Wielki dzień Roberta Kubicy

Formuła 1 – Polak najlepszy w Grand Prix Kanady

Niesamowity, nieprawdopodobny, historyczny sukces Roberta Kubicy! Polski kierowca zespołu BMW-Sauber wygrał wczoraj wyścig o Grand Prix Kanady, siódmą eliminację mistrzostw świata Formuły 1. To nie koniec, krakowianin objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej cyklu, pierwszy raz w dziejach po zakończeniu wyścigu zabrzmiał „Mazurek Dąbrowskiego”. Mało? To dodajmy, że za Polakiem metę minął jego kolega z teamu, Niemiec Nick Heidfeld. Takich chwil się nie zapomina, takie dni pamięta się latami. Brawo, Robert, i… prosimy o jeszcze!

Przed rokiem Kubica przeżył w Montrealu najtrudniejsze i najbardziej dramatyczne chwile w sportowej karierze: straszliwy wypadek, po którym wszyscy obserwatorzy zastygli w przerażaniu. Znalazł się wówczas na czołówkach gazet, serwisów informacyjnych całego świata i zadziwił. Kilkadziesiąt godzin po zdarzeniu, gdy kibice z niepokojem dopytywali się o stan jego zdrowia, z uśmiechem przyznawał, iż chętnie wystąpiłby w kolejnej eliminacji mistrzostw. Polak wyszedł z opresji niemal bez szwanku i jeszcze mocniejszy psychicznie. Przed niedzielnym wyścigiem przyznawał, że nie odpuści – będzie walczył na całego, a to, co miało miejsce rok temu, nie wywrze żadnego wpływu na jego postawę. Jak obiecał – tak zrobił. Najpierw w sobotnich kwalifikacjach, potem we wczorajszym wyścigu krakowianin pojechał doskonale, perfekcyjnie, nie pomylił się ani razu i wykorzystał maksymalnie otwierające się przed nim możliwości. Szybciej, niż ktokolwiek przypuszczał, wygrał swój pierwszy wyścig w karierze, odniósł niesamowity sukces, a to, że uczynił to właśnie w Montrealu – miało jakiś symboliczny i niezwykły wymiar.

Do niedzielnego wyścigu Kubica startował z pierwszej linii. W rozegranych dzień wcześniej kwalifikacjach zajął bowiem rewelacyjne drugie miejsce, przegrywając jedynie z Hamiltonem. – Było ciężko, tor na kilku zakrętach się sypał, co było prawdziwym dramatem. W takich warunkach łatwo było popełnić błąd, na szczęście udało mi się go uniknąć – przyznał potem krakowianin. Fantastyczny występ Polaka zaskoczył nawet jego pracodawców. – Spodziewaliśmy się, że możemy być w Montrealu mocni, ale drugie miejsce Roberta było sporą niespodzianką – powiedział Willy Rampf, dyrektor techniczny BMW-Sauber. W kwalifikacjach Hamilton okazał się bezkonkurencyjny, co tylko potwierdziło przypuszczenia Polaka, który uważał McLarena za faworyta zmagań w Kanadzie, zaskoczeniem in plus była za to postawa byłego mistrza świata Fernando Alonso. Hiszpan z Renault uzyskał czwarty czas, co dało jego ekipie (przeżywającej w tym sezonie więcej goryczy niż radości) nadzieję na dobry wynik. Przedwczesną.

Sam wyścig okazał się nadspodziewanie emocjonujący i dramatyczny. Tuż po starcie Kubica w pięknym stylu utrzymał drugą pozycję mimo zaciekłych ataków obrońcy tytułu Kimiego Raikkonena z Ferrari. Hamilton długo jechał na czele, za nim podążali Kubica, Raikkonen i Niemiec Nico Rosberg z Williamsa. Na 18. okrążeniu cała czwórka zjechała do alei serwisowej, gdzie po chwili nastąpiło kluczowe dla rywalizacji wydarzenie. Przy wyjeździe z boksów zapaliło się czerwone światło, Polak i Fin się przed nim zatrzymali. Zupełnie niespodziewanie na tył bolidu mistrza świata najechał Brytyjczyk (nie zahamował, zagapił się?), po chwili uderzył w niego Rosberg. To oznaczało koniec wyścigu dla Raikkonena i Hamiltona, dwaj faworyci a zarazem najgroźniejsi rywale Polaka odpadli! To od razu otworzyło wielką szansę przed Kubicą, ale Polak wrócił na tor jako dziesiąty. Pierwszy był jego kolega z zespołu, Niemiec Nick Heidfeld, który podobnie jak pozostała ósemka jeszcze nie tankował. Robert długo musiał zatem jechać za wolniejszymi rywalami, przewaga Heidfelda rosła. Wszystko zaczęło się zmieniać, gdy Niemiec i pozostali kierowcy zjeżdżali do pit stopów. Świetnie jadący krakowianin przesuwał się do przodu, na 25. okrążeniu był już za Niemcem – ze sporą jednak stratą. Cztery kółka później Heidfeld zjechał do boksu, ale wyjechał przed Polakiem. Po chwili jednak Kubica fantastycznym manewrem wyprzedził kolegę i objął prowadzenie! Już do końca wyścigu jechał na tej pozycji, pewnie, mądrze, zdecydowanie, nie popełnił najdrobniejszego nawet błędu. I wygrał, wygrał, wygrał! – Cóż mogę powiedzieć, to był fantastyczny wyścig. Po kolizji Hamiltona z Raikkonenem powiedziałem do siebie: „jedź jak najszybciej”, i tak też zrobiłem. Miejmy nadzieję – oby tak dalej – powiedział Kubica.

Polak został nowym liderem klasyfikacji mistrzostw świata. Niesamowite, wspaniałe!

Wyniki GP Kanady: 1. Robert Kubica (Polska, BMW-Sauber) 1:36.24,447 godz., 2. Nick Heidfeld (Niemcy, BMW-Sauber) 16,495 s straty, 3. David Coulthard (Szkocja, Red Bull) 23,352, 4. Timo Glock (Niemcy, Toyota) 42,627, 5. Felipe Massa (Brazylia, Ferrari) 43,934, 6. Jarno Trulli (Włochy, Toyota) 47,775.

Klasyfikacja generalna MŚ: 1. Kubica 42 pkt, 2. Lewis Hamilton (Wielka Brytania, McLaren-Mercedes) 38, 3. Massa 38, 4. Kimi Raikkonen (Finlandia, Ferrari) 35, 5. Heidfeld 28.

Klasyfikacja konstruktorów: 1. Ferrari 73 pkt, 2. BMW-Sauber 70, 3. McLaren 53.


Piotr Skrobisz
drukuj