Buzek powinien protestować

Spółka Nord Stream, żeby przystąpić do prac (jak również strona niemiecka, która bierze w tym udział) musi zaprezentować ekspertyzę o skutkach oddziaływania tej inwestycji na środowisko. Jeżeli tego nie uczyni, nie może zaczynać pracy. To stanowisko musi być nie tylko przedstawione, ale zaakceptowane przez wszystkie zainteresowane strony, a więc te państwa nadbałtyckie, które mają tam swoje strefy ekonomiczne lub wody przybrzeżne. Jeżeli władze Unii Europejskiej chcą być w zgodzie z tym raportem mojego autorstwa, który został przyjęty przez Parlament Europejski w lipcu zeszłego roku, to na wybór instytucji, która przygotuje ekspertyzę, mają wpływ wszystkie kraje nadbałtyckie. Jeżeli Nord Stream przedstawi ekspertyzę przygotowaną przez wybraną przez siebie instytucję, to powinno być to oprotestowane na forum europejskim, ponieważ Parlament Europejski zażądał, żeby ekspertyza była przygotowana przez instytucję, która zostanie zaaprobowana przez wszystkie państwa nadbałtyckie. Komisja Europejska powinna to wszystkimi swoimi narzędziami oprotestować. Jeżeli tego nie zrobi, będzie to znaczyło, że lekceważy stanowisko PE i to będzie już rola parlamentu i jego przewodniczącego Jerzego Buzka, żeby protestować i użyć wszystkich narzędzi politycznych, jakie ma do swojej dyspozycji, by KE zdyscyplinować.
Nord Stream musi także przedstawić rozwiązania alternatywne i uzasadnić, dlaczego z nich nie korzysta. Odrzucenie alternatywy, jaką jest druga nitka gazociągu jamalskiego, jest w zasadzie niemożliwe, gdyż koszty inwestycyjne tego projektu są mniejsze, szkody środowiskowe również, natomiast przepustowość jest prawie taka sama.


not. AW
drukuj