Moratorium na wykonywanie aborcji 2008
Parlamentarzyści odpowiadają na ankietę „Naszego Dziennika” w sprawie poparcia moratorium na wykonywanie aborcji, które wspiera Stolica Apostolska i organizacje broniące życia na całym świecie.
1. Co Pan zrobił dla poparcia moratorium na wykonywanie aborcji?
2. W jaki sposób zamierza Pan wesprzeć tę inicjatywę na forum publicznym?
Tomasz Kulesza, poseł PO
Jest mi znana ta inicjatywa. Można sprawdzić, że w ubiegłej kadencji zawsze byłem po stronie ochrony życia i swojego zdania nie zmieniłem. Absolutnie podpisuję się pod tym moratorium i pod wszystkimi inicjatywami mającymi na celu bronienie dzieci poczętych. Z wykształcenia jestem nauczycielem, wieloletnim dyrektorem szkoły. Spotykałem się z bardzo różnymi przypadkami, zwłaszcza młodych ludzi, którzy nie wiedzieli czasami, jak rozwiązać właśnie taki problem – problem nowo narodzonego dziecka. I zawsze udało mi się tę walkę o życie wygrać, nigdy nie przegrałem: nawet w takiej sytuacji, że te dzieciaki miały po 15-16 lat i rodzice nakłaniali je do aborcji. Rodzice przychodzili z tymi dziećmi do mnie, żeby w jakiś sposób rozmawiać… i dzisiaj te dzieci, które się urodziły, chodzą do tego samego liceum, w którym ja miałem zaszczyt być dyrektorem przez 17 lat, a te babcie, które miały wątpliwości, to są ślepo zakochane w tych wnuczętach! To jest jeden z przykładów. Natomiast ja zostałem wychowany w bardzo tradycyjnej rodzinie katolickiej i dla mnie to wszystko, co się wiąże z ochroną życia, od poczęcia do późnej starości, jest dla mnie absolutnie niepodważalne, nazwałbym to światełkiem mojego życia. Ale tak mówiąc szczerze, konkretnie w sprawie moratorium żadnych działań nie podjąłem. Oprócz tego, że dostałem jakiś jeden list, jeszcze w ubiegłej kadencji, to nikt się tak nie odezwał, żeby prosić mnie na przykład o wsparcie, o wypowiedzi – o coś takiego, co robię w swoim życiu. Moje działania w środowisku – mógłbym podawać tutaj różne przykłady – nie potrzebują ani blasku jupiterów, ani jakichś wielkich artykułów w gazecie, bo to tkwi u mnie głęboko w sercu.
Jeżeli tylko ktoś się do mnie zwróci z taką inicjatywą, to oczywiście będę pomagał i wspierał, w miarę swoich możliwości i doświadczeń związanych z ochroną życia poczętego. Myślę, że te opory związane z moratorium to są niestety takie dość przesadzone tłumaczenia niektórych posłów. Nie zgadzam się z tym, że ustawa o planowaniu rodziny jest dobra i wystarczająca. Choćby przypadek, kiedy lekarze stwierdzą podczas ciąży zagrożenie w prawidłowym rozwoju fizycznym czy intelektualnym dziecka – muszę powiedzieć, że ja z dziećmi niepełnosprawnymi pracowałem przez wiele lat. Organizowałem m.in. z Fundacją Matki Teresy z Kalkuty z Nowego Targu wspólne obozy dla tych właśnie dzieci, które były intelektualnie niepełnosprawne, fizycznie niepełnosprawne: wiem, ile one mogą dać radości tzw. normalnym ludziom. Więc dla mnie takie tłumaczenie absolutnie jest nie do przyjęcia. Natomiast matki, które nie chcą urodzić swojego dziecka – bo są i takie, które są zupełnie nieczułe, bez serca i może nie wyznają żadnych wartości – zawsze mogą je oddać. Ja znam wiele rodzin, które przyjmą z otwartymi ramionami każdego noworodka. Proszę mi też podać takie przykłady ciąż, które autentycznie zagrażają życiu! Jest ich naprawdę niewiele, to jest ułamek, margines. A znamy przykłady – nawet te niedawne, słynnej naszej sportsmenki, która odważyła się urodzić dziecko, mimo że ono mogło zagrażać tak samo jej życiu i zdrowiu, a być może nawet było pośrednią przyczyną jej śmierci. U mnie nie ma żadnej taryfy ulgowej na zabijanie dzieci: absolutnie żadnej. Jeśli chodzi o sporną kwestię gwałtu – ile tych gwałtów kończących się ciążą tak naprawdę jest? Myślę, że tak samo to nie jest sprawa aż tak duża, jeśli chodzi o statystykę, a poza tym zawsze to dziecko można oddać, naprawdę. A być może to będzie drugi Szopen, Moniuszko – skąd wiemy, jakim talentem Pan Bóg obdarzy takie dziecko? Ciągle myślę o tym niedawnym przypadku z czternastoletnią uczennicą z Lublina… Ta rodzina jest bez serca, bo zabiła podwójnie: zabiła to małe, nienarodzone dziecko i uważam, że zabiła tak samo to dziecko, które miało być matką. Bo ona za chwilę dojrzeje i będzie patrzyła, jak jej koleżanki chodzą z wózkami, a ona być może już więcej w ciążę nie zajdzie. A to dziecko mogło się wychować w zupełnie naturalnych warunkach, np. w rodzinie zastępczej. Jest wiele młodych małżeństw, które z różnych przyczyn nie mogą mieć dzieci i nie chcą się zgodzić na takie metody jak in vitro, ale z chęcią zaadoptują dziecko. A jak można wesprzeć inicjatywę moratorium, żeby przekonać osoby, które wysuwają te właśnie różne dziwne argumenty? Moim zdaniem, przede wszystkim bardzo dużo zależy od edukacji, od wychowania oraz od dziennikarzy. W jaki sposób będą chcieli te rzeczy podkreślać: czy to będzie tylko w „sezonie ogórkowym”, czy też będzie to systematyczna praca przez wiele lat, która w jakimś stopniu pozwoli ograniczyć to, co się w tej chwili w Europie dzieje, nie mówiąc już o Azji, gdzie w ogóle dochodzi do ludobójstwa i każdego dnia giną setki czy tysiące ludzi, np. w Chinach.
Czesław Ryszka, senator PiS
Kilka miesięcy temu, kiedy dowiedziałem się, że taka inicjatywa we Włoszech powstała, w porozumieniu z redaktorem naczelnym tygodnika „Niedziela” wystosowaliśmy tekst tego apelu włoskiego do wszystkich posłów i senatorów, pytając ich, jak mogliby się w to włączyć. Od wielu posłów – nie pamiętam już, ilu – otrzymaliśmy odpowiedź, że dziękują za możliwość zapoznania się z tekstem tego moratorium i że jak tylko się to pojawi w Sejmie czy w Senacie, to się tym zainteresują. To były odpowiedzi pozytywne, bo negatywnych nie było w ogóle: odpowiedzieli na nasz apel tylko ci, którzy chcieliby coś w tym kierunku zrobić. Natomiast ci, którzy nie są za ochroną życia czy ewentualnie ich to nie obchodzi – nie odpowiedzieli w ogóle.
My w Senacie przygotowujemy kilka spraw. Mianowicie jest pomysł uchwały, która byłaby odpowiedzią na ostatnią deklarację Rady Europy, żeby wszystkie państwa wprowadziły liberalizację aborcji. Dlatego w tej chwili indywidualnie rozmawiamy z senatorami, mówiąc im o takiej uchwale Senatu, która dałaby odpór tej deklaracji Rady Europy – żeby zbudować większość umożliwiającą realizację tego przedsięwzięcia. Równocześnie też rozdaliśmy senatorom tekst tego moratorium. Wprawdzie u nas nie ma jeszcze powołanej żadnej komisji, tak jak w Sejmie jest podkomisja pracująca nad tą sprawą, ale też jakby czekamy na to, co w Sejmie się pojawi. Ja osobiście rozmawiam ze wszystkimi senatorami na ten temat i ta sprawa powoli dojrzewa. Mam nadzieję, że jakąś inicjatywę podejmiemy we wrześniu. Ta uchwała będzie miała znaczenie głównie symboliczne, bo to nie jest ranga ustawy: to jest uchwała, skierowana do prezydenta, do premiera i do marszałka Senatu, czyli do tych ciał, które mogłyby ją później skierować czy to do ONZ, czy to do Komisji Europejskiej albo do Parlamentu Europejskiego. Jest to symboliczne działanie, jednak bardzo ważne, ponieważ równocześnie budzi społeczną świadomość za życiem. To jest niezwykle ważne, co politycy na ten temat mają do powiedzenia, bo parlament, który jest za życiem, jest równocześnie sygnałem dla społeczeństwa, że życie człowieka jest święte od poczęcia do naturalnej śmierci. Dla mnie osobiście zawsze temat obrony życia jest bardzo ważny i w miarę różnych swoich możliwości w wystąpieniach czy przy innej okazji go poruszam i bardzo jednoznacznie stawiam.
Grzegorz Wojciechowski, senator PiS
Na forum Senat się tą sprawą oficjalnie nie zajmował w tej kadencji – jest to jedynie jakieś wspieranie na indywidualnych spotkaniach, ale nie było żadnej debaty ani przy okazji, ani konkretnie w tej sprawie
To nie jest sprawa prosta i na pewno nie da się tego w sposób jednoznaczny powiedzieć. W każdym razie działania muszą być tutaj dwojakie: z jednej strony jest kwestia świadomości zła aborcji, a z drugiej strony działania prawne, które są kulawe. Natomiast ja nie jestem na tyle fachowcem, żebym sam wypracował jakąś dobrą strategię działania. To wymaga szerszej rozmowy, szerszej koalicji na ten temat, bo jest potrzeba wypracowania jakiegoś szerszego stanowiska, które nie będzie niszowe, tylko odzwierciedlające odczucia, jak również potrzeby Polaków – społeczeństwa, które niewątpliwie jest katolickie.
