To nie jest powód do dumy
Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego w celu zwiększenia liczby absolwentów kierunków o kluczowym znaczeniu dla gospodarki zapowiada uruchomienie w tym roku pilotażowego programu „Kierunki zamawiane”. Jednak dodatkowa liczba ponad 20 tys. studentów na przestrzeni 6 lat w zestawieniu z dynamicznym wzrostem ich liczby w ciągu kilku ostatnich lat – zdaniem posła PiS Maksa Kraczkowskiego – nie jest „powodem do dumy”.
Minister nauki Barbara Kudrycka, informując o programie „Kierunki zamawiane”, zadeklarowała, że wyższe uczelnie mogą już się zwracać do resortu po środki w celu uruchomienia pożądanych kierunków. W tym roku po takie fundusze zwróciło się 47 uczelni i wszystkie je otrzymały. W latach 2007-2013 studia na 30 różnych kierunkach zamawianych ma rozpocząć 20 800 studentów. Najbardziej pożądane kierunki to: elektronika medyczna, budownictwo energooszczędne, matematyka przemysłowa, matematyka w ubezpieczeniach i ekonomii, technologia leków i agrobiotechnologia. Budżet projektu w obecnym roku wynosi 86 mln złotych. W tym roku akademickim w ramach programu pilotażowego 47 uczelni zaoferuje dodatkowe miejsca dla 2350 studentów. Środki mogą być również przeznaczone na współpracę uczelni z pracodawcami, programy wyrównawcze dla studentów, podnoszenie kompetencji kadry szkół wyższych.
Według Maksa Kraczkowskiego (PiS), wiceprzewodniczącego sejmowej Komisji Gospodarki, liczba studentów, „o której mówi pani minister, nie bardzo może zadowolić premiera Tuska”. – To są sprawy bardzo ważne, ale skala 21 tys. studentów w ciągu kilku lat nie jest powodem do dumy – podkreśla poseł. – Jest to niewiele, a jeśli weźmiemy pod uwagę, że za chwilę minie rok, od kiedy zaczął działać gabinet Donalda Tuska, to jest po prostu nic – dodaje Kraczkowski.
PPT
