Ostatni tak dobry rok?
W 2008 roku cena ziemi rolniczej sprzedawanej przez państwo wzrosła o prawie 30 proc. w stosunku do wartości transakcji z 2007 roku
Za hektar gruntów sprzedawanych w ubiegłym roku przez Agencję Nieruchomości Rolnych trzeba było zapłacić przeciętnie ponad 12,5 tys. złotych. To o 28 proc. więcej niż w 2007 roku, gdy hektar kosztował prawie 9,8 tys. złotych. Jednak w tym roku można się spodziewać, że ziemia rolna nie będzie już tak drożała, głównie na skutek spadku dochodów w gospodarstwach rolnych.
Według danych ANR, w naszym kraju od 2003 roku obserwuje się coroczny znaczny wzrost cen państwowej ziemi sprzedawanej rolnikom na przetargach. W 2003 roku hektar kosztował średnio 3 tys. 736 zł, a już rok później był o prawie 900 zł droższy. W 2005 roku cena przekroczyła już 5,6 tys. zł, a w 2006 roku sięgnęła prawie 7,4 tys. złotych. W 2007 r. wyniosła niespełna 9,8 tys. złotych. To oznacza, że w ubiegłym roku ziemia zdrożała o 28 proc. (do blisko 12,5 tys. zł), choć ten wzrost procentowy był o kilka punktów niższy w porównaniu z okresem 2006/2007.
Jak więc widać w tabeli, najwyższą średnią cenę sprzedaży w ub.r. zanotowano w województwie wielkopolskim (ponad 21,6 tys. zł). Drugą pozycję pod tym względem zajęło kujawsko-pomorskie (18,2 tys. zł), a trzecie – śląskie (ponad 17,2 tys. zł). W większości województw (poza lubelskim, lubuskim, podkarpackim i podlaskim) ceny ziemi przekraczały 10 tysięcy. ANR tłumaczy, że najwyższe ceny w Wielkopolsce i na Kujawach to efekt ogromnego zapotrzebowania rolników na nowe grunty przy jednoczesnej małej podaży ziemi w zasobach Agencji. Ta niska podaż to głównie rezultat roszczeń reprywatyzacyjnych, które w Wielkopolsce dotyczą aż 90 proc. ziemi administrowanej przez ANR. Ogółem Agencja sprzedała w ubiegłym roku 80 tys. hektarów. Ale na niektórych przetargach cena z tego powodu przekraczała kilkadziesiąt tysięcy złotych.
Co ciekawe, najwyższe ceny na przetargach dotyczą niedużych działek, do 1 ha (średnio za ponad 17,5 tys. zł). Najtaniej ziemia jest sprzedawana w przypadku transakcji dotyczących sporych obszarów, gdzie za działki mające ponad 10 ha płacono tylko 12 tys. zł za 1 hektar. Ma to najpewniej związek z tym, że nabywcy niewielkich działek liczą na zmianę ich przeznaczenia z rolniczych na budowlane. Trudno bowiem oczekiwać, aby ktoś chciał na 1 hektarze rozwijać produkcję rolną. Co ciekawe, ceny ziemi oferowanej przez Agencję są i tak tańsze niż w przypadku zbywania gruntów przez prywatnych właścicieli.
W tym roku ziemia w zasobach ANR ma jeszcze podrożeć, choć eksperci nie spodziewają się już tak dużych wzrostów jak w latach poprzednich. – Przede wszystkim dlatego, że znacznie spadły dochody rolników – uważa Bronisław Kowalczyk, doradca rolny. – Rolnicy mają więc mniej pieniędzy na zakup ziemi. W tym roku sytuację będą jeszcze ratować kredyty preferencyjne z dopłatami Skarbu Państwa na kupno gruntów rolnych, ale w 2010 roku ten instrument wsparcia zostanie zlikwidowany, bo domagała się tego od nas Komisja Europejska.
ANR zarządza około 2,35 mln ha ziemi, głównie pozostałej po dawnych PGR-ach, z których zdecydowana większość – bo 1,8 mln ha – jest rolnikom wydzierżawiona. Do rozdysponowania pozostaje około 330 tys. hektarów.
Krzysztof Losz
