Odblokować gospodarkę
Polska gospodarka potrzebuje odblokowania przedsiębiorczości, aby zapobiec radykalnemu spowolnieniu w warunkach nadciągającej recesji w Europie. Na niebezpieczeństwo dużego spowolnienia w polskiej gospodarce wskazują jednym głosem Centrum im. Adama Smitha, PKPP Lewiatan, Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych BIEC oraz niezależni eksperci. Na Polskę zaczyna oddziaływać kryzys światowy i nadciągająca recesja w Europie. Po raz pierwszy od wprowadzenia wspólnej waluty w 1999 r. PKB Eurolandu spadł w II kwartale br. W polskiej gospodarce widać już pierwsze efekty pogarszania się koniunktury.
Przed widmem likwidacji stan ęła Huta Metali Nieżelaznych Szopienice, producent wyrobów walcowanych z miedzi i mosiądzu. W poniedziałek akcjonariusze (62 proc. w rękach giełdowej spółki Hutmen z grupy Impexmetal) mają przesądzić o jej likwidacji. Trwają poszukiwania inwestora. Jeśli się takowy nie znajdzie, pracę straci 350 osób. Na trudną sytuację finansową huty złożyły się: strata spekulacyjna na kontraktach zawieranych w 2007 r. na giełdzie londyńskiej (55 mln zł), wzrost zadłużenia do 140 mln zł i kosztów finansowych jego obsługi (900 tys. zł miesięcznie), wzrost cen miedzi – podstawowego surowca do produkcji – na światowych rynkach, rosnące ceny energii oraz aprecjacja złotówki. Umocnienie złotówki pochłonęło marżę zakładu w sytuacji, gdy ponad 70 proc. produkcji huty trafia na eksport. Huta Szopienice to klasyczny przykład tego, co stanie się z polską gospodarką, jeśli – w warunkach narastających zjawisk kryzysowych na świecie – będzie kontynuowana dotychczasowa polityka monetarna i gospodarcza, której fundamentem jest walka z inflacją poprzez rosnące stopy procentowe i aprecjację złotego oraz brak wsparcia dla rodzimej przedsiębiorczości.
Trudną sytuację na światowych rynkach zaczynają też odczuwać globalne koncerny. Toyota zmniejszy produkcję samochodów w Polsce i Wielkiej Brytanii – podał wiceprezes Toyoty Takeshi Uchijamada. Firma zamierza w najbliższych miesiącach obciąć jedną z dwóch zmian dziennych w polskich i brytyjskich zakładach. Ma to związek z obniżeniem prognozy sprzedaży samochodów w 2009 r. z szacowanych 10,4 mln do 9,7 mln aut. Także w bieżącym roku sprzedaż samochodów będzie mniejsza o około 350 tys., niż początkowo zakładano. Na razie nie wiadomo, w jakim stopniu zmniejszenie produkcji wpłynie na redukcję zatrudnienia w fabrykach.
Zdaniem finansisty dr. Cezarego Mecha – ograniczanie, a nawet likwidacja produkcji w Europie przez globalne koncerny będzie zjawiskiem coraz częstszym. – Coraz wyższe są koszty pozyskania kapitału, rosną też koszty pracy, a to oznacza, że wszelkie projekty muszą wykazywać wyższą zyskowność. W warunkach dekoniunktury pojawia się problem – gdzie sprzedać drogą europejską produkcję w sytuacji presji konkurencyjnej tanich produktów z Chin i Indii? Należy liczyć się z tym, że proces likwidacji produkcji w Europie i przenoszenia jej do krajów Dalekiego Wschodu przybierze na sile, a dotyczyć będzie zwłaszcza tych firm, których centrale znajdują się za granicą. Doświadczenie pokazuje, że podmioty zagraniczne łatwiej podejmują decyzje o likwidacji lub przeniesieniu produkcji za granicę niż firmy rodzime. Zdominowanie rynku danego kraju przez kapitał zagraniczny w warunkach kryzysu może prowadzić do pogłębienia bezrobocia – uważa dr Cezary Mech.
Małgorzata Goss
