Tarcza powinna chronić USA, Polskę i Europę

Carina O’Reilly: Myślę, że bardziej istotnym aspektem przekazania tego systemu do Polski będzie stała obecność amerykańskich żołnierzy, co oznacza, że Stany Zjednoczone będą traktowały jakiekolwiek zagrożenie jako zagrożenie dla siebie

Z Cariną O’Reilly, ekspertem ds. bezpieczeństwa i stosunków międzynarodowych grupy analityczno-informacyjnej Jane’s, rozmawia Mariusz Bober


Jak ocenia Pani porozumienie między Polską i Stanami Zjednoczonymi w sprawie budowy w naszym kraju tarczy antyrakietowej? To projekt dobry dla Polski czy dla USA?


– Myślę, że baza ma dwa cele – jeden militarny, a drugi symboliczny. Dla Polski jest to ważny symbol integracji z Zachodem, coś, co Rosja uważa za wrogi wobec niej akt. Militarnie baza oznacza długofalową ochronę ze strony Stanów Zjednoczonych wobec potencjalnych zagrożeń w przyszłości, choć nie jest obecnie jasne, jak skuteczna będzie tarcza. Więc jest to dobry pomysł dla Polski tak długo, jak długo uważacie, że przyszłość będzie bezpieczniejsza w sojuszu z USA. Jest to również dobry pomysł dla Stanów Zjednoczonych, jeśli uważają one, że zagrożenie ze strony Iranu czy Korei Północnej w przyszłości będzie większe niż obecne zagrożenie ze strony Rosji.


Właśnie, rosyjscy wojskowi grożą wycelowaniem rakiet strategicznych w Polskę…


– Rosja grozi wycelowaniem swoich rakiet w Polskę, ale czym innym jest perspektywa odpalenia ich. Dla Rosji jest jasne, że atak na Polskę byłby atakiem na całe NATO, a to byłby bardzo głupi ruch ze strony Moskwy, która jest silna, ale nie aż tak silna.


Powiedziała Pani także o zagrożeniu ze strony Iranu. Stany Zjednoczone mogą wykorzystać bazę w Polsce w przypadku wojny z tym krajem?


– Jeśli wybuchnie konflikt z Iranem, USA mogą wykorzystać tę bazę, ale tylko wtedy, gdy Teheran wystrzeli rakietę w kierunku Stanów Zjednoczonych. Nie jest wcale pewne, czy Iran zdecyduje się na taki krok, ponieważ doprowadziłoby to do eskalacji konfliktu. Dlatego myślę, że tarcza antyrakietowa została pomyślana przede wszystkim jako ochrona przed długofalowym zagrożeniem, a nie przed czymś, co może się wydarzyć w ciągu najbliższych lat.


A nie ma obawy, że jeśli w przypadku konfliktu Iran będzie spodziewał się wykorzystania przez Amerykanów bazy w Polsce, która może odegrać ważną rolę, zdecyduje się na uprzedzający atak właśnie na tę bazę?


– System obrony antyrakietowej, jeśli będzie dobrze funkcjonował, powinien chronić zarówno sam siebie, a więc bazy będące jego częścią składową, jak i Stany Zjednoczone. Będzie więc w stanie zniszczyć jakąkolwiek rakietę wycelowaną w Polskę lub inny europejski kraj, będący pod ochroną tarczy. Na razie nie ma sygnałów świadczących o tym, by Iran chciał wystrzelić jakąkolwiek rakietę w kierunku USA lub Europy.


Ale są od czasu do czasu ostrzeżenia przed zamachami terrorystów…


– Atak terrorystyczny na amerykańskie instalacje nie jest niemożliwy, ale takie ataki są dość rzadkie. Dotąd było stosunkowo niewiele skutecznych ataków na amerykańskie bazy wojskowe rozsiane po całym świecie, choć są bardziej oczywistym celem zamachów. Polska obecność w Afganistanie i Iraku już sprawiła, że wasz kraj mógł się stać celem ataku, a mimo to nie było żadnego zamachu terrorystycznego w Polsce. Dlatego myślę, że mimo planów utworzenia bazy polskie obawy o atak terrorystyczny przewyższają obecnie jego ryzyko.


Wróćmy do obiekcji Rosji. Może jednak jej groźby należy poważniej potraktować? Elementy tarczy antyrakietowej w Polsce traktuje ona także jako zagrożenie swojej pozycji mocarstwa i zachwianie dotychczasowej równowagi sił z USA. Rosyjscy wojskowi twierdzą mianowicie, że baza antyrakietowa w Polsce pozwoli Stanom Zjednoczonym przechwycić tzw. pierwsze uderzenie ze strony Rosji, a to oznacza, że Amerykanie mogą bezkarnie zaatakować ten kraj, stając się w ten sposób jedynym hegemonem na świecie.


– Celem bazy w Polsce jest przechwytywanie każdego pierwszego ataku z pewnego dystansu. Jednak nie sądzę, by system zadziałał w przypadku rakiet krótkiego zasięgu, odpalonych z Rosji. Ponadto wciąż są wątpliwości co do tego, jak dobrze system będzie działał, więc nie ma pewności, że USA mogłyby obronić każdy pierwszy atak rakiet o takim zasięgu, co do którego system ma działać, a co dopiero mówić o Rosji.


Więc obawy Rosji, a także Chin, że amerykańska tarcza zmarginalizuje ich znaczenie, są bezpodstawne?


– Nie wydaje mi się, by tarcza zmieniła pozycję tych krajów jako potęg światowych. Pozycja międzynarodowa Chin jest oparta bardziej na możliwościach ekonomicznych niż na ich militarnej agresji. Rosja nie powinna czuć się zagrożona przez tarczę. Obraża się ona jednak na myśl, że jej swobodę działań na świecie może ograniczać projekt tarczy. Denerwuje ją także perspektywa, że Polska może więcej nie potrzebować, i nie chcieć Rosji, a zamiast tego przygotowuje się do obrony przed tym krajem dzięki amerykańskim żołnierzom i sprzętowi.


Powiedziała Pani: „jeśli system będzie działał właściwie”. To kolejna wątpliwość wysuwana wobec amerykańskiej tarczy. Dotychczasowe testy często wypadały niekorzystnie dla systemu, a to może oznaczać, że ochrona antyrakietowa USA i Europy, w tym Polski, będzie nieefektywna.


– System tarczy antyrakietowej nie jest jeszcze w pełni zrealizowany. Ponadto jego elementy, które mają być rozmieszczone w Polsce i Czechach, nie zostały właściwie przetestowane pod kątem zagrożenia, z powodu którego powstają – ze strony Iranu. Oznacza to, że system ma przechwytywać rakiety wycelowane zarówno w USA, jak i w Europę, a przecież miałyby one różne trajektorie lotu, a poza tym musiałyby pokonywać różne dystanse. To trochę jak hazard, ale z drugiej strony trzeba pamiętać, że system ma chronić przed zagrożeniem, które na razie nie istnieje. Ponadto USA przeznaczają ogromne pieniądze na tarczę antyrakietową, więc stwierdzenie, że nie będzie ona efektywna, nie jest uczciwe. To nie jest nadzwyczajna sytuacja w przypadku wprowadzania nowej technologii wojskowej. Poza tym 3-stopniowy system przechwytywania (ten w Polsce będzie 2-stopniowy) nad Pacyfikiem, zlokalizowany na Alasce i w Kalifornii, wydaje się dobrze funkcjonować.


Wraz z amerykańską bazą do Polski ma trafić bateria rakiet Patriot, na razie jedna, ale w perspektywie znacznie więcej. Czy to dobry sposób na modernizację armii?


– System Patriot będzie częścią polskiego systemu obrony powietrznej. Jeśli wziąć pod uwagę kraje mniej więcej podobnej wielkości, nawet Niemcy, widać również, że system Patriot jest jednym z wielu sposobów obrony przestrzeni powietrznej tego kraju. Myślę, że bardziej istotnym aspektem przekazania tego systemu do Polski będzie stała obecność amerykańskich żołnierzy, co oznacza, że Stany Zjednoczone będą traktowały jakiekolwiek zagrożenie jako zagrożenie dla siebie i dla swojego sojusznika. To dobra wiadomość dla Polski, jeśli Rosja nadal będzie zachowywać się wojowniczo.


110 amerykańskich żołnierzy i baza USA to wystarczający powód, by bronić także niepodległości Polski? Wielu naszych komentatorów uważa, że mimo to powinniśmy unowocześnić naszą armię, do czego zresztą jesteśmy zobowiązani jako członek NATO. Jakie w takim razie uzbrojenie powinniśmy jeszcze mieć, prócz systemu Patriot?


– Jedna bateria tych rakiet rzeczywiście nie wystarczy do obrony Polski. Ale wasz kraj zyskuje znacznie więcej niż ten system. Zyskuje zobowiązanie USA do natychmiastowej odpowiedzi w przypadku jakiegokolwiek ataku na polską ziemię, co oznacza, że Polska jest chroniona w całej rozciągłości przez siły USA i NATO w Europie. Sekretarz Stanu USA Condoleezza Rice powiedziała niedawno, mówiąc o rosyjskich groźbach: „Jeśli grozicie Polsce, zapominacie, że jest rok 2008, a nie 1988, a Stany Zjednoczone mają (…) silne gwarancje bezpieczeństwa dla obrony polskiego terytorium, tak jakby to było terytorium USA. Więc chyba nie jest mądre rzucanie dookoła takimi groźbami”.


Wspomniała Pani o wojowniczym zachowaniu Rosji. Niektórzy uważają, że zachowanie Zachodu wobec Gruzji to test na to, jak wiarygodnym sojusznikiem są państwa zachodnie, m.in. USA, podobnie jak decyzja, czy NATO przyjmie w obecnej sytuacji ten kraj, czy nie.


– Polska jest pełnoprawnym członkiem Sojuszu, a jeśli wziąć ponadto pod uwagę obietnicę stałej obecności sił USA w Polsce, nie ma obawy, że ta stała obecność bazy doprowadzi do otwartego konfliktu. Moskwa rozumie, gdzie może wszczynać swoje walki. Dlatego znacznie bardziej prawdopodobne jest, że będzie kontynuować próby demonstrowania swojej siły na obszarach, które postrzega się jako niejednoznaczne w określeniu strefy wpływów. Stąd też można się spodziewać potyczek o określenie miejsca Gruzji w świecie oraz bardziej otwartej ingerencji w Kosowie, zwłaszcza jego północnej części, zamieszkałej głównie przez Serbów. Napięcia mogą wystąpić także w zamieszkałej głównie przez Ormian enklawie Górny Karabach w Azerbejdżanie. Ponadto chodzi też o sprawę członkostwa w NATO krajów sąsiadujących z Rosją. Gdyby przywódcy któregoś z takich państw, np. Ukrainy, poprosili o stacjonowanie żołnierzy Sojuszu, Rosja nie przepuści okazji, by użyć wszelkich środków – od wstrzymania dostaw ropy i gazu po inne sankcje, z działaniami militarnymi włącznie – aby narzucić swoją wolę na obszarach, które uznaje za własną strefę wpływów.


Dziękuję za rozmowę.

Carina O’Reilly – ekspert ds. bezpieczeństwa w Grupie Informacyjnej Jane’s, specjalizująca się w tematyce europejskiej. Jest redaktorem i autorem wielu publikacji o tematyce bezpieczeństwa i stosunków międzynarodowych w fachowych publikacjach, m.in. „Foreign Report”. Absolwentka wydziału nauk społecznych i politycznych Uniwersytetu Cambridge oraz studiów strategicznych na Uniwersytecie Walijskim.

drukuj