Premiera Putina warunki dla Polski
Były sowiecki generał KGB, były prezydent Rosji, a obecny premier rządu rosyjskiego Władimir Putin odmawia ostatecznego potwierdzenia przyjazdu do Polski na zaproszenie premiera Donalda Tuska na uroczystości 70. rocznicy wybuchy II wojny światowej. Putin uzależnia swoją wizytę w Polsce od tego, jaki będzie program tych uroczystości. W szczególności chce mieć pewność, że nawet najmniejszy fragment obchodów rocznicy II wojny światowej nie będzie nawiązywał do wspólnej odpowiedzialności Niemiec i Rosji za jej rozpętanie. Z medialnych przecieków wypływających z Kremla wynika, iż obecny przywódca Rosji wyklucza, aby w jakimkolwiek oficjalnym wystąpieniu był przypomniany 23 sierpnia 1939 r. – data podpisania paktu Ribbentrop – Mołotow. Dla Putina jest nie do przyjęcia, aby w jego obecności Polacy przypominali światu, że to nie gdzie indziej, ale właśnie na Kremlu w Moskwie został podpisany międzynarodowy traktat między Niemcami a Rosją o podziale Europy na strefy wpływów pomiędzy oba zbrodnicze totalitarne państwa. Pierwszą ofiarą tego bandyckiego układu miała być Rzeczpospolita Polska, na której dokonano tzw. IV rozbioru i którą zlikwidowano jako państwo. Bez tego układu Hitler być może nie zdecydowałby się na uderzenie na Polskę 1 września 1939 roku. Ten układ zobowiązywał Stalina do napaści na Polskę i stało się to 17 września. Również przypominanie tej daty premier Putin wyklucza w swojej obecności, gdyby doszło do jego wizyty oficjalnej na uroczystościach w Gdańsku.
Nie ulega wątpliwości, że Władimir Putin i rząd rosyjski wywierają presję polityczną na Polskę. Stawianie tego rodzaju warunków przez Putina jest dla nas nie do przyjęcia. To suwerenna i niepodległa Rzeczpospolita jest organizatorem 70. rocznicy tragicznych dla nas agresji z 1 i 17 września 1939 roku. To myśmy byli ofiarą agresji niemieckiej i sowieckiej. Powinno zastanawiać, że kanclerz Angela Merkel przyjęła zaproszenie na obchody wybuchu II wojny bez stawiania jakichkolwiek warunków. A Putin testuje słabość i odporność premiera Tuska na presję z Moskwy. Premier Rosji nie powinien mieć jednak obaw, albowiem wyraźny sygnał do Moskwy w imieniu rządu polskiego przekazał już minister Andrzej Przewoźnik, który jednoznacznie zadeklarował: „W trakcie uroczystości nie będzie żadnych elementów, które by prowadziły do konfliktów”. Spotkanie
1 września ma być wyłącznie przypomnieniem dnia wybuchu wojny.
Nasuwa się zasadnicze, acz niewygodne dla premiera Donalda Tuska pytanie. Po co i w jakim celu zapraszał Putina do Polski? Czy po to tylko, aby wymuszał on na nas program obchodów wybuchu II wojny, co stanowi ewidentne naruszenie nie tylko polskiej racji stanu, ale wręcz dyplomatycznego protokołu? Racja stanu wymaga właśnie, aby przypominać zbrodniczą współpracę polityczną i sojusz militarny Niemiec i Rosji we wrześniu 1939 r. i w dwóch następnych latach. Premier Związku Sowieckiego Wiaczesław Mołotow, który wspólnie z ministrem spraw zagranicznych III Rzeszy Joachimem von Ribbentropem podpisywał układ przeciwko Polsce i Europie 23 sierpnia 1939 r., lakonicznie i dosadnie w oficjalnym przemówieniu, już po klęsce Polski, powiedział: „Polska, pokraczny bękart traktatu wersalskiego, przestała istnieć”. W ten sposób zrealizował polityczny testament poprzedniego premiera Rosji Sowieckiej Włodzimierza Lenina, który 20 września 1920 roku na Kremlu na posiedzeniu rządu zapowiadał: „Będziemy przechodzić od działań defensywnych do ofensywnych, aż wykończymy tych Polaków na dobre”.
Przez ponad pół wieku peerelowska historyczna propaganda, podręczniki i encyklopedie wmawiały Polakom, że to tylko hitlerowskie Niemcy napadły na Polskę we wrześniu 1939 roku, a Związek Sowiecki starał się zapobiec wojnie. Jeszcze dzisiaj wielu historyków posługuje się eufemizmami i używa określenia „radziecki” zamiast „sowiecki”, albo takimi, że Niemcy dokonały agresji, a Armia Radziecka „wkroczyła” do Polski od wschodu. Tak jest – pomylili drogę i wkroczyli zupełnie przypadkowo! I takiej właśnie wersji i oficjalnej wykładni najnowszej historii oczekuje od polskiego rządu dzisiejszy premier Rosji Władimir Putin.
Józef Szaniawski
