie zapomniała o swoich korzeniach”. Obok kamienia stoi wysoki drewniany krzyż z roku 1933, który stał kiedyś przy pierwszej katolickiej świątyni w Wilnie, zbudowanej przez naszych dzielnych Kaszubów. Ten krzyż jest także darem dla rodaków w kraju od ks. Mirosława Olszewskiego, obecnego proboszcza wileńskiej parafii. Poza chatami, czy raczej checzami, jak powiedzielibyśmy po kaszubsku (jedna mieszkalna, druga gospodarcza), pomnikową zagrodę imigranta uzupełnia szczególne urządzenie świadczące o kaszubskiej pomysłowości w pracy. Do karczowania lasu na swoich farmach osadnicy używali nie tylko mięśni, ale także tego urządzenia napędzanego przez konie. Połączenie drewnianego, masywnego kozła, krążka i linki tworzyło dźwig do wyrywania korzeni drzew, których normalnie żadna siła nie ruszyłaby z ziemi. Osadnicy nie znali fizyki, ale jej prawa odkrywali intuicyjnie i „czynili sobie ziemię poddaną”.
W obrębie zagrody zobaczymy też wzruszające kamienne repliki nagrobków kaszubskich z cmentarza w Wilnie. Kamienie i drewno tworzą szczególne połączenie w całej zagrodzie – pomniku. Z tych materiałów zbudowany jest także fragment typowego w „kaszubskiej Kanadzie” ogrodzenia. Ani drewna, ani kamieni naszym osadnikom nie brakowało. Nie brakowało też ziemi, gdyż dostawali „działki” po 40 ha lub nawet większe, lecz zanim zaczęli tam cokolwiek uprawiać, trzeba było całą ziemię zrosić własnym potem. Doskonale rozumieją to nasi Kaszubi w kraju, bo oni przecież od pokoleń uprawiali kamienistą, mało urodzajną ziemię na kaszubskich wzgórzach morenowych w Kartuskiem czy w Kościerskiem i pracowicie wyciągali z pól niezliczone kamienie. Kamień i drewno to także ich życie. Pięknie się to komponuje w Centrum Edukacji i Promocji Regionu w Szymbarku, które – poza wszelkimi innymi funkcjami – jest też swoistą świątynią drewna jako tradycyjnego polskiego materiału budowlanego. Materialnym przejawem hołdu dla drewna i jego „duszy” jest wycięta w Szymbarku deska z jednego pnia kaszubskiej daglezji, wpisana do Księgi rekordów Guinnessa jako najdłuższa deska świata: 36,83 m, ważąca 1100 kg, o objętości półtora kubika! Trzeba było 50 mężczyzn, by ją zawiesić na ścianie. Tak też można i należy promować swój kraj i region.
Kiedy chodziłem wśród tych kamieni, zarówno wybranych z ziemi kaszubskiej, jak i przywiezionych z kanadyjskiego Wilna, pomyślałem sobie, że ewangeliczne słowa św. Łukasza „Powiadam wam: Jeśli ci umilkną, kamienie wołać będą” (Łk 19, 40) mają drugie, wręcz dosłowne znaczenie.

Drzewo pamięci
I jest jeszcze w Szymbarku żywy pomnik! Przy domach kanadyjskich Kaszubów posadzono kanadyjski klon, z którego wyrośnie może kiedyś wysokie drzewo pamięci. Kraj Klonowego Liścia – tak obrazowo nazywa się Kanadę. Czerwony klonowy liść na białym tle znajduje się w centrum kanadyjskiej flagi. Trzy liście klonu umieszczono w godle państwa. Wszystko w biało-czerwonych barwach. Do tego dumna dewiza Kanady, przypominająca niespełnione polskie marzenia: A mari usque ad mare (Od morza do morza).
Klon występuje powszechnie zarówno w Kanadzie, jak i w Polsce. Dla kaszubskich pionierów, którzy przybyli do Ontario, był więc także wspomnieniem starego kraju. W czasach początkowej biedy i dorabiania się stał się jednak przede wszystkim źródłem energii życiowej. Syrop, wytwarzany przez odparowanie wody z soku klonowego, jest źródłem życiodajnych soli mineralnych i przyswajalnych przez człowieka cukrów (węglowodanów). Do dziś jest powszechnie używany do popularnych kanadyjskich naleśników przypominających polskie racuchy.
Obecność domów kaszubskich traperów jest znakiem naszej pamięci o rodakach na obczyźnie. Wiele wskazuje na to, że będzie ich tam coraz więcej. Polacy znów wędrują za chlebem. Oby nigdy nie zapomnieli, skąd przywędrowali. Tak jak ci Kaszubi z kanadyjskiego Wilna, którzy pamiętają już od sześciu pokoleń.

Piotr Szubarczyk
drukuj