„I zaczął ich nauczać” (Mk 6, 34)

Homilia ks. bp. Antoniego Pacyfika Dydycza, ordynariusza drohiczyńskiego,

wygłoszona 7 lutego 2009 r. podczas Mszy Świętej w 11. rocznicę powstania „Naszego Dziennika” w kaplicy Sióstr Loretanek w Rembertowie (czytania: 1. Hbr 13, 15-17.20-21; 2. Mk 6, 30-34).

1. Posłanie Chrystusowe ma różne imiona

Ewangelia dzisiejsza przeniosła nas nad jezioro Genezaret, gdzie Chrystus nauczał ludzi. Tam Go odnaleźli apostołowie powracający z misji, na które zostali posłani przez Jezusa. I dzielili się z Nim swoimi pierwszymi doświadczeniami. Ale wszyscy byli zmęczeni. Pan Jezus postanawił znaleźć jakieś ustronne miejsce, aby tam spokojnie porozmawiać z apostołami, pomodlić się i nieco wypocząć. Nie doszło do tego, ponieważ ci, którzy słuchali Go wcześniej, odczuwali głód słowa i poszli za Nim, a niektórzy nawet wcześniej przybyli na owo miejsce, domyślając się, gdzie może udać się Mistrz.

Ewangelista, opisując to wydarzenie, dochodzi do wniosku: „Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum i zdjęła Go litość nad nimi; byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać” (Mk 6, 34).

Dzisiaj natomiast, kiedy świętujemy 11. rocznicę powstania „Naszego Dziennika”, nie możemy nie dostrzegać tej więzi duchowej, jaka w sposób niewidzialny istnieje pomiędzy tamtym wydarzeniem a działalnością powstałego przed laty czasopisma. Pan Jezus przecież naucza nadal. Jest pełen miłosierdzia i litości. Naucza poprzez Ojca Świętego, przez biskupów, kapłanów i diakonów. Ale na tym poprzestać nie można. Każdy ochrzczony i ochrzczona są także posłani do głoszenia nauki Jezusa Chrystusa. Jesteśmy zobowiązani do pełnienia tej misji we wszelkich środowiskach, korzystając z różnych środków, także tych, które określamy mianem środków społecznego przekazu, pamiętając o tym, co mówi soborowy dokument „Inter mirifica”.

Tam właśnie czytamy: „Aby zaś przepoić czytelników w pełni duchem chrześcijańskim, należy też tworzyć i rozwijać prawdziwie katolicką prasę, która – wywodząc się i będąc zależna już to bezpośrednio od władzy kościelnej, już to od katolików – niech wychodzi wyraźnie w tym celu, by urabiać, umacniać i popierać opinię publiczną, zgodnie z prawem naturalnym, nauką i nakazami katolickimi, oraz by podawać do wiadomości i należycie wyjaśniać fakty dotyczące życia Kościoła, wiernych zaś należy pouczać o konieczności czytania i rozpowszechniania prasy katolickiej dla wyrobienia sobie chrześcijańskiego sądu o wszelkich wydarzeniach” (IM 14).

Mamy tutaj jasną wykładnię dotyczącą odpowiedzialności, kierownictwa, zadań i celu środków społecznej komunikacji. To też ma pełne zastosowanie do naszego Jubilata. Możemy dziękować Panu Bogu, że życiorys i dotychczasowa działalność „Naszego Dziennika” potwierdzają pragnienie pełnienia dziennikarskiej misji w harmonii z nauczaniem Kościoła.


2. Posłanie Chrystusowe to wyzwanie względem środków społecznej komunikacji


Z Listu do Hebrajczyków dowiadujemy się, że „Przez Jezusa Chrystusa składajmy Bogu ofiarę czci ustawicznie, to jest owoc warg, które wyznają Jego imię” (Hbr 13, 15). Zdanie to kładzie nacisk na znaczenie owocu warg, które wyznają imię Jezusa. Owocem zaś warg jest nie tylko nauczanie słowne, ale w pewnej mierze także i to, jakie dokonuje się przez słowo pisane. Z tego to względu środki społecznej komunikacji mogą uczestniczyć w oddawaniu czci Panu Bogu, ale tylko wtedy, kiedy mają swoje korzenie w imieniu Jezusa, w nauczaniu Syna Bożego. A taka postawa zakłada utrzymywanie więzi z Kościołem i służbę Prawdzie oraz Miłości. Takie bowiem treści zawierają się w Słowie, którym jest Jezus Chrystus.

Podkreślił to Ojciec Święty Jan Paweł II w czasie święta dziennikarzy w Roku Wielkiego Jubileuszu Zbawienia, 4 czerwca. Wyraźnie zaznaczył, że „Kościół i 'media’ muszą iść razem, aby pełnić swoją służbę na rzecz ludzkiej rodziny. Proszę zatem Boga, aby z tych uroczystości jubileuszowych pozwolił wam wynieść przekonanie, że można być zarazem prawdziwym chrześcijaninem i znakomitym dziennikarzem. Świat 'mediów’ potrzebuje ludzi, którzy każdego dnia będą się starali jak najlepiej realizować w życiu ten podwójny wymiar. Będzie to w coraz większej mierze możliwe, jeśli nauczycie się wpatrywać w Tego, który stanowi centrum obecnego Roku Jubileuszowego – Jezusa Chrystusa, 'Świadka Wiernego (…) Który jest, Który był i Który przychodzi'” (Ap 1, 5.8) (Jan Paweł II „Prawdziwi chrześcijanie i znakomici dziennikarze” Rzym, 4.06.2000).

Nie trzeba nam chyba przypominać, że Wielki Jubileusz Zbawienia wciąż trwa, rozwija się, poszerza swoje oddziaływanie, gdyż taka była i jest jego natura, taki był zamysł Jana Pawła II.


3. Posłanie Chrystusa to podstawowa treść informacji


Jubileuszowe przeżycia, a zwłaszcza podjęte wtedy postanowienia, miały na celu formowanie w nas osobowości coraz bardziej dojrzałych ewangelicznie. To dotyczy zarówno tych, którzy formują, jak i tych, którzy są formowani. W przestrzeni chrześcijańskiej nie ma przecież miejsca dla nauczycieli, którzy innych uczą czego innego, a sami postępują inaczej. W chrześcijaństwie, ucząc, uczymy się najpierw sami i w chrześcijaństwie jest tak, że ucząc się, równocześnie uczymy.

Formacji ludzkiej osoby, z natury rzeczy, służą środki społecznej komunikacji. Ogólnie nazywamy je informatorami, gdyż mają przekazywać informacje. Ale słowo informacja składa się z dwóch terminów, z „in” i „formacja”. Co znaczy „formacja”, to wiemy. „In” zaś stanowi przypomnienie, że informując, mamy dopomagać, aby to, co przekazujemy, docierało i kształtowało osobę także od wewnątrz. Jest jeszcze inne określenie, a mianowicie mamy na myśli deformację. I znowu spotykamy się z terminem złożonym. Czym jest formacja, nie trzeba powtarzać. „De” natomiast ujawnia, że w takiej sytuacji chodzi o niszczenie formacji. I wtedy mamy do czynienia z kłamstwem, lekceważeniem praw ludzkiej natury, czyli z tym wszystkim, co uderza w ludzką osobę, w jej godność i jej powołanie. Z tego względu istnieje wielkie zapotrzebowanie na obecność Ewangelii we współczesnych środkach komunikacji społecznej, oczywiście z prasą na czele. Prasa ma więc przed sobą poważną misję, jest nią formacja ludzkiej osoby poprzez informację zgodną z prawdą i opartą na miłości.

Nie wystarczy jedynie atakować zło! Może się przecież zdarzyć taka sytuacja, o której mówi Pan Jezus w Ewangelii św. Łukasza: „Gdy duch nieczysty opuści człowieka, błąka się po miejscach bezwodnych, szukając spoczynku. A gdy go nie znajduje, mówi: 'Wrócę do swego domu, skąd wyszedłem’. Przychodzi i zastaje go wymiecionym i przyozdobionym. Wtedy idzie i bierze siedem innych duchów, złośliwszych niż on sam; wchodzą i mieszkają tam. I stan późniejszy owego człowieka staje się gorszy niż poprzedni” (Łk 11, 24-26).


4. Posłanie Chrystusa to zaproszenie do głoszenia Ewangelii


Niepokoić więc powinno nas to, co się dzieje ze współczesnym człowiekiem. Otrzymuje on często w dzieciństwie formację katolicką, ale potem poprzestając na tym, nie rozwija się dalej. I dzieje się z nim to, o czym mówił Chrystus w nawiązaniu do przemieszczania się złych duchów, które poszukują takich wolnych przestrzeni, niezagospodarowanych duchowo. Łatwo się przenoszą i zawłaszczają charakter, a nawet osobowość człowieka. A my dziwimy się, mówiąc, że z takiej pochodzi dobrej rodziny i tak się dobrze zapowiadał… Ale zabrakło kontynuacji i konsekwencji w rozwoju.

Współczesne media, niechętne Panu Bogu poprzez pseudoreligijne czy pseudokatolickie programy, starają się wyobcowywać człowieka z niego samego, pozbawiając go wiary i zasad moralnych. Posługują się nierzadko językiem teologicznym, nie stronią od pokazywania pewnych wydarzeń religijnych. Zawsze jednak, gdzieś tam w tle, widać to dążenie do oderwania słuchacza lub widza od Pana Boga i Kościoła albo przynajmniej do osłabienia jego więzi z Ewangelią.

W Roku św. Pawła wypada odwołać się do Niego, aby przypomnieć sobie podstawowe kryteria, jakie winny być obecne zawsze wtedy, gdy podejmując posłanie Jezusa Chrystusa – staramy się głosić Ewangelię. Oto jego wyznanie zawarte w Liście do Rzymian: „Paweł, sługa Jezusa Chrystusa, z powołania apostoł oddzielony do (głoszenia) Ewangelii Bożej, zapowiedzianej przedtem przez Jego proroków w Pismach Świętych. Jest to Ewangelia o Jego Synu – który co do ciała pochodził z rodu Dawida, według zaś Ducha Świętego okazał się, dzięki zmartwychwstaniu, Synem Bożym w mocy o Jezusie Chrystusie, Panu naszym” (Rz 1, 3; 9, 5).

Dobrze się dzieje, kiedy dziennikarze mają pełną świadomość, że są powołani do głoszenia Ewangelii Bożej, jakby wyrastającej z ducha minionych wieków, przez proroków utrwalonej w Piśmie Świętym. Jest to Ewangelia o życiu i działalności Syna Bożego, którego synostwo w pełni jaśnieje dzięki zmartwychwstaniu. Przed dziennikarzami jawi się więc szerokie pole głoszenia Jezusa Chrystusa jako naszego Odkupiciela i Pana, dzięki któremu ludzka osobowość może osiągać pełną swą wielkość.


5. Posłanie Chrystusa to zadanie Naszego Dziennika”


Osiągnięcie wielkości, właściwej ludzkiej osobie, jest możliwe dzięki odkupieniu dokonanemu przez Jezusa Chrystusa. Ta możliwość nie zawsze dociera do współczesnych ludzi, nie zawsze też bywa odpowiednio rozumiana. A pustka w człowieku, jeśli brakuje przekonania o możliwości pełnego rozwoju osoby ludzkiej, staje się czymś niesłychanie groźnym – jak to nam ukazał Pan Jezus. Zło tylko czeka na taki moment.

Przypominamy sobie to wszystko w jedenastym roku od pojawienia się na terenie Polski nowego pisma – „Naszego Dziennika”. Przypominamy o tym z tego względu, że właśnie to nowe pismo podjęło się ważnego zadania. Chodzi bowiem z jednej strony o niedopuszczanie do duchowej pustki w świecie prasowym, a z drugiej – o odważne ukazywanie człowiekowi jego szansy na rozwój w Chrystusie.

Dobrze pamiętamy początki. Ileż to było różnych zasadzek! A dotyczyły one takiego czy innego podłączenia nowego pisma do już istniejących gazet albo ich podłączenia się pod „Nasz Dziennik”. Nie brakło kłopotów personalnych. Nigdy wreszcie nie było pełnego zaplecza materialnego. Ale poddać się nie było wolno. I próba została wygrana.

Dziękujemy Panu Bogu za okazaną pomoc. Wdzięczność wyrażamy Kościołowi, który przez wspólnotę Redemptorystów kolejny raz wykazał odwagę, udzielając zgody i wsparcia inicjatywie o. Tadeusza. Dzisiaj już wiemy, że i ta inicjatywa – obok innych – miała charakter profetyczny. Wdzięczność należy się całemu Zespołowi tworzącemu Redakcję „Naszego Dziennika” i całemu zapleczu logistycznemu – z Naczelną Redaktor w pierwszej linii. Dziękujemy za wytrwałość i hart ducha, za odporność na ataki i cierpliwość w znoszeniu niedostatków.

I w tym wypadku widzimy wyraźną pomoc Matki Najświętszej, którą postrzegamy choćby w tym, że to Jej zgromadzenie – Siostry Loretanki – udzieliły gościny i duchowego wsparcia, ofiarując jednocześnie wspaniały przykład w osobie bł. Ignacego. Nie można też pominąć wielu ludzi dobrej woli, którzy wnieśli swój różnoraki wkład w to dzieło: modlitwą, cierpieniem, pracą i wsparciem materialnym. Szczególne miejsce wreszcie zajmują Czytelnicy, oby ich było jak najwięcej.


6. Posłanie Chrystusa to błogosławieństwo!


Niech więc Boże błogosławieństwo nadal towarzyszy w trudach związanych z pełnieniem misji zleconej przez Jezusa Chrystusa. Kończąc zaś, raz jeszcze odwołamy się do Sługi Bożego Jana Pawła II, aby nie zapomnieć o tych, którzy piszą. Otóż w Roku Wielkiego Jubileuszu w czasie święta dziennikarzy Papież skierował kilka słów po polsku. Niech będą one podsumowaniem tego, co rozważaliśmy.

„Serdecznie pozdrawiam dziennikarzy języka polskiego. Życzę wam, abyście zachowali wolność myślenia i trzeźwy osąd rzeczywistości. Bądźcie wierni prawdzie! Niech blask prawdy przenika waszą służbę człowiekowi, Kościołowi i światu! (Warto tu dodać – że i Polsce). Z serca wam błogosławię. Bóg zapłać” (Jan Paweł II, Watykan, 4.06.2000). Bogu niech będą dzięki. Głoszenie nauki Jezusa Chrystusa trwa, także na tym polu! Amen.

drukuj