Jeruzalem, Jeruzalem

Głoszę wam Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego

Jeruzalem, Jeruzalem II niedziela Wielkiego Postu

Pan Jezus szedł do Jerozolimy

po raz ostatni.

Nie może prorok umrzeć poza miastem

(por. Łk 13, 33).

Uczestnicy tej podróży byli przekonani,

że to teraz Jezus przywróci Królestwo Izraela,

a niektórzy z nich obejmą urzędnicze stanowiska.

Nic dziwnego, że matka synów Zebedeuszowych

z matczyną troską i ambicją prosiła Pana Jezusa:

Zrób tak, aby moi synowie,

byli po Twojej prawej i po lewej stronie,

gdy będziesz Królem.

Nie wiesz, mamo, o co prosisz.

Czy będziecie pić kielich, który Ja

pił będę?

Będziemy!

Kielich wprawdzie pić będziecie,

ale dać miejsce po mojej prawej

czy lewej stronie

to należy nie do Mnie, lecz do Ojca

(por. Mt 20, 20-23).

I mówił dalej:

Tam Mnie ubiczują, oplwają i zabiją,

lecz trzeciego dnia zmartwychwstanę

(por. Mt 20, 19 i Mt 16, 21).

Piotr jakby nie zauważył tego ostatniego słowa:

– zmartwychwstanę.

Wziął Pana Jezusa na bok i powiedział:

Nie mów tak!

Jak to, Ciebie zabiją? A co z nami?

Zejdź mi z oczu, szatanie.

Jesteś mi zawadą. Wciąż myślisz po ludzku, nie myślisz po Bożemu

(por. Mt 16, 22-23).

Co to znaczy: myśleć po ludzku,

a nie po Bożemu?

Droga od Betanii do Jerozolimy

jest kręta.

Wije się między pagórkami.

Coraz częściej i coraz wyraźniej

widać Jeruzalem i święty Syjon.

Pan Jezus patrząc na miasto,

zatrzymał się

i płakał:

Jeruzalem, Jeruzalem,

które zabijasz proroków

i kamienujesz tych,

którzy do Ciebie są posłani.

Ile razy chciałem zgromadzić syny twoje,

jak kokosz gromadzi pisklęta,

a nie chciałoś.

Oto teraz zostanie dom Twój pusty (Mt 23, 37-38).

Przyjdą nieprzyjaciele, otoczą Cię wałem

i nie zostanie z Ciebie kamień na kamieniu,

boś nie poznało czasu twego nawiedzenia

(Łk 19, 43-44).

I płakał.

Obyś, Panie, nigdy nie płakał

nad naszym miastem,

nad nami.

ks. bp Józef Zawitkowski

drukuj