Nie kwapią się do prokuratury

Górnicy, którzy anonimowo opowiadają o nieprawidłowościach, do jakich dochodziło w kopalni „Wujek – Śląsk”, nie chcą podzielić się swoją wiedzą z prokuraturą. Po ogłoszonym w ubiegłym tygodniu apelu śledczych o przekazywanie tego typu informacji żaden górnik nie zdecydował się na składanie zeznań.

– Po naszym apelu nikt się nie zgłosił, by z własnej inicjatywy przekazać informacje na temat możliwych nieprawidłowości w kopalni – podkreśliła Marta Zawada-Dybek, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Katowicach. Jedynym znanym prokuraturze w tym temacie górnikiem jest mężczyzna, który anonimowo w mediach opowiadał o realiach panujących w kopalni. Prokuratura zastrzegła, iż osoby, które skontaktują się ze śledczymi, mogą liczyć na pełną anonimowość.
Nieco więcej informacji na temat swoich prac przekazują eksperci komisji Wyższego Urzędu Górniczego, którzy wczoraj zakończyli cykl oględzin miejsca wypadku. – Na dole byli już wszyscy członkowie komisji i eksperci, których obserwacje i ustalenia mogą być pomocne w wyjaśnianiu przyczyn katastrofy. Niewykluczone, że w miarę potrzeb nastąpią kolejne zjazdy ekspertów w ten rejon – ocenił Krzysztof Król, rzecznik WUG. Dotychczasowe prace ekspertów nie dały odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób w kopalni doszło do wybuchu metanu. Wprawdzie komisja ujawniła nieprawidłowości w organizacji pracy przy ścianie, ale nie znaleziono dowodów, by te uchybienia miały wpływ na bezpieczeństwo górników. Za tydzień komisja WUG zbierze się po raz drugi, by podsumować dotychczasowe spostrzeżenia. Równocześnie wykonywane są badania laboratoryjne zabezpieczonego w kopalni sprzętu. W wyniku wybuchu metanu w kopalni „Wujek – Śląsk” zginęło 18 górników. 28 poszkodowanych nadal przebywa w szpitalach.


MA
drukuj