Nie ma pośpiechu?

Unia Europejska nie wprowadzi ceł na zboże importowane spoza krajów unijnych

Nieskuteczne okazały się zabiegi Polski o przywrócenie ceł na zboże importowane, bo nasz wniosek poparła zbyt mała liczba krajów członkowskich. To oznacza, że tanie ziarno np. z Ukrainy, głównie pszenica, będzie wpływać na dalsze spadki lub w najlepszym czasie na utrzymanie się obecnych cen zbóż.

Wydawało się, że wniosek ministra rolnictwa Marka Sawickiego miał spore szanse powodzenia ze względu na duże spadki cen zbóż w większości krajów unijnych. Cła zostały zawieszone w listopadzie ubiegłego roku, gdy zboża na rynkach światowych były o 40-50 proc. droższe niż teraz. Poza tym w UE brakowało ziarna z powodu niskich zbiorów i magazyny były puste, więc ze względu na poprawę bezpieczeństwa żywnościowego należało zwiększyć podaż ziarna z importu. Zniesienie ceł miało obowiązywać do końca czerwca 2008 roku, ale wtedy Komisja Europejska zdecydowała o przedłużeniu zawieszenia ceł o kolejny rok – do 30 czerwca 2009 roku. Polska powoływała się jednak na to, że cła można przywrócić w każdej chwili, jeśli będzie za tym przemawiała sytuacja rynkowa, i tak właśnie jest teraz.

Niestety, wniosek o przywrócenie ceł na zboże poparła zbyt mała liczba państw unijnych, m.in. Węgry, Rumunia, Austria i Słowacja. W tych państwach także odczuwane są problemy z niskimi cenami zbóż. Węgrom zależy zwłaszcza na wzroście cen kukurydzy, której notowania są najniższe od kilku lat.

Ministrowie rolnictwa daremnie jednak przekonywali, że bezcłowy import może doprowadzić do dalszych spadków cen, bo w głosowaniu okazało się, iż państwa opowiadające się za cłami dysponują zbyt małą siłą. Przeciw wnioskowi głosowały m.in. Hiszpania i Wielka Brytania, które twierdzą, że popyt na zboża jest wyższy od podaży i cła nie są potrzebne. Przeciw była także unijna komisarz ds. rolnictwa Mariann Fischer-Boel. – Nie można się spieszyć, bo musimy brać pod uwagę sytuację na całym rynku – stwierdziła Fischer-Boel, ale na osłodę zadeklarowała, że sytuacja na rynku unijnym będzie „uważnie analizowana”. Panią komisarz nie przekonały nawet wyliczenia, iż w tym roku produkcja zbóż w 27 krajach UE przekroczy 300 mln ton i będzie o ponad 40 mln ton wyższa niż przed rokiem.

Rozczarowania nie krył minister rolnictwa Marek Sawicki. Jego zdaniem, Bruksela niepotrzebnie zwleka z podjęciem decyzji o przywróceniu ceł.

– Decyzja powinna zaś zapaść szybko – stwierdził Sawicki po posiedzeniu unijnych ministrów rolnictwa.

Marek Sawicki poinformował, że wskazywał na związek między niskimi cenami zbóż a sytuacją na rynku mięsnym. Niskie ceny ziarna powodują bowiem, że znacznie spadają koszty produkcji wieprzowiny, co oznacza, że rolnicy zaczną szybko zwiększać pogłowie trzody chlewnej. A zważywszy na krótki okres tuczenia zwierząt, może się okazać, że już za półtora roku możemy mieć do czynienia ze „świńską górką”. Wówczas zaczną gwałtownie spadać ceny skupu mięsa. A wtedy UE stanie przed problemem, co z tym zrobić, jak zagospodarować nadwyżkę mięsa. Zapewne wtedy trzeba będzie wydać miliony euro na dopłaty do przechowywania lub eksportu wieprzowiny. Ale i ta argumentacja niewiele dała, bo właśnie teraz najwięksi unijni producenci mięsa osiągają wymierne korzyści finansowe z powodu utrzymywania się bardzo niskich cen zbóż i zależy im, by tak było dalej.

Sprawa przywrócenia ceł najpewniej wróci jednak na następnych spotkaniach ministrów rolnictwa UE, bo nie ma jak na razie szans na to, aby zboże na europejskich rynkach zaczęło drożeć.


Krzysztof Losz
drukuj