Ludzkie sprawyApolityczna polityka
Tak więc trwają wiara, nadzieja i miłość – te trzy:
największa z nich jednak jest miłość (1 Kor 13, 13).
Z afery hazardowej i innych, w które zaplątani są czołowi politycy, wyłania się dzięki sprytnym zabiegom medialnym wątek przewodni, czyli niecne motywy CBA i polityczność jej szefa. To bardzo ciekawe podejście do tematu nasuwające szereg pytań i wniosków. Czym jest polityka i kim są politycy? Jeśli jest to zawód, branża – to uprawnione do zajmowania się nią są osoby wykwalifikowane, które zdobyły wykształcenie zgodne z wykonywanym zajęciem. I tak nauczyciel, prawnik, lekarz, historyk, sportowiec, biznesmen, lobbysta, dziennikarz i inni… nie powinni uprawiać polityki, a swoje zawody, na których się znają. Kto wobec tego ma być politykiem – politolodzy? Także nie, ponieważ oni głównie oceniają i analizują to, co zwiemy polityką. Ktoś powie, że spryt w celu osiągnięcia określonych zamierzeń, inny, że działalność partii dla jej celów, czyli zdobycia i utrzymania władzy, a większość, że aktywność władz państwowych wewnętrzna i międzynarodowa stanowi politykę. A jest ona przede wszystkim TROSKĄ O DOBRO WSPÓLNE, natomiast politycy to wszyscy, którzy to rozumieją. I nie jest to wyświechtany slogan, ale podstawa, bez której nie ma dobrej sztuki rządzenia państwem. Skoro tak, to mam nadzieję, że właśnie sprawujący władzę, a także nadzór nad prawidłowym jej funkcjonowaniem są przede wszystkim politykami i że troszczą się o nasze, wspólne, polskie dobro. W sytuacji, gdy któryś z polityków zapomina o szerszej perspektywie owego dobra i zawęża ją do własnego ogrodzenia, to inny, a już szczególnie powołany do tego, zwraca uwagę na ten fakt innych zaangażowanych w politykę. Apolityczność szefa CBA, o którą dopomina się grono polityków i „apolitycznych” dziennikarzy, zdumiewa, gdyż żądają czegoś, co nie istnieje. Jest to tak dziecinne, jak wówczas, gdy dzieci proszą o gwiazdkę z nieba… To tak, jak wymagać neutralności światopoglądowej. Tego nie ma. Owszem, istnieją pewne pragnienia czynienia nowego świata – globalnej wioski, ale nawet coca-cola i równy do niej dostęp nie zrobią ze wszystkich mózgów wody sodowej… Jednak pozwólmy sobie na trochę fantazji. Żyjemy w świecie apolitycznym, neutralnym światopoglądowo, gdzie nikt nie posiada poglądów. Włączamy wiadomości, np. TVN 24, a tu – przesłanie wiary, nadziei i miłości; przełączamy na obrady Sejmu i cóż widzimy – znowu omówienie powyższych cnót, bo tylko one są neutralne światopoglądowo i apolityczne. To prawda, że pan premier jest całkiem blisko tego stanu, przeszliśmy już etap miłości, teraz wkraczamy w epokę nadziei, której istotą jest zaufanie, należy jeszcze tylko poczekać na wiarę (nie ta kolejność, ale mniejsza z tym). To dobrze, a nawet bardzo dobrze, gdyż daje nam gwarancję dążności do jedynej cywilizacji godnej człowieka – cywilizacji życia, sprawiedliwości. Ech, dobrze czasem pomarzyć, ale pora wracać na ziemię, gdzie nie istnieje apolityczność i neutralność światopoglądowa, bo to przecież nie Niebo, co gorsza – ziemia zdewastowana i materialnie, i moralnie. Dlatego naturalne, że ludzie mają poglądy, różnią się światopoglądowo, a niektórzy nieliczni zajmują się prawdziwą polityką, rozumianą jako roztropna troska o dobro wspólne. Wśród społeczeństwa skoncentrowanego na tym, co własne, każdy, kto przejawia zainteresowanie tym, co wspólne, jest cennym wyjątkiem i zamiast koncentrować siły, aby usuwać takich ludzi poza nawias życia wspólnotowego, należy stwarzać warunki, aby ich postawy mogły stać się bardziej powszechne. Apolityczna polityka jak odtłuszczone masło jest zwyczajnie niesmaczna.
