Rząd i NFZ szukają oszczędności

Wszystko wskazuje na to, że druga w tym roku nowelizacja listy leków refundowanych, która w pierwotnym zamyśle resortu zdrowia miała się pojawić w lipcu, do tej pory jest jeszcze w powijakach. Lekarze podkreślają, że bardzo źle się stało, iż Ministerstwo Zdrowia nie dotrzymało obietnicy, bo zawiedzeni czują się choćby cukrzycy, którym obiecywano refundowanie nowoczesnych leków. Nikt nie potrafi powiedzieć, na jakim etapie utknęła nowelizacja i dlaczego. Za dwa tygodnie resort zdrowia będzie się tłumaczył z tego przed posłami z sejmowej Komisji Zdrowia. Najpewniej minister Ewa Kopacz szuka sposobu, aby zmniejszyć wzrastające od pewnego czasu wydatki na leki, które obciążają budżet Narodowego Funduszu Zdrowia. Na razie Ministerstwo Zdrowia milczy w tej sprawie.

– Brakuje im pieniędzy, za gwałtownie rosną koszty i wydatki na leki – podkreśla w rozmowie z nami przewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia Bolesław Piecha (PiS). I dodaje, że być może czegoś więcej posłowie z Komisji Zdrowia dowiedzą się od przedstawicieli resortu zdrowia, którzy za dwa tygodnie na posiedzeniu komisji mają przekazać informacje o nowelizacji listy leków refundowanych. – Może czegoś się dowiemy. Powiem szczerze, że nie wiem, co tam się dzieje – mówi nam Piecha. Wody w usta nabrali z kolei posłowie Platformy Obywatelskiej. Nieliczni, którzy odebrali od nas telefon, nie mieli zbyt wiele do powiedzenia. – Nic nie wiem na ten temat, przykro mi – powiedział poseł Jarosław Katulski (PO) zasiadający w Komisji Zdrowia. Również resort zdrowia milczy na ten temat i nie udziela żadnych informacji.
Najpierw Ministerstwo Zdrowia zapowiadało w czerwcu, że druga nowelizacja listy leków refundowanych pojawi się w lipcu. Potem podano jeszcze kilka mniej lub bardziej odległych terminów, jednak żadnego nie dotrzymano. W rezultacie nie ma jej do dziś. Prawdopodobnie dlatego, że wydatki na refundacje cen leków mogą przekroczyć plany finansowe NFZ, który na ten cel ma w tym roku prawie 8 mld złotych.
Natomiast w czerwcu resort zdrowia zapowiedział, że na drugiej liście znajdą się nowoczesne, a co za tym idzie – drogie leki, m.in. analogowe insuliny długodziałające. Po krótkim czasie zaczęło się jednak z pomysłu wycofywać. Zdaniem posła i lekarza Czesława Hoca (PiS), prawdopodobnie teraz ważą się losy i „być albo nie być” insulin na liście, które miały się znaleźć już na wcześniejszej, pierwszej liście refundacyjnej. – Insuliny analogowe nie zostały umieszczone na tej liście w marcu. Nie zostały wpisane na tę listę pomimo spokoju i pozytywnych oczekiwań około 2,5 mln ludzi chorujących na cukrzycę, bo pani minister Kopacz im to obiecywała.
Sprawa bulwersuje cukrzyków, bo wierzyli w obietnice minister Ewy Kopacz. – Nie wpisano insulin na tę listę pomimo uspokajających deklaracji Ministerstwa Zdrowia przekazywanych Polskiemu Towarzystwu Diabetologicznemu, pomimo oczywistych i udowodnionych wskazań środowiska lekarskiego, pomimo merytorycznie pozytywnej rekomendacji Agencji Oceny Technologii Medycznej. Wreszcie insulin analogowych nie wpisano na listę pomimo oczywistych korzyści ekonomicznych w postaci zmniejszenia groźnych i kosztochłonnych powikłań cukrzycy: ślepoty, amputacji kończyn w przebiegu tzw. stopy cukrzycowej, krańcowej niewydolności z ich dializoterapią i przeszczepem nerek, dwukrotnie zwiększonej umieralności z powodu choroby niedokrwiennej serca oraz powikłań miażdżycy naczyń mózgowych – alarmował jeszcze w marcu poseł Czesław Hoc. – Postanowiliśmy, że analogi długodziałające zostaną wpisane na listę w najbliższym możliwym terminie – odpowiadał mu wtedy wiceminister zdrowia Marek Twardowski. A więc nowoczesne insuliny powinny znaleźć się na liście, na którą obecnie wszyscy z niecierpliwością czekają.
Jak mówi w rozmowie z nami dr Maciej Jędrzejewski, przewodniczący mazowieckiego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, fakt, że lista leków refundowanych opóźnia się, nie ma większego znaczenia dla lekarzy i większości pacjentów. – Listą najbardziej ekscytują się zawsze firmy farmaceutyczne. Powiem szczerze, że nic nie wiem, dlaczego tej listy do tej pory nie ma – podkreśla Jędrzejewski. Jednak wszystko zmienia fakt, że wcześniej ministerstwo obiecało pewnej grupie chorych, w tym przypadku cukrzykom, iż będą refundowane dla nich nowoczesne leki. We współczesnej diabetologii insuliny analogowe to podstawa leczenia cukrzycy, ponieważ odtwarzają one profil wydzielania insuliny w sposób najbardziej zbliżony do fizjologicznego. Więc teraz pacjenci czekają na te leki z przeświadczeniem, że będą o wiele tańsze. – Takie opóźnienia mają bardzo niekorzystne skutki dla lekarzy i pacjentów. Ponieważ pacjenci w zasadzie, oczekując na listę leków, oszczędzają, a wręcz czasem wstrzymują się z wykupywaniem tych leków, które mają być tańsze. Każda zwłoka może być niekorzystna w skutkach dla pacjentów. Bo oni niekiedy na jakiś czas nawet zaprzestają leczenia, bo powiedziano im wcześniej, że leki będą refundowane, a więc tańsze. A prawda jest taka, że leczenie powikłań cukrzycy jest ośmiokrotnie droższe niż leczenie samej cukrzycy – argumentuje poseł Hoc.


Izabela Borańska-Chmielewska
drukuj