Piątkowe grillowanie?

„Staram się pościć w każdy piątek w roku – tego nauczono mnie w domu, tradycję tę podtrzymujemy z mężem w naszej rodzinie, uczymy jej także nasze dzieci. Niedawno jednak znalazłam się w sytuacji dość dla mnie trudnej: był pogrzeb mojego wuja. Po nim zostaliśmy zaproszeni na obiad, na którym podano potrawy mięsne, choć był piątek. Nie wypadało odmówić, kaprysić. Jedliśmy to, co było na stole, choć potem okazało się, że podobne jak ja dylematy mieli inni goście. Proszę mi podpowiedzieć, jak się zachować w takiej sytuacji? Czy dobrze zrobiliśmy? A przy okazji: coraz częściej w pracy są organizowane różnego rodzaju grille, imprezy integracyjne w piątek. Brać w nich udział czy zostać w domu?”.



To jeden z wielu dylematów, przed jakimi stają dziś ludzie wierzący, sytuacja wymaga bardzo praktycznej odpowiedzi. Wielu ludzi nie zawraca sobie głowy „jakimiś tam” postami, normą stał się udział w piątkowych dyskotekach, w piątkowe wieczory rozpoczynają się wszelkiego rodzaju imprezy integracyjne. Trzeba też przyznać, że wiele stołówek (w tym także szkolnych – m.in. tam, gdzie kilka lat się stołowałem) w piątek podaje np. ryby, panie w kuchni przygotowują przepyszne pierożki albo naleśniki. I chwała im za to. Oczywiście dla opisania całej sytuacji nie wystarczy sama tylko litera prawa czy tradycja. Są one ważne, ale nie są w stanie same w sobie „uwewnętrznić” postawy chrześcijanina. Pokutny charakter piątkowi może nadać tylko wiara, wewnętrzne przeżycie Misterium Golgoty – i to z niej wypływają wszelkie postawy właściwe człowiekowi wierzącemu. Inny scenariusz zawsze prowadzi w ślepy zaułek.

Post jest praktyką powszechną w wielu religiach monoteistycznych – i nie tylko. Wystarczy przytoczyć przykład ramadanu, postu wielokroć bardziej surowego niż w chrześcijaństwie (podejmowanego dla uczczenia dni, podczas których zostały objawione Mahometowi wersety świętej księgi Koranu; podczas ramadanu obowiązuje od świtu do zmierzchu zakaz jedzenia, palenia, seksu i picia wszelkich płynów. W ramadanie muzułmanie zwykle spożywają tylko dwa posiłki – suhoor przed świtem i iftar po zachodzie słońca). Skoro zatem tak jest, warto przypomnieć – w kontekście przedstawionych dylematów – bliżej zasady postu czy wstrzemięźliwości, jakie obowiązują chrześcijan. Wbrew pozorom, nie są one trudne, a odpowiednie ich praktyczne zastosowanie i przeżycie może bardzo ubogacić wiarę.


Zasady ogólne


Na początek kilka norm ogólnych. Praktykę określającą dni i okresy pokuty przypomnieli biskupi w specjalnym liście wydanym 21.10.2003 roku. Pisali w nim m.in.: „Z obchodem roku liturgicznego związane są dni i okresy pokuty, o których mówi czwarte przykazanie kościelne. Kodeks prawa kanonicznego z 1983 r. postanawia: 'Wszyscy wierni, każdy na swój sposób, obowiązani są na podstawie prawa Bożego czynić pokutę. Żeby jednak wszyscy przez jakieś wspólne zachowanie pokuty złączyli się między sobą, zostają nakazane dni pokuty, w które wierni powinni modlić się w sposób szczególny, wykonywać uczynki pobożności i miłości, podejmować akty umartwienia siebie przez wierniejsze wypełnianie własnych obowiązków, zwłaszcza zaś zachowywać post i wstrzemięźliwość, zgodnie z postanowieniami zamieszczonych poniżej kanonów’ (kan. 1249). Ten sam kodeks stwierdza: 'W Kościele powszechnym dniami i okresami pokutnymi są poszczególne piątki całego roku i czas wielkiego postu’ (kan. 1250). Według kan. 1251 'Wstrzemięźliwość od spożywania mięsa lub innych pokarmów, zgodnie z zarządzeniem Konferencji Episkopatu, należy zachowywać we wszystkie piątki całego roku, chyba że w danym dniu przypada jakaś uroczystość. Natomiast wstrzemięźliwość i post obowiązują w środę popielcową oraz w piątek Męki i Śmierci Pana naszego Jezusa Chrystusa’. Zachęcamy też, zgodnie z postanowieniem II Polskiego Synodu Plenarnego, do zachowania wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych w wigilię Bożego Narodzenia, ze względu na wyjątkowy charakter tego dnia w Polsce. Przypominamy też, że wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych obowiązuje wszystkich, którzy ukończyli 14. rok życia. Post, czyli jeden posiłek do syta w ciągu dnia, obowiązuje wszystkich między 18. i 60. rokiem życia. Niemożliwość zachowania wstrzemięźliwości w piątek domaga się od katolika podjęcia innych form pokuty. Powstrzymywanie się od zabaw obowiązuje we wszystkie piątki i w czasie wielkiego postu”.


Dyspensa – kiedy?


Zatrzymajmy się chwilę na sformułowaniu: niemożność zachowania wstrzemięźliwości w piątek. Co ono oznacza? Otóż są momenty, które stawiają nas wobec faktu dokonanego – przykładem jest sytuacja opisana na wstępie. Oczywiście przy dzisiejszych możliwościach kulinarnych, pełnych półkach sklepowych stosunkowo łatwo można przygotować obiad bezmięsny, nie musi być on też tego dnia szczególnie wykwintny. Bywa jednak, że jest to niemożliwe albo bardzo trudne. Na mocy dekretu Prymasa Polski z 30.11.1966 roku, nr 4082 (66), wierni, którzy nie mają możliwości wyboru pokarmów, mogą skorzystać z dyspensy od obowiązku wstrzymania się od potraw mięsnych (dyspensa nie zachowuje swojej mocy w Środę Popielcową i Wielki Piątek). Można zatem jeść wtedy to, co zostało podane. Przypuszczam, że w opisanej sytuacji odmowa sprawiłaby wielką przykrość gospodarzowi – a przecież nikt nie chciałby, aby tak się stało.

Istnieje też inne, „salomonowe” wyjście z tej sytuacji: każdy proboszcz na terenie swojej parafii ma władzę udzielania dyspensy od pokutnego charakteru piątku. Trzeba zgłosić się do niego i, podając słuszne racje przemawiające za dyspensą, poprosić o nią, a następnie poinformować o jej otrzymaniu swoich gości, aby uspokoić ich sumienia. Jest jednak warunek: skorzystanie z dyspensy zakłada podjęcie innych form pokuty, takich jak modlitwa, jałmużna, uczynki pobożności i miłości czy wierniejsze spełnianie obowiązków, także modlitwę w intencjach Ojca Świętego.

Niemożność zachowania wstrzemięźliwości w piątek rozciąga się też i na inne sytuacje. Mogą to być np. stołowanie się w zakładach żywienia zbiorowego, podróż, ciężka praca pociągająca za sobą potrzebę kalorycznego pokarmu. W tych sytuacjach należy korzystać z ogólnej dyspensy, pamiętając zarazem o tym, by w inny sposób dopełnić obowiązku pokutnego. Podobnie przedstawia się kwestia naszego przebywania za granicą, gdzie tradycja pokutna inaczej kształtowała się, inne były realia kulturowe, wedle których w piątek nie ma obowiązku powstrzymania się od pokarmów mięsnych. Przykładem są Włochy. Nie znaczy to, że Włosi zagubili nabożeństwo Męki Pańskiej. Oni wyrażają to w inny sposób, np. poprzez jałmużnę, wspieranie dzieł charytatywnych, inne praktyki pokutne. Warto też wiedzieć, że kiedy jesteśmy za granicą, podlegamy tradycji, zasadom i przepisom prawnym tam obowiązującym.


Grill w piątek?


Stosunkowo nową sytuacją jest coraz powszechniejsze organizowanie piątkowych imprez integracyjnych, szkoleń, grillów, wyjazdów grupowych itp. (bo w sobotę jest wolny dzień – można odespać wieczorne balowanie, a przy okazji cieszyć się w pełni wolnym weekendem, wyjechać do rodziny etc.). Wiele osób przeżywa w związku z tym dylematy moralne: jeść mięso czy nie. Brać udział w imprezie, gdzie jest głośna muzyka i tańce, alkohol, czy raczej usunąć się na bok?… Mamy tu do czynienia z tzw. konfliktem dóbr. Szczególny pokutny wymiar piątku jest bardzo ważny – spotkanie integracyjne, okazja do tego, by być ze sobą na innej płaszczyźnie niż oficjalna, pielęgnowanie przyjaźni, to też wartość sama w sobie. Kryterium rozstrzygającym jest miłość bliźniego. Takie imprezy nie zdarzają się często, choć trzeba stanowczo powiedzieć, iż nowa praktyka nie jest właściwa i organizatorzy – jeśli mienią się ludźmi wierzącymi – muszą dołożyć wszelkich starań, by uszanować wyjątkowy charakter piątku, planując imprezy tego typu w pozostałe 6 dni tygodnia. Jeśli już jednak tak się stanie, należy postępować wedle głosu swojego sumienia. Uczestnictwo w takich spotkaniach w wyjątkowych sytuacjach jest dopuszczalne – trzeba jednak pamiętać, by np. w zamian za to wybrać sobie inny dzień tygodnia i nadać mu pokutny rys. Nie chodzi o „odrobienie” czegokolwiek, o handel wymienny z Panem Bogiem rozumiany tak, aby dni zgadzały się „na sztuki”, ale raczej o pewną sprawiedliwość. Dlaczego tak? Sens wstrzemięźliwości (postu od mięsa) tkwi zawsze w miłości. Jest to praktyka pokutna, ale nie dla niej samej (Jezu, pokażę Ci, że dla Ciebie nie zjem kotleta!), lecz dla większej miłości Boga wyrażającej się przez większą miłość bliźniego. Jeden z księży – doświadczony spowiednik, zwykł mówić w konfesjonale: „Jeśli nie możesz pościć w piątek, pość w inny dzień”. Liczy się duch, nie litera. Czasem trzeba, jak mówili starożytni chrześcijanie, „opuścić Chrystusa dla Chrystusa” (przez analogię: usprawiedliwiona jest nieobecność na niedzielnej Mszy św., jeśli jest to spowodowane koniecznością pracy służebnej np. w szpitalu, środkach komunikacji, elektrowni itp.) – miłość wyznacza tu bardzo czytelne zasady. Pod warunkiem wszakże, że jej definicja nie została skażona zbytnim egocentryzmem.


Pierwsza jest miłość


Takie podejście zakłada chrześcijańską dojrzałość. Pozbawione jej niesie w sobie spore ryzyko relatywizacji zasad moralnych. Elastyczność jest potrzebna, ale nie może stać się zasadą całego życia, ponieważ może doprowadzić do zatarcia tożsamości. W wyjątkowych sytuacjach opisane wyżej zachowanie jest uzasadnione, byłoby jednak czymś zupełnie niewłaściwym, gdyby udział w piątkowej dyskotece czy cotygodniowe piątkowe grille stały się normą. Dlaczego? Panu Bogu nasze piątkowe posty niczego nie dodają – one są potrzebne nam! Abyśmy pamiętali, kim jesteśmy, by świadomość tego, co się wydarzyło w Wielki Piątek na Golgocie, miała zasadniczy wpływ na całe chrześcijańskie życie. Zgiełk, hałas nie sprzyjają takiej refleksji. Analogicznie – w rocznicę śmierci bliskiej osoby, na spotkanie rodzinne temu towarzyszące nie zaprasza się kapeli i nie organizuje tańców. Wierzę, że zdrowy rozsądek i właściwie ukształtowane sumienia zawsze podsuną odpowiedni sposób rozstrzygnięcia danej sytuacji…

Dziś wiele osób ma problemy z pokutnym charakterem piątku, inni praktykę tę zachowują jedynie w Wielkim Poście. Problem nie polega na rozstrzygnięciu dyscyplinarnym, napiętnowaniu takiej sytuacji czy ukazywaniu jej konsekwencji moralnych – samo bezduszne przestrzeganie prawa niczego jeszcze nie wnosi i nie czyni chrześcijaninem. Jego sedno leży gdzie indziej: rezygnacja z praktyk ascetycznych, niemożność znalezienia wewnętrznej motywacji do ich podjęcia jest znakiem słabnięcia wiary. Z wiary, z faktu głębokiego, autentycznego, osobistego przeżycia Misterium Paschy Chrystusa ma wynikać określona postawa chrześcijanina – w tym także pokutny charakter piątku. Dla kogoś, kto ma właściwie ukształtowane relacje wobec Boga i bliźniego, nie będzie problemem piątkowy post, tak jak nie zburzy jego wiary sytuacja, kiedy będzie musiał od niego odstąpić w imię miłości bliźniego. Ona ma być wszakże pierwsza. Jezus wielokrotnie o tym przypominał.


Marcin Jasiński
drukuj