Szukał ludzi i jednał ich z Bogiem
Santo subito
Z księdzem prałatem Józefem Niżnikiem, kustoszem sanktuarium św. Andrzeja Boboli w Strachocinie, asystentem kościelnym Akcji Katolickiej Archidiecezji Przemyskiej, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Czy pamięć o Janie Pawle II w Strachocinie jest ciągle żywa? W czym się ona przejawia?
– Wierni każdej parafii, w tym także w Strachocinie, mają okazję wsłuchiwać się w słowa duszpasterzy nawołujące do bliższego poznawania nauki Sługi Bożego. Akcja Katolicka w archidiecezji przemyskiej organizuje konkursy wiedzy o Papieżu, w których bierze udział także młodzież naszej parafii. Pamiętamy o Ojcu Świętym nie tylko od święta, w rocznicę Jego wyboru czy odejścia, ale także w codziennych modlitwach. Wciąż powracamy do nauki Największego z rodu Polaków.
Co powinniśmy zrobić, aby pamięć o Największym z Polaków wiernie zachować i przekazać potomnym?
– Kościół słusznie podejmuje różnego rodzaju akcje, które mają na celu zachowanie pamięci Sługi Bożego. Sądzę jednak, że jeśli chcemy, by pamięć Papieża przetrwała dla przyszłych pokoleń, konieczny jest także ciągły, systematyczny powrót do Jego nauczania. Nie można bowiem sprowadzać czy też ograniczać pamięci o Papieżu jedynie do pomników, tablic czy nazywania Jego imieniem szkół. Konieczny jest powrót Kościoła do bogactwa nauki Jana Pawła, którą nam pozostawił podczas pielgrzymek do Ojczyzny.
Jan Paweł II zostawił po sobie wielkie dziedzictwo duchowe. Które z przesłań papieskich jest Księdzu szczególnie bliskie?
– Ojciec Święty w swoim zaangażowaniu misyjnym przypominał mi Apostoła Narodów – św. Pawła. Pokazywał, że wiara może się zrodzić poprzez osobisty kontakt z drugim człowiekiem, do którego trzeba umieć dotrzeć. Stąd tak liczne pielgrzymki papieskie do tak odległych, także kulturowo, krajów świata. Jego fenomen polegał na tym, że nie tylko umiał dawać, ale obserwował i potrafił czerpać. Organizując konferencje Episkopatów w poszczególnych krajach, wydając szereg dokumentów, pomagał duszpasterzować biskupom i kapłanom na wszystkich kontynentach. Przy tym zrodziły się dzieła, które powracają niejako do sedna Ewangelii. Papież, broniąc fundamentalnych praw Bożych, pokazał nam, że ewangelizacja nie może być pozbawiona miłości i życzliwości, ale jednocześnie musi być wymagająca i oparta na prawdzie. Tym, czym zaskarbiał sobie serca, były miłość i szacunek do wszystkich ludzi – bez wyjątku. Nie wahał się postawić na laikat, uczył, że Kościół to my wszyscy. Wskazywał także, że w drodze do osiągnięcia świętości każdemu z nas potrzebna jest Maryja. Jako Polak realizował zamysł naszego Narodu, który trwa dzięki Maryi i który swoją tożsamość zawdzięcza Matce Bożej.
Spotykał się Ksiądz z Ojcem Świętym. Proszę o tym opowiedzieć.
– Wielokrotnie uczestniczyłem w pielgrzymkach papieskich do Polski. Pamiętam również, jak w 1993 roku podczas wizyty „ad limina Apostolorum” Jan Paweł II przypomniał biskupom o potrzebie odrodzenia się na nowo Akcji Katolickiej. W 1997 roku podczas wizyty papieskiej w Krośnie biskupi zdawali relację z tego, co w tym kierunku poczyniono. Akcja Katolicka Archidiecezji Przemyskiej wręczała wówczas w darze Ojcu Świętemu, jako owoc rozwijającej się inicjatywy, obraz św. Andrzeja Boboli, a ja, jako odpowiedzialny za Akcję Katolicką w naszej archidiecezji, byłem w to osobiście zaangażowany.
Ale były też inne, bardziej osobiste spotkania…
– Owszem, było ich kilka. Jedno z nich miało miejsce w Auli Pawła VI, kiedy w 1990 roku byliśmy w Rzymie wraz z siostrami z Japonii. Drugie niezapomniane spotkanie było już w Castel Gandolfo w 1996 roku, kiedy przebywałem tam z ks. abp. Józefem Michalikiem. Najpierw odprawialiśmy Mszę św. z Janem Pawłem II w Jego prywatnej kaplicy, a później, w bardzo nielicznym gronie, spożywaliśmy śniadanie z Ojcem Świętym. Papież dużo mówił o sprawach związanych z Akcją Katolicką i o św. Andrzeju Boboli. Są to momenty niezapomniane i ogromnie dla mnie ważne, które pozostaną w pamięci na zawsze.
Bóg zapłać za rozmowę.
