Kolejny atak na katolików

Agresja komunistycznych bojówek w Wietnamie

Bojówki komunistycznych aktywistów wietnamskich zaatakowały siedzibę arcybiskupa Hanoi. Amerykańska Komisja do spraw Monitorowania Wolności Religijnej w Świecie zażądała od Departamentu Stanu USA wpisania Wietnamu na listę krajów notorycznie łamiących prawa człowieka.

Jak poinformowała agencja Asia News, komunistyczni aktywiści w czwartek wieczorem zaatakowali katolików modlących się przed budynkiem nuncjatury apostolskiej w Hanoi, na terenach której – mimo protestu katolików – władze rozpoczęły budowę biblioteki. Modlitewne czuwanie katolików odbywa się tam w ramach sprzeciwu wobec bezprawnego przejęcia przez władze wietnamskie nieruchomości będących własnością Kościoła katolickiego.

Wznosząc antykatolickie okrzyki, atakujący wdarli się na teren siedziby ks. Josepha Ngo Quang Kieta, niszcząc wzniesiony w tym miejscu żelazny krzyż i figurę Matki Bożej Bolesnej.

Wszystko odbywało się według przygotowanego przez władze scenariusza, zaczerpniętego z czasów stalinowskich. Komunistycznych aktywistów, rekrutujących się przede wszystkim z kręgów młodzieżowych organizacji socjalistycznych i weteranów wojskowych, dowożono na miejsce specjalnymi autobusami, by z okrzykami ku chwale komunizmu wyrazili „społeczną wściekłość” wobec katolików, a zwłaszcza osoby arcybiskupa Hanoi. Podczas ataku na modlących się ludzi policja nie interweniowała.

Tymczasem o wpisanie Wietnamu na listę krajów notorycznie łamiących prawa człowieka zaapelowała do Departamentu Stanu USA amerykańska Komisja do spraw Monitorowania Wolności Religijnej w Świecie. Jej przewodnicząca Felice D. Gaer domaga się od administracji prezydenta Busha wywarcia presji na reżim w Hanoi, aby natychmiast i bezwarunkowo uwolnił wszystkich więźniów sumienia. W piśmie datowanym na 24 września zwrócono uwagę, że władze Socjalistycznej Republiki Wietnamu łamią podstawowe prawa człowieka. Dowodzą tego brutalne akcje policyjne wobec demonstrantów i osób uczestniczących w pokojowych czuwaniach modlitewnych na terenach należących niegdyś do Kościoła katolickiego, przetrzymywanie w więzieniach i stosowanie aresztu domowego wobec ludzi domagających się swobody religijnej, a także działaczy demokratycznych. Wskazano na próby zastraszania i usunięcia niektórych z nich z kraju.

W dokumencie amerykańskiej Komisji do spraw Monitorowania Wolności Religijnej w Świecie przypomniano, że od grudnia ub.r. społeczność katolicka Hanoi domaga się zwrotu własności kościelnej. W ostatnich tygodniach policja zatrzymała tam osiem osób na terenie klasztoru ojców redemptorystów w Thai Ha, za pomocą pałek rozpędziła pokojową demonstrację ludzi domagających się ich uwolnienia, a władze usiłują zastraszyć kierującego Kościołem w stolicy Wietnamu ks. abp. Josepha Ngô Quang Kiýta. „W obecnej sytuacji administracja prezydenta Busha powinna żądać od władz wietnamskich natychmiastowego uwolnienia wszystkich osób więzionych za swe przekonania, zezwolić Kościołowi katolickiemu i innym organizacjom religijnym na swobodne działanie oraz respektować swobodę słowa, w tym prawo do pokojowego protestu” – stwierdza przewodnicząca amerykańskiej komisji do spraw monitorowania wolności religijnej w świecie.

„Od kilkunastu lat Wietnam się otwiera, choć wciąż jest to ten sam komunistyczny reżim. Ale wraz z reformami gospodarczymi nastąpiło też pewne otwarcie społeczne. Kościół obrał w tej sytuacji drogę negocjacji z władzą, aby, na ile to możliwe, poszerzyć przestrzeń wolności. Trzeba pamiętać, że obecność katolików w Wietnamie jest dość znacząca. Ocenia się, że jest ich od 7 do 9 procent. Biskupi postanowili unikać konfrontacji i metodą małych kroków dążyć do wolności” – stwierdził w wypowiedzi dla Radia Watykańskiego Regis Anouil, dyrektor Agencji Informacyjnej Eglise d’Asie. Podkreślił, że o ile „do grudnia ubiegłego roku demonstracje katolików były czymś nie do pomyślenia”, obecnie „katolicy uświadomili sobie, że droga negocjacji prowadzi donikąd, że w tych negocjacjach zostali oszukani”. – Od 1990 roku niemal co roku delegacja Stolicy Apostolskiej przybywa do Hanoi, aby razem z wietnamskimi biskupami negocjować z władzami. W czasie ostatniej wizyty była mowa o budynku delegatury apostolskiej. Rząd obiecał, że ten problem zostanie uregulowany. I że na razie nic się nie zmieni. To znaczy, że ani ten majątek nie zostanie natychmiast zwrócony, ani nie będzie się nim dysponować. A teraz się okazało, że władza jednostronnie narusza tę umowę. I dlatego katolicy reagują, tym razem dość stanowczo. Arcybiskup Hanoi, a także inni biskupi z północnej części kraju przypominają, że problem nie został jeszcze rozwiązany. Władze wybrały jednak rozwiązanie siłowe – powiedział Regis Anouil. Zaznaczył jednak, że „władze nie chcą bardzo brutalnego rozwiązania, bo gdyby tak było, już by do niego doszło”. – Starają się raczej prowokować katolików. Posyłają na nich młodzieżówki komunistyczne i zwykłych chuliganów, aby podokuczać katolikom, którzy się modlą i w ten sposób protestują. Władze prowokują, aby zobaczyć, jak daleko katolicy są w stanie się posunąć. A także po to, by mieć pretekst to użycia bardziej drastycznych środków. Te manifestacje są dla rządu bardzo niewygodne. Władze w Hanoi są świadome, że na wszystko zwraca uwagę opinia międzynarodowa, a zwłaszcza Stany Zjednoczone, które bardzo uważnie śledzą rozwój wolności religijnej w Wietnamie. Wiedzą zatem, że nie mogą się posunąć zbyt daleko. Z drugiej strony istnieje problem restytucji majątków zagrabionych w różnych epokach. Komuniści boją się precedensu. Obawiają się, że w ślad za katolikami pójdą protestanci, buddyści i inne organizacje religijne oraz społeczne, które będą domagać się zwrotu zagrabionych im terenów – podkreślił dyrektor Agencji Informacyjnej Eglise d’Asie.

Sebastian Karczewski,

VietCatholic, KAI, RW

drukuj