Zwrócimy tylko synagogi

Z Viliusem Kavaliauskasem, doradcą premiera Litwy, rozmawia Łukasz Sianożęcki

Stowarzyszenia żydowskie na Litwie będą się ubiegać o zwrot prywatnej własności, którą utraciły po II wojnie światowej. Rząd litewski ma czas na uregulowanie tych kwestii do 2020 roku. Jak ma zamiar zweryfikować, kto jest właścicielem danej nieruchomości?

– Problem ten jest dość podobny do tego, jaki występuje w Polsce. Po pierwsze, należy podkreślić, że społeczności żydowskiej czy stowarzyszeń żydowskich obecnie w ogóle nie znajdziemy w mniejszych miastach. Tego typu społeczności są zarejestrowane praktycznie jedynie w Wilnie, Kownie i Kłajpedzie. Ponadto prawo do restytucji mienia wobec wszelkich wspólnot religijnych litewski parlament przyjął już w 1995 roku. Obecnie zwróciliśmy już własności Kościołowi katolickiemu, prawosławnemu, a także pięciu innym tradycyjnym wspólnotom religijnym. Niestety, okazało się dość trudne zastosowanie tego prawa wobec Żydów i ich wspólnot. Przede wszystkim wynikało to z tego, że nie są oni zorganizowani w żadną formalną strukturę. Nie ma wśród nich jak np. wśród katolików – biskupów, najwyższą zaś funkcję pełnią w nich rabini. Rodzi się zatem następujący problem: kiedy w małym mieście lub wiosce wspólnota całkowicie zniknęła, lecz zostały po niej jakieś budynki, np. synagogi, to i tak nie jesteśmy w stanie im tego zwrócić, ponieważ nie można odnaleźć bezpośredniego prawnego sukcesora. Dlatego zdecydowaliśmy się wprowadzić poprawkę do tej ustawy.


Na czym ta poprawka polega? Kto będzie uprawniony do ubiegania się o pozostawioną własność? Rodziny byłego właściciela czy może międzynarodowe stowarzyszenia? Wydaje się, że nie wszystkie doniesienia prasowe w tej sprawie są prawdziwe.


– Wszelkie budynki, o których wiemy, iż niegdyś były w posiadaniu Żydów, lecz dziś trudno ustalić, kto jest ich prawowitym właścicielem, przekazaliśmy na specjalny fundusz o nazwie Fundacja Dziedzictwa Własności Żydowskiej. Wypracowanie odpowiedniego sposobu zwrotu tego mienia to bardzo skomplikowany proces. Prace nad właściwym sposobem dokonania tego trwają od 2002 roku aż do dziś. Jak pan słusznie zauważył, prasa podaje różne niesprawdzone informacje. Sugerowano np., że kwestia zwrotu żydowskiego majątku ma być wykorzystana jako narzędzie podczas kampanii wyborczej. Ja bym chciał się zapytać, w jaki sposób. I po co? To przecież nie jest problem dotyczący jednej partii politycznej czy jednego rządu, ale całego kraju. Pamiętamy, jakie złożyliśmy obietnice, ale znamy też nasze możliwości. Nie jesteśmy najbogatszym krajem na świecie, nie mamy tak wielu nieruchomości, ilu niektórzy chcieliby się od nas domagać. Nie możemy postępować tu zbyt pochopnie, musimy działać przede wszystkim pragmatycznie.


W takim razie na co stać Litwę? Jakie rodzaje własności będą mogły stać się przedmiotem tych restytucji?


– Będą mogły to być jedynie budynki o przeznaczeniu religijnym. Jest to bardzo wąska grupa nieruchomości, obejmująca przede wszystkim synagogi, a także kilka budynków przeznaczonych do obrzędów rytualnych. Jest ich naprawdę bardzo niewiele. Wszystkie niejasności związane z własnością prywatnych budynków rozwiązaliśmy blisko 5 lat temu. Ostatecznym terminem wystosowywania roszczeń w tej kwestii był grudzień roku 2003. Jeśli ktoś zdążył do tego czasu złożyć odpowiedni wniosek i jego uzasadnienie znalazło swoje potwierdzenie w archiwach, miał dużą szansę na zwrot swojej własności. Od tego czasu nie przyjmujemy już jednak tego typu wniosków.


Czy litewski rząd otrzymał już jakieś podania w kwestii budynków o charakterze sakralnym?


– Tak, rozpoczęliśmy już rozmowy z przedstawicielami stowarzyszeń żydowskich. Spotykaliśmy się m.in. z dyrektorem ds. zagranicznych amerykańskiego kongresu Żydów Davidem Twerskym. Zaproponowaliśmy, by kongres przygotował swoją listę roszczeń. Najobszerniejsza jej wersja obejmowała 1100 pozycji. Stwierdziliśmy jednak, iż jest to zdecydowanie zbyt wygórowana liczba. Toteż jeszcze raz dokładnie wyjaśniliśmy, że mogą się na niej znaleźć jedynie nieruchomości należące do wspólnoty, nie zaś do osób prywatnych. W obliczu naszych wyjaśnień liczba żądań została zredukowana do około 430 budynków. Wszystkie te żądania zweryfikowaliśmy z danymi znajdującymi się w naszych archiwach. Ostatecznie oszacowaliśmy, że zwrotowi podlegać może jedynie 108 budynków.


Problem wydaje się mieć jednak drugie dno. Wszakże to rząd sowiecki zagarnął po wojnie większość majątku żydowskiego. Dlaczego więc dziś Litwini mają za to płacić?


– To prawda. Jednak budynków sowiecki rząd nie wywiózł w głąb Rosji. Wszystkie nieruchomości są obecnie własnością naszego kraju i to my musimy zadecydować, jak się z tego rozliczyć. Jest to nasze własne zobowiązanie. Za wszelkie zbrodnie popełnione przez Związek Sowiecki na naszych ziemiach, zwłaszcza za wymordowanie ludności, powinna się rozliczyć dzisiejsza Rosja. Jednak budynki przetrwały i są własnością naszego państwa. Na takiej zasadzie otrzymaliśmy wszakże szkoły, szpitale czy wiele innych obiektów, które stały się własnością prywatną. W większości należały one do zarządów miejskich czy gminnych i częstokroć taki stan trwa do dziś. Zatem jeżeli coś należało 60 lat temu do społeczności żydowskiej, zdecydowaliśmy się to zwrócić. Tak samo jak zwracaliśmy kościoły katolikom. Własność Kościoła również była znacjonalizowana przez Sowietów, a jednak udało nam się doprowadzić do zwrócenia jej prawowitym właścicielom. Nie chcemy dyskryminować w tym względzie żadnej grupy wyznaniowej i wobec wszystkich używamy tych samych metod.


A co z zadłużeniami tych budynków? Jeśli się nie mylę, to większość z nich była obciążona sporymi długami.


– Tak, to również prawda. Na szczęście w niewielkim stopniu dotyczy to nieruchomości o przeznaczeniu religijnym. Obciążenia finansowe budynków prywatnych, których – podkreślam – nowa poprawka nie dotyczy, zostały anulowane. To może być pewien problem, ale pojawia się on w każdym kraju, który na jakimś etapie swojej historii anulował pewne zadłużenia. Synagogi raczej nie zaciągały kredytów w bankach i wobec tego naturalnie nie ulegały zadłużeniu. Z drugiej jednak strony należy spojrzeć na to, że potrzebna jest rzetelna ocena wartości takich budynków. Przypuśćmy, że mamy do czynienia z synagogą w jakiejś małej wiosce. Jej wartość jest o wiele niższa niż takiego samego budynku stojącego w centrum Wilna czy Kowna. W tej kwestii musimy być także bardzo rzetelni i pragmatyczni.


Dziękuję za rozmowę.

drukuj