Moja przygoda z fotografią

Z Szymonem Cieślarem, redaktorem naczelnym miesięcznika „Rodzina Radia Maryja”, wykładowcą w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, rozmawia Katarzyna Cegielska

W Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej prowadzi Pan przedmiot fotografia w prasie i wydawnictwie. Zdjęcia są bardzo ważnym elementem zarówno czasopism, jak i wydawnictw. Jaką pełnią funkcję?

– Na pewno każdy z nas znalazł się na jakimś zdjęciu w domowym archiwum albo wykonał fotografie do rodzinnego albumu. Fotografia jest wszędzie obecna i dostępna, zwłaszcza w dobie telefonów komórkowych, które zastępują aparaty fotograficzne i pozwalają właściwie fotografować wszystko i wszędzie. Posiadamy mnóstwo zdjęć w rodzinnych albumach, w komputerach, na płytach – są to fotografie, które określam jako zrobione „u cioci na imieninach”, czyli archiwizujące najważniejsze w naszym życiu uroczystości, szczególne przeżycia czy wycieczki, urlopy. Wszyscy dobrze to znamy i od tego zaczynam zajęcia z fotografii w prasie i wydawnictwie. Ale potem przeciwstawiam temu właśnie fotografię prasową, która – wydawać by się mogło – nie wymaga jakichś szczególnych zabiegów, skoro każdy z nas potrafi zrobić zdjęcie, bo technicznie stało się to niezwykle proste. Staram się odkryć przed studentami zagadnienia związane z fotografią prasową, tak zwaną fotografią zawodową, która jest rzemiosłem, a znajomość jego tajników pozwala wykonywać lepsze zdjęcia. Bo chyba nie mamy wątpliwości, że fotografie, jakie widzimy w gazetach, przynajmniej w większości gazet, odbiegają jednak od zdjęć z domowych albumów. Mam na myśli nie tylko tematykę, ale również jakość zdjęć, sposób ich wykonania, przygotowania do publikacji. Na zajęciach omawiamy takie zagadnienia, jak: prawo prasowe, prawo autorskie, praca agencji fotograficznych, sposoby pozyskiwania zdjęć, proces fotografowania, a potem obróbki fotografii i przygotowania ich do publikacji.


Wróćmy jednak do takiego początkującego fotografa rodzinnego. Na co powinien zwrócić uwagę, wykonując fotografie w czasie uroczystości rodzinnych czy wspólnych wycieczek? Co zrobić, żeby te zdjęcia miały nie tylko wartość emocjonalną, ale też fotograficzną?


– Najprostsza rada, jakiej można udzielić, jest taka, aby szukać innego sposobu patrzenia niż tradycyjny. Nie mówimy więc: „Proszę patrzeć na wprost do aparatu, bo ja teraz będę robić zdjęcia”, niekoniecznie też osoby fotografowane musimy ustawiać twarzą do słońca. Może właśnie zróbmy inaczej: trochę pod słońce, z zaskoczenia, kiedy nikt nie widzi, że właśnie chcemy sfotografować kogoś z rodziny. To wszystko spowoduje, że nasze zdjęcia trochę ożyją. O takich rzeczach właśnie rozmawiamy na naszych zajęciach. Przede wszystkim oglądamy mnóstwo zdjęć. Studenci przynoszą różne fotografie: własne, wyszukane w gazetach, w internecie. Analizujemy je, oceniamy i zastanawiamy się, dlaczego tak a nie inaczej zostały zrobione. To wszystko wyposaża naszych słuchaczy, mam nadzieję, w pewną teoretyczną wiedzę dającą możliwość innego spojrzenia na fotografię, nawet tę amatorską.


Jaki jest cel tych zajęć?


– Pragniemy przygotować studentów do świadomego operowania obrazem fotograficznym w pracy dziennikarskiej. Bo przecież studenci nie wiedzą jeszcze, gdzie będą pracować. Dla tych, którzy chcą być operatorami kamery, fotografia jest abecadłem, elementarzem. Podstawą techniki operatorskiej jest fotografia. Może się też przydać dziennikarzom prasowym, bo dzisiaj często w lokalnych gazetach redaktorzy naczelni wymagają od swoich dziennikarzy, by do artykułów przynosili własne zdjęcia. A te fotografie muszą być ciekawe, dobrze wykonane technicznie, muszą nieść też jakąś informację. Każdy więc wyniesie dla siebie z zajęć coś praktycznego. Mówimy też o manipulacji obrazem fotograficznym, o tym, jakie są gatunki fotograficzne w dziennikarstwie, o tym, jak obraz może oddziaływać na człowieka pozytywnie i negatywnie. Podejmujemy szerokie spektrum zagadnień związanych z fotografią, o których często w ogóle nie myślimy, pstrykając kolejne fotki aparatem cyfrowym i przerzucając je do komputera. Wszystko to ma na celu uświadomienie sobie, że fotografia jest potężnym narzędziem w dziennikarstwie.

Czy fotograf zatrudniony już w redakcji powinien przejść jakieś dodatkowe szkolenia?

– Myślę, że wiedzy nigdy za wiele. Oprócz rzemiosła fotograficznego, o którym wspomniałem, czyli klasycznych zasad związanych z fotografią, omawianych na rozmaitych kursach fotograficznych, są też szkolenia specjalistyczne dotyczące wąskiego zakresu tematycznego. Na przykład szkolenia przy kuriach biskupich dotyczące zachowania w kościele przy dokumentowaniu liturgii. Fotograf powinien umieć zachować się w różnych sytuacjach, raz wykonuje zdjęcia w kancelarii premiera, czasem fotografuje wizytę Ojca Świętego czy ingres biskupa do katedry, a jeszcze innym razem robi reportaż z manifestacji. Każda z tych sytuacji wymaga innego przygotowania, nie tylko technicznego, od strony sprzętu i rozeznania w okolicznościach, ale również ubioru. Zasady dotyczące odpowiedniego zachowania są po to, by nie popełnić nietaktu, a tym samym nie zamknąć sobie drogi do tego, by fotografować, bo po prostu można zostać wyrzuconym z takiej czy innej uroczystości. Dobre wychowanie i kultura, jaką wynosi się z domu, służą również fotografii. Na przykład idąc do kościoła, ubieram się godnie, stosownie do miejsca. Uczymy się także, jak być dyskretnym podczas fotografowania, jak się poruszać w określonych okolicznościach. Temu służą właśnie różne szkolenia, a reszta to jest doświadczenie i dzielenie się informacjami między sobą.


Jakie wydarzenia w swojej pracy fotografa Pan zapamiętał?


– Szczególnie wspominam możliwość fotografowania Ojca Świętego Jana Pawła II w czasie jego kilku pielgrzymek w Polsce. Każda z nich obfitowała w niezwykłe chwile, a sam fakt uczestniczenia w wielu nabożeństwach odprawianych przez Ojca Świętego, bycia w wielu miejscach z Papieżem, powodował nie tylko wielkie przeżycie fotograficzne. Było to ogromne przeżycie religijne, bo mogłem być tak blisko Papieża, słuchać na żywo i jeszcze fotografować. To jest na pewno wielkie doznanie, oprócz doświadczenia bycia w grupie fotografów, którzy ścigają się, walczą, by zająć najlepsze miejsce. Fotografia daje takie przeżycia, jeśli na serio się nią zajmować, ale na pewno jest ciężką pracą fizyczną. O tym też opowiadam podczas spotkań ze studentami, które są dla mnie również wielką przygodą. Nie spodziewałem się, że kiedyś będę miał taką możliwość. Cieszę się, że spotykam się z ludźmi niezwykle twórczymi, inteligentnymi, którzy na moich oczach odkrywają obraz fotograficzny, mają inwencję twórczą. Chcą tę dziedzinę zgłębiać i odkrywać, wiedząc, że ona może się im przydać, nawet jeśli będą pracować w radiu. Miałem też wśród studentów takich, którzy fotografowali, i to w bardzo zaawansowany sposób, mogliśmy więc fachowo porozmawiać o fotografii, o sprzęcie oraz wszystkim, co się z tym wiąże – podzielić się wiedzą i doświadczeniami. Mam nadzieję, że moja przygoda z fotografią stanie się również przygodą dla studentów.


Dziękuję za rozmowę.

drukuj