Kościół na celowniku
Wenezuela
Nasila się nakręcana przez wenezuelskie władze agresja wobec Kościoła katolickiego w tym kraju. Do szeroko zakrojonej akcji antyreligijnej indoktrynacji dzieci i młodzieży dochodzą napady na pasterzy i instytucje kościelne. Już po raz szósty ofiarą takiego zamachu stała się w ostatnich dniach nuncjatura w Caracas. Do ataku przyznała się skrajnie lewicowa organizacja prorządowa o nazwie „La Piedrita”, czyli „Kamyk”.
Zamach na nuncjaturę wpisuje się w inspirowaną przez władze antykatolicką propagandę. W trakcie ataku grupa motocyklistów obrzuciła budynek pięcioma granatami łzawiącymi. Jednocześnie lewacka bojówka rozrzuciła przy przedstawicielstwie Stolicy Apostolskiej w Wenezueli ulotki zawierające oskarżenie Kościoła o zdradę „sprawy ludu”. – Takie wydarzenia to konsekwencja skierowanej przeciw Kościołowi polityki prezydenta Hugo Chaveza. Jak widać, ona się zaostrza – zauważa ks. Waldemar Cisło z polskiej sekcji międzynarodowej organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie, która monitoruje niepokojące doniesienia z Wenezueli. – Sytuacja w tym kraju, niestety, pogarsza się od kilku lat – zwraca uwagę w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.
Napięcie rośnie od kilku lat
Napięcie zaczęło narastać w latach 2006-2007, a jego apogeum nastąpiło wówczas, gdy wenezuelscy księża biskupi sprzeciwili się zamknięciu jedynej niezależnej telewizji RCTV – to był lipiec 2007 roku. – Od tego zaczęło się zaostrzanie relacji na linii Kościół – rząd, a właściwie prezydent Hugo Chavez. Władzy bardzo się nie spodobał apel opublikowany przez Episkopat zatytułowany „Wezwanie do życia w wolności”, w którym biskupi planowane przez Chaveza reformy konstytucyjne nazwali atakiem na demokrację i prawa człowieka – przypomina ks. Cisło, zwracając uwagę, że wywołało to zmasowaną krytykę Kościoła ze strony rządu. – Potem następowała już tylko eskalacja wrogości do Kościoła i jego pasterzy. Przykładem tego może być wydarzenie z grudnia 2007 r., kiedy to kilkuosobowa grupa „chavistów” w obecności policji zaatakowała obok katedry w Caracas ks. kard. Jorgę Urosę Savino. Solidarność z obrzuconym obelgami i pobitym kardynałem wyraził wówczas Ojciec Święty Benedykt XVI – przypomina ks. Cisło.
Jak zwróciło uwagę Radio Watykańskie, nuncjatura, której nie chroni policja, od marca 2007 r. udziela azylu Nixonowi Morenie, antyrządowemu działaczowi studenckiemu. Wobec obecnych protestów studenckich wywołanych zaproponowanymi przez prezydenta Hugo Chaveza zmianami konstytucji ta okoliczność wskazuje, że atak było dobrze zaplanowany. Tym bardziej że Chavez zezwolił także oficjalnej policji na użycie gazów łzawiących przy rozpędzaniu demonstrantów.
Referendum z dyktaturą w tle
Sytuacja w kraju, ze zbliżaniem się 15 lutego br., kiedy to zmieniona konstytucja będzie przedmiotem referendum w Wenezueli, się zaostrza. Gdyby jej zapisy weszły, umożliwiłoby to nieograniczone powtarzanie wyboru osób na różne stanowiska, poczynając od szefa państwa. Chavez mógłby wówczas zostać prezydentem już na trzecią kadencję.
– Sytuacja obecnie zmierza do typowej dyktatury. Podobne procesy obserwujemy przecież np. za naszą wschodnią granicą. Referendum w takich sytuacjach jest potrzebne jako przykrywka, bo wtedy lepiej jest prezentować światu, że wszystko odbyło się demokratycznie. Dyktatorzy zawsze chcą się uwiarygodnić w oczach świata – zauważa ks. Cisło, przewidując, niestety, że w takich okolicznościach Kościół będzie nadal atakowany i wskazywany społeczeństwu jako jego wróg.
Władzom się nie podoba, że Kościół podziela sprzeciw części społeczeństwa wobec proponowanych zmian w konstytucji. Nie tak dawno Episkopat tego kraju przypomniał, że już w 2007 r. propozycję taką odrzucono w referendum, a obowiązująca konstytucja nie pozwala na ponowne rozstrzyganie tej sprawy w powszechnym głosowaniu. Prezydent Chavez próbuje zatem dyskredytować religię. – Utrudnia się tam, jak tylko można, działalność Kościołowi, a inwigilacja biskupów doszła już do tego stopnia, że ci, którzy przyjeżdżają do Europy, usuwają z telefonów baterie, aby nie narażać się na podsłuchy – zwraca uwagę dyrektor polskiej sekcji Pomocy Kościołowi w Potrzebie. – Wiemy, że w Wenezueli następuje także przykra dla Kościoła wymiana nauczycieli w szkołach na prorządowych, którzy prowadzą specjalne systemy tzw. uświadamiających szkoleń. Chodzi oczywiście o zdobycie jak największego wpływu na dzieci i młodzież, o antyreligijną indoktrynację młodego pokolenia – informuje ks. Cisło. – Tak wyłania się ta nowa twarz komunizmu – dodaje. Jednocześnie zwraca uwagę, że Chavez, mając w ostatnich latach wysokie ceny ropy, mógł sobie pozwolić na kupowanie poparcia, głosów, fundując określonym grupom zawodowym darmowe kredyty, dając jakieś bonusy finansowe. – Teraz cena ropy spadła, więc nie ma już takiej możliwości i zaczynają się prawdziwe problemy. W takiej sytuacji szuka wroga zewnętrznego – najlepiej wskazać na Kościół, zauważa ks. Cisło, przypominając, że tak przecież było i jest w systemach komunistycznych, tych, co trwają, i tych, co upadły.
Sławomir Jagodziński
