Zachowajcie pamięć i tożsamość

Homilia JE księdza biskupa Józefa Zawitkowskiego wygłoszona podczas uroczystej Mszy św. z ceremoniałem wojskowym, odprawionej przez JE księdza biskupa polowego Tadeusza Płoskiego w 325. rocznicę odsieczy wiedeńskiej w kościele św. Józefa na Kahlenbergu, 7 września 2008 roku

Czcigodny Księże Prałacie,

Stróżu i Proroku Kahlenbergu!

Czcigodni Bracia Kapłani!

Przewielebne Siostry!

Wielcy Przedstawiciele

Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Polskiej!

Bracia moi Pielgrzymi

i Domownicy cesarskiego Wiednia!

Wszyscy – Kochani moi!

Za wielką łaskę poczytuję sobie,

że mogę być z Wami już dziewiąty raz

na Kahlenbergu, w imieniny Matki Bożej

i w 325. rocznicę wiktorii wiedeńskiej,

Bogu dziękuję i Królowej Kahlenbergu.

Ojcu Jerzemu, Kapłanom,

wszystkim i każdemu z Was.

Ze wzruszeniem Was witam

i wyznaję pokornie,

że kocham Was jak dawniej

albo jeszcze więcej.

Polonusi Czcigodni,

Bracia Kochani!

Smutni jesteście.

Za czym Wam tak tęskno?

Przecież sami tak wybraliście.

Dla chleba, Panie, dla chleba.

Wiem.

Przywiozłem Wam bochen chleba

z Łowicza.

Jeszcze pachnie maciejką

i wiankami z ostatnich Nieszporów.

Podzielcie się sprawiedliwie

i nie zostawiajcie okruchów,

bo ja też z Norwidem tęsknię:

Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba

podnoszą z ziemi przez uszanowanie

dla darów nieba.

Tęskno mi, Panie!

A co w Polsce?

Dobrze, dziękuję.

Nie ma się czym chwalić.

Mecz z Austrią przegraliśmy.

Lustrujemy się, kłócimy się

i sądzimy się po polsku.

O Polsce nie mówi się źle, tylko:

Susza była,

braknie chleba.

Bieda już się zaczęła,

ale nie to najważniejsze.

Niewiele w nas zostało pamięci

i Boga, Honoru i Ojczyzny

– tylko wiatr w sztandarach…

Odmawiam w samotności

pacierz za Ojczyznę.

Nikt za mną nie powtarza

prośby i wezwania.

Poplątało się białe z czerwonym

jak powróz… (K.J. Węgrzyn).

I to jest nieszczęście.

Do Europy [poszliśmy]

bezmyślnym stadem,

wlokąc za sobą małość i zdradę.

Idziemy, niosąc nasze symbole,

przez perz i ugór i przez puste pole

zdeptaną dumę i honor, i wiarę

(por. K.J. Węgrzyn).

I to jest cierpienie.

Kiedy Ty zmądrzejesz, trudna Polsko?

Kiedy zmądrzejemy?

Gdy będzie uczciwiej.

A co z Euro 2012? Będzie stadion?

Tego rozumem i wiarą nie odgadniesz.

Trzeba do wróżbity.

Ja tylko modlę się, byśmy umieli już

lepiej, piękniej żyć.

Będzie kiedyś taki dzień?

Tak, niedługo już.

Tak z Wami chcę wierzyć,

tak Bogu ufam,

dlatego tu z Wami jestem.

Królu Sobieski!

Twój spowiednik

z Puszczy Mariańskiej – ojciec Papczyński

jest błogosławiony!

Polska będzie taka,

jakiej chce Niepokalana Maryja,

Królowa Polski.

Kiedy to się spełni?

Dziś stoję na Kahlenbergu.

Kahlenberg to część Lasu Wiedeńskiego,

gdzie polowano na dzikiego zwierza.

Od 1246 roku jest to własność

Kanoników Regularnych z Klosterneuburga.

W 1627 przejął las na własność

cesarz Ferdynand II,

a sprytny Mikołaj Wolski

– marszałek wielki koronny,

osadził tu pobożnych kamedułów.

Zbudował im domki pustelnicze

i piękny kościół pod wezwaniem

św. Józefa.

W roku 1683 w czasie oblężenia Wiednia

wojska tureckie spaliły kościół

i domki pustelników.

Tu właśnie, 6 września,

przed 325 laty

król Jan III Sobieski,

dowódcy i żołnierze polskiej armii

uczestniczyli w nabożeństwie

sprawowanym przez kapucyna

Marka d’Aviano – wysłannika papieskiego.

Sam król tak pisał

o tym wydarzeniu do Marysieńki:

Mszę miał ojciec M. d’Aviano

i egzortę niezwykłym sposobem

wygłosił, bo pytał:

– Czy macie ufność w Panu Bogu?

Odpowiedzieliśmy wszyscy:

– Mamy!

Potem kilka razy kazał

za sobą mówić głośno:

– Jezus, Maryja! Jezus, Maryja!

To było dziwne nabożeństwo

Ten człowiek jest naprawdę

złączony z Panem Bogiem.

To nie prostak, nie bigot,

to Święty!

Król to wyprorokował,

ale dopiero Papież Jan Paweł II – Polak

ogłosił go błogosławionym.

Tu, na Kahlenbergu,

w dniu 11 września

odbyła się ostatnia narada wojenna.

Stąd Król oglądał potężną armię turecką.

Widok był groźny i wspaniały.

Co za widowisko, wielki Boże!

Król modlił się

już od godziny 3 rano

– nie spał.

Widok tureckiej potęgi strapił go poważnie,

ale nastrój wśród Polaków był dobry,

zapał do walki ogromny.

Gorzej z prowiantem.

Konie jedzą liście z drzew.

Królu, oni nigdy nie dotrzymywali słowa!

Tuż przed bitwą

Król służył do Mszy Świętej,

przyjął Komunię Świętą

i błogosławieństwo na śmierć i życie.

Potem Król przemówił do podkomendnych:

Bracia,

walczymy za naszą Ojczyznę

i za chrześcijaństwo.

Walczymy nie dla cesarza,

lecz dla Boga!

O godzinie 6 rano strzały armatnie

dały sygnał rozpoczęcia ataku.

O godzinie 15 wszystkie wzgórza

były zajęte przez armię polską.

O godzinie 6 po południu

ostatni rozkaz króla.

Husaria runęła w wąwozy

namiotów tureckich.

Szum skrzydeł husarii,

grzmot bębnów

i Victoria!!!

Bóg i Pan nasz

na wieki błogosławiony

dał zwycięstwo

i sławę narodowi naszemu,

o jakiej wieki przeszłe

nigdy nie słyszały.

(Jan III Sobieski do żony Marysieńki)

Chorągiew turecką,

list z krótką treścią:

Venimus, vidimus et Deus vicit,

wierzący w Boga król

przesłał Papieżowi Innocentemu XI.

Nic się nie stało,

tylko Bóg zwyciężył.

Lud Wiednia całował ręce

i szaty króla.

Matce Boskiej Loretańskiej

król złożył wieniec od wiedeńczyków.

Spotkanie cesarza Leopolda

z królem – było chłodne.

Cesarz wygłosił pochwalne przemówienie,

ale to były tylko słowa.

Królu, oni zawsze mieli

i mieć będą krótką pamięć.

Jeszcze Matejko

przypomni Europie,

że myśmy tu byli zwycięzcami!

Tego też nikt

nie chce pamiętać!

* * *

Rozpolitykowałem się,

a przecież Bóg nasz

nie jest Bogiem wojny,

tylko Bogiem pokoju.

I dziś przyszło mi słuchać

na Kahlenbergu Ewangelii

z trudnym Chrystusowym pytaniem:

Za kogo ludzie Mnie uważają?

Apostołowie chętnie powtarzali ludzkie plotki.

Jesteś Eliaszem, Janem Chrzcicielem

albo jednym z proroków.

Dobrze, to umiecie poprawnie,

ale teraz Was pytam:

A wy za kogo Mnie uważacie?

Na to pytanie

dziś muszę Bogu odpowiedzieć

tu, na Kahlenbergu.

Cisza?

Dobrze, że pośród nas był Piotr,

On wyznał za nas i za siebie:

Ty jesteś Chrystus,

Syn Boga Żywego!

Piotrze,

skąd Ty to wiesz?

Przecież ciało i krew,

przecież człowiek nie powiedział ci tego.

To mógł ci objawić tylko mój Ojciec.

Dlatego szczęśliwy jesteś, Szymonie,

ale odtąd nie będziesz się nazywał Szymon.

Odtąd będziesz miał na imię – Piotr,

to znaczy głaz, kamień, skała

i na tej skale zbuduję mój Kościół.

Bramy piekielne go nie przemogą,

a tobie, Piotrze, dam klucze tego Kościoła.

Cokolwiek zwiążesz na ziemi,

będzie związane i w niebie…

(por. Mt 16, 13-20).

Tam, gdzie jest Piotr,

tam jest Kościół.

To już nie o świętowanie chodzi.

Nie chodzi o światopogląd,

o przynależność do partii,

tu chodzi o zbawienie!

Tak będzie związane i w niebie.

Piotrze!

Kiedy byłeś młodszy,

szedłeś tam, gdzie chciałeś,

kiedy się zestarzejesz,

przepaszą cię, a ty wyciągniesz ręce

i pójdziesz, gdzie ci każą.

Póki co, pójdź za Mną (por. J 21, 18-19).

Zostawię na chwilę wydarzenia biblijne,

bo tu, na Kahlenbergu 13 września 1983 roku

przybył Piotr Naszych Czasów

Jan Paweł II

z rodu Polaków.

Ojciec Jerzy może powiedzieć:

Piotram widział!

Znałem go –

był dzieckiem – znałem.

Jak urósł duszą i ciałem…

Podnóżkiem jego są trzy stolice…

To namiestnik wolności na ziemi widomy!

On to na sławie zbuduje ogromy

Swego Kościoła!

Nad ludy i nad króle podniesiony;

na trzech stoi koronach,

a sam bez korony:

A życie jego – trud trudów…

(A. Mickiewicz).

Znałem człowieka z kamieniołomów

z różańcem w ręku.

Znałem księdza, wujka,

który Mszę Świętą dla młodzieży

sprawował na kajakach z Czarnej Hańczy.

Wciąż szedł w górę potoku,

szukając starannie ukrytego źródła.

Habemus Papam!

Sanctae Romanae Ecclesiae

Cardinalem Carolum Wojtyła.

Źle makaroniarz przeczytał nazwisko,

ale myśmy i tak w to nie wierzyli.

Wtedy w radiu tylko kłamali.

Piotram widział!

Tak, to On, mówił i modlił się po polsku.

To ten nasz z Krakowa.

Jedni płakali, inni tańczyli,

śmialiśmy się z radości jak głupie.

Cały świat pytał.

Gdzie to jest ta Polska?

Czy to jest to samo co Moskwa?

Tyle o nas wiedzieli.

Uczeni pytali i bogaci:

Gdzie są tacy ludzie, co mają

taki ogromny rozum i ręce wielkie

i serce ogromne,

co chce ogarnąć wszystkich?

Niektórzy uczyli się języka polskiego,

ale zrezygnowali.

Za trudny!

Zwycięstwem Waszym, Bracia,

jest wiara Wasza!

Niech zstąpi Duch Twój

i odnowi oblicze ziemi.

Tej ziemi!

A my przez łzy śpiewaliśmy:

My chcemy Boga!

Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród!

A Ojciec Święty wołał:

Mówcie dalej,

niech słyszą to

ci z bliska i z daleka!

Oni to dobrze słyszeli.

Runęły mury,

spadły żelazne kurtyny,

szło nowe,

szła wolność,

ale to jeszcze nie teraz.

Przeszły czołgi,

zrównały dobre chęci „Solidarności”.

Poplątało się nam

białe z czerwonym

jak powróz…

Zostały Krzyże w Poznaniu,

ale skrępowane,

Krzyże w Gdańsku, ale z kotwicą.

Pokój Tobie, Polsko, Ojczyzno moja!

Tyle wolności, ile solidarności!

Co się nam dzisiaj

z tymi Bolkami

i Lolkami porobiło!

Kiedy Ty zmądrzejesz,

trudna Polsko?

* * *

Rzym, plac św. Piotra,

13 maja 1981 roku.

Strzał,

cisza,

krew,

płacz:

Zabili Go!

Módlmy się!

Matka Boska z Krzeptówek

zobaczyła w Morskim Oku

zakrwawiony pierścień Rybaka.

Wyjęła,

otarła,

ocaliła.

I wrócił do nas.

Wrócił, ale był coraz słabszy.

Podpierał się laską,

mówił coraz ciszej.

W Krakowie na Błoniach

odprawiał Mszę Świętą jak Baranek

złożony na ołtarzu

i głosił orędzie Miłosierdzia.

Miejcie wyobraźnię Miłosierdzia!

I to już zapomnieliśmy.

Potem widziałem Go tylko

przez szybę w klinice Gemelli.

Odchodził Piotr.

Ze względu na sędziwy wiek Piotrowi

nie kazano nieść krzyża.

Patrzcie, jak umiera sprawiedliwy,

który znał Chrystusa.

– Panie, kazałeś mi podbić ten gród,

więcem go podbił.

Kazałeś mi założyć w nim stolicę swoją,

więcem ją założył.

To Twoje miasto!

Stojąc na wyniesieniu,

począł wyciągniętą prawicą

czynić znak krzyża,

błogosławiąc w godzinie śmierci

– Urbi et Orbi

(por. H. Sienkiewicz, Quo vadis).

W dniu 2 kwietnia 2005 roku

o godzinie 21.37

Miłość nam umarła!

Dzwońcie w dzwony!

Odprawiajcie Msze!

Coście poszaleli?

Wypłakaliśmy się

w lampiony i w znicze.

Pogodzili się skłóceni w Sejmie.

Pogodzili się awanturni kibice,

ale to tylko na miesiąc.

Potem znów zapomnieliśmy wszystko.

Kahlenberg tego nie zapomni,

bo od kwietnia również 1983 roku,

czyli od 25 lat,

strzeże Kahlenbergu jak król i prorok,

prałat Jerzy Smoliński, stróż

świętości religijnej i narodowej,

aby świat pamiętał,

żeśmy tu byli zwycięzcami!

Wiem, prorokuj nam, Ojcze,

co będzie dalej,

bo stąd, z Kahlenbergu,

widać dalej i lepiej.

Całe życie Was szukałem,

teraz Wy przyszliście do mnie.

Dziękuję! (Jan Paweł II).

Bracia we krwi i wierze,

Polacy Kochani.

Tu jeszcze stanie Ojciec Święty

Jan Paweł II,

ale już jako Święty.

Ludzie będą całować miejsca,

gdzie są ślady Jego stóp.

Ale Święci dopiero po śmierci

czynią wielkie rzeczy.

Więc Subito Santo!

Bądź szybko świętym!

Ale co nam powiesz, gdy przyjdziesz?

Przeprowadziłem Was

przez Morze Czerwone.

Byłem Wam Ojcem,

a Wy moimi dziećmi.

Widzieliście wszystkie cuda moje.

Zobaczyliście inne narody.

Podobało się Wam ich bogactwo

i ich niewiara.

Chcecie Europy bez Boga.

Dzieci,

beze Mnie nic dobrego

uczynić nie możecie (por. J 15, 5).

Stawiam więc Was nad brzegiem Dunaju

i pytam jak Jozue.

To jest ostateczne referendum.

To już nie zabawa w świętowanie,

w procesje tolerancji

pomalowanych grzechem.

Odpowiedzcie wobec Boga i ludzi.

Kładę przed Wami

życie i śmierć,

szczęście i nieszczęście,

błogosławieństwo i przekleństwo.

Wybierajcie! (por. Pwt 30, 15-19).

Ja i mój dom zostaniemy przy Bogu

(por. Joz 24, 15).

Wybierajcie!

Decydujcie!

Z Bogiem się nie negocjuje.

Bogu się mówi:

Tak – tak, nie – nie! (Mt 5, 37).

I to będzie ostateczne

referendum Europy.

Teraz Wy będziecie Mi świadkami

w Galilei, w Samarii

i aż po krańce ziemi (Dz 1, 8).

W Brukseli, w Warszawie

i w Wiedniu.

Musi ktoś stanąć

i z mocą proroka

powiedzieć w parlamencie,

w szkole, w kościele i na ulicy:

To mówi Pan!

Nie zabijaj!

Nikogo i nigdy.

Nie kradnij!

Niczego i nikomu.

Nie mów fałszywego świadectwa!

Ani w radiu, ani w telewizji,

ani w gazecie.

Nie piszcie brzydkich książek.

Nie sądźcie, bo was osądzą.

I ksiądz myśli, że to możliwe,

że będzie kiedyś taki świat?

Ja tak wierzę!

Ten świat należy do Boga

i Jego błogosławieni posiądą ziemię,

i do nich należeć będzie

Królestwo niebieskie.

To co mamy robić?

Musimy jeszcze raz

ze śmiertelną powagą

ofiarować różę – zdradzonemu światu.

Ocalałeś nie po to, aby żyć.

Masz mało czasu,

trzeba dać świadectwo (por. Z. Herbert).

Bądźcie ludźmi z żelaza

i człowiekiem z marmuru!

Powtarzaj stare zaklęcia ludzkości

bajki i legendy,

bo tak zdobędziesz dobro,

którego nie zdobędziesz.

Powtarzaj wielkie słowa,

powtarzaj je z uporem,

jak ci co szli przez pustynię

i ginęli w piasku…

Bądź wierny – Idź! (Z. Herbert).

Piasku, pamiętasz?

Wisło, pamiętasz? (K.K. Baczyński).

Polsko, pamiętasz?

Zachowajcie pamięć i tożsamość,

bo zginiecie w tłumie

bezbożnych narodów.

Bądź wierny. Idź!

Zmęczyłem Was.

Nie skończyłem kazania.

Teraz Was proszę,

dopowiedzcie resztę.

Będę słuchał uważnie,

ale powiedzcie prawdę Bogu

i zgromadzonemu tu Kościołowi:

Czy Wy jeszcze wierzycie

w Boga Ojca Wszechmogącego?…

To Bogu niech będą dzięki!

Za to więcej Was kocham.

Wyznawanie tej wiary

niech będzie Waszą chlubą

do końca życia,

w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.

Amen.

drukuj