Chcą majątkowych przywilejów

Organizacje żydowskie chcą ułatwień prawnych w odzyskiwaniu dawnych majątków ofiar holokaustu

Władysław Bartoszewski reprezentuje Polskę podczas rozpoczętej w Pradze międzynarodowej konferencji „Mienie ery holokaustu”. Uczestniczący w niej eksperci z różnych państw już na jej wstępie – co stanowi swoisty paradoks – sformułowali wnioski końcowe. Wynika z nich, iż Polska powinna zwrócić mienie należące przed wojną do Żydów, a jeśli jest to już niemożliwe – to wypłacić ekwiwalent pieniężny. Organizacje żydowskie domagają się również złagodzenia wymogów, jeśli chodzi o dokumentację posiadaną przez osobę składającą wniosek o zwrot majątku, co może umożliwić nadużycia. Warto przy tym podkreślić, że dotychczas nie zostało zwrócone Polakom mienie zagarnięte przez komunistyczne władze, bo wciąż nie ma ustawy reprywatyzacyjnej.

W z góry przyjętym podsumowaniu podkreślono, że „skonfiskowana własność prywatna nie została zwrócona dawnym właścicielom w krajach Europy Środkowowschodniej, ale znacjonalizowana za rządów komunistycznych”. Tymczasem, na co wskazują eksperci, każde mienie – niezależnie od tego, czy polskie, czy żydowskie, czy jakiekolwiek inne – jeżeli nie miało spadkobiercy, automatycznie przechodziło na własność Skarbu Państwa.

„Jeśli skonfiskowana własność nie może być zwrócona, kraje powinny zapewnić alternatywną własność tej samej wartości albo zapewnić godziwe odszkodowanie” – napisano w dokumencie. Postuluje się w nim także powołanie specjalnych „trybunałów albo agencji ds. roszczeń”, którym do wydania decyzji miałyby wystarczać „alternatywne formy dowodów”. Wnioski w tej sprawie składano by przy tym drogą elektroniczną lub za pośrednictwem placówek dyplomatycznych, przy czym ani miejsce zamieszkania, ani obecne obywatelstwo składającego wniosek nie miałoby żadnego znaczenia. Sporo wniosków może spłynąć od obywateli amerykańskich żydowskiego pochodzenia, a należy w tym momencie przypomnieć, że 16 lipca 1960 roku rząd Polski podpisał z rządem Stanów Zjednoczonych układ dotyczący roszczeń majątkowych obywateli i instytucji USA od Polski za pozostawiony i ocalały w Polsce majątek. Zgodnie z art. 1 tejże umowy rząd Polski zobowiązał się zapłacić, a rząd USA przyjąć, 40 mln dolarów za całkowite uregulowanie i zaspokojenie wszystkich roszczeń obywateli USA zarówno osób fizycznych, jak i prawnych, z tytułu nacjonalizacji i innego rodzaju przejęcia przez Polskę mienia oraz praw i interesów związanych lub odnoszących się do mienia, które nastąpiło w Polsce przed dniem podpisania i wejścia tego układu w życie. Spłata tego zobowiązania przez Polskę następowała w rocznych ratach przesyłanych na konto Departamentu Stanu i została w całości spłacona i rozliczona 10 stycznia 1981 roku.

Autorzy dokumentu wnoszą również o wprowadzenie dodatkowego finansowania przez wspólnotę międzynarodową żyjących wciąż ofiar holokaustu. „W tym kontekście sugeruje się wykorzystanie, gdzie to możliwe, pozbawionej spadkobierców żydowskiej własności w Europie Wschodniej. Dochody z tej własności, po uzgodnieniu z istniejącymi gminami żydowskimi, powinny być przekazane na zabezpieczenie bytowych potrzeb tych, którzy przeżyli, oraz na cele edukacji. Jeśli nie podejmiemy działania teraz, to będzie za późno, o wiele za późno” – napisano w podsumowaniu, dodając, iż wyrazicielem woli ofiar holokaustu, „którzy nie mieli albo nie mają wybranego przez siebie rządu do reprezentowania ich”, ma być Światowa Organizacja na rzecz Restytucji Mienia Żydowskiego (World Jewish Restitution Organisation) oraz inne podobne instytucje. W opinii dr. hab. Mieczysława Ryby, nie ma prawnych możliwości, aby wypłacać odszkodowania instytucjom niemającym nic wspólnego ze spadkobiercami.

– Jest to jakiś rodzaj dziwactwa prawnego, a w niczym to nie zadośćuczyni tym, którzy ponieśli jakieś ofiary z tym związane – ocenił Ryba. – Jeżeli są jacyś spadkobiercy, to na gruncie polskim mają możliwość zwrotu mienia – dodał.

Nikt nie wyliczył: ile kosztowało odbudowanie pożydowskich budynków, wysokości kredytów hipotecznych zaciąganych pod zastaw tychże budynków przez trudniącą się handlem ludność żydowską. Wyliczenie tego jest o tyle utrudnione, że wiele ksiąg wieczystych po prostu się nie zachowało.

Warto przypomnieć, iż po 1945 roku wiele osób, które przeżyły holokaust, przyjeżdżało do swoich rodzinnych miejscowości i sprzedawało mienie. Dochodziło często przy tym do oszustw: osoby, które nie były spadkobiercami, podawały się za takowe, sprzedawały nieruchomości i wyjeżdżały. Proceder ten, w który w większości przypadków zaangażowane były komunistyczne służby bezpieczeństwa, był uprawiany na szeroką skalę, co zresztą często znajdowało swój finał na sali sądowej. Z kolei mienie nieprywatne przechodziło na własność państwa komunistycznego.

Tymczasem w Izraelu jedna z tamtejszych organizacji zajmująca się restytucją mienia osób ocalałych z holokaustu wytoczyła proces sądowy drugiemu co do wielkości izraelskiemu bankowi Leumi. Zarzuca mu odmowę wydania funduszy złożonych w nim przez ofiary holokaustu. Jak poinformował w rozmowie z dziennikiem „Jerusalem Post” rzecznik prasowy grupy Meital Noy, sprawa dotyczy ponad 3,5 tys. rachunków bankowych.

Anna Wiejak

drukuj