Sprawdźmy wszystkie usprawiedliwienia

Ujawnioną przez „Nasz Dziennik” sprawę niecodziennych usprawiedliwień posłów PiS zajmie się sejmowa Komisja Etyki Poselskiej

Opuścili salę plenarną Sejmu w proteście przeciwko łamaniu zasad demokracji przez marszałka Bronisława Komorowskiego i niedopuszczalnemu, jak twierdzili, sposobowi prowadzenia obrad. Kiedy okazało się, że z powodu nieobecności z prawie 8-tysięcznej diety poselskiej mogą mieć potrącone trzysta złotych, część posłów PiS złożyła usprawiedliwienia: Nelly Rokita nagle miała „poważne problemy zdrowotne”, nieoczekiwanie „rozchorował się” Wojciech Mojzesowicz, a Przemysław Gosiewski miał „wcześniej zaplanowane zadania”. Kiedy ujawniliśmy ten proceder, Prezydium Sejmu zadecydowało wczoraj o skierowaniu sprawy do Komisji Etyki Poselskiej. Niewykluczone, że fałszywymi usprawiedliwieniami zainteresuje się też prokuratura, w grę może wchodzić bowiem próba wyłudzenia nienależnych świadczeń.

Co jakiś czas w mediach pojawiają się informacje, że ten czy ów poseł Prawa i Sprawiedliwości zachował się mniej prawo i mniej sprawiedliwie, niż mogliby tego oczekiwać wyborcy, jednak zazwyczaj sprawa dotyczy działaczy terenowych i ma stosunkowo mały zasięg. Tak jak w woj. kujawsko-pomorskim, gdzie opinię publiczną zbulwersował fakt, iż tamtejszy poseł PiS Łukasz Zbonikowski na stanowisko dyrektora Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Bydgoszczy forował kandydata – człowieka, który w latach osiemdziesiątych służył w ZOMO, czy też, że jak inny poseł z tego regionu Grzegorz Schreiber ma ponownie problemy z rozliczeniem kampanii wyborczej. Sprawa fałszywych usprawiedliwień poselskich, na podstawie których część posłów PiS usiłowała nie stracić trzystu złotych za nieobecność na sali sejmowej, tylko pozornie jest banalna. Dotyczy bowiem ścisłego kierownictwa Prawa i Sprawiedliwości, a ponadto kompromituje lipcowy głośny protest tej partii.

W pismach do wicemarszałka Jarosława Kalinowskiego informowali jednak nie o politycznym proteście, ale o nagłej chorobie, spotkaniu z wyborcami, trudnej sytuacji rodzinnej. Przemysław Gosiewski, który uczestniczył w proteście, tłumaczy się „zaplanowanymi wcześniej obowiązkami przewodniczącego klubu”, a Jarosław Kaczyński – który po ostentacyjnym opuszczeniu sali obrad uczestniczył w konferencji prasowej – „niemożliwymi do przewidzenia przeszkodami”. Wczoraj Kaczyński wyjaśniał, że „usprawiedliwienie napisał machinalnie”. – Nie ukrywam, że miałem kilka usprawiedliwień i nie zwróciłem uwagi, że to ten dzień – mówił prezes PiS.

– Panowie z PiS, wstyd, po prostu wstyd. Wstyd, że kłamiecie, a w tym wypadku kłamiecie dla trzystu złotych – komentował wczoraj sprawę poseł Sławomir Kopyciński (Lewica).

Po ujawnieniu sprawy przez „Nasz Dziennik” kwestią niezgodnych z prawdą usprawiedliwień poselskich zajęło się Prezydium Sejmu i zadecydowało o skierowaniu problemu do sejmowej Komisji Etyki Poselskiej. Prezydium Sejmu zadecydowało również, że wszystkie usprawiedliwienia posłów PiS dotyczące nieobecności na lipcowym posiedzeniu Sejmu zostały rozpatrzone negatywnie. – Zarówno tych posłów, którzy napisali, że to był protest PiS, jak i tych, którzy według dokumentów sejmowych byli w Sejmie, a napisali w swoich usprawiedliwieniach, że byli poza Sejmem – poinformował wicemarszałek Jarosław Kalinowski (PSL).

Jednak politycy Prawa i Sprawiedliwości starają się znaleźć wyjście z tej niekomfortowej sytuacji i apelują o to, by sprawę poselskich usprawiedliwień poszerzyć o wszystkie ugrupowania i cały rok kalendarzowy. – Jestem zdecydowanym zwolennikiem sprawdzenia wszystkich usprawiedliwień posłów wszystkich klubów parlamentarnych od początku tej kadencji, bo nie od dziś się mówi, że jest tam sporo nieprawidłowości – zapewniał Mariusz Kamiński, rzecznik klubu PiS, który również dodawał, że „niepotrzebnie z całej sprawy robi się aferę”.

Ale złożenie fałszywych usprawiedliwień to nie tylko kwestia etyki i moralności posłów. To również w świetle przepisów prawa przestępstwo, próba wyłudzenia nienależnych świadczeń finansowych. Dlatego Komisja Etyki Poselskiej rozważy, czy nie zwrócić się do prokuratury o wszczęcie śledztwa w tej sprawie.

Wojciech Wybranowski

drukuj