Zagrody nasze widzieć przychodzi
Bóg na ulicach miast i wsi! – tak zagłuszył nas świat, że wydaje nam się to niepokojąco dziwne… Oczywiście, może nie dziwne w Boże Ciało, bo w tym dniu, tak ma być, ale tak na co dzień, gdyby Bóg miał „zaglądać” w nasze ludzkie sprawy, plany, pragnienia i codzienną „walkę” o byt… Czasem strach ujrzeć siebie w Bożym świetle, strach stanąć w prawdzie…
W Boże Ciało wróćmy do Wielkiego Czwartku, gdzie, i Eucharystia się zaczęła, i kapłaństwo się zaczęło. Bóg pozostał z nami, stał się dobry jak chleb, stał się pokarmem ludzkiego serca spragnionego tego, by kochać i być kochanym.
Przed Wielkim Czwartkiem była „hosanna” Niedzieli Palmowej, a zaraz po nim „ukrzyżuj” Wielkiego Piątku. Tak, to nie Bóg przychodzący do swoich jest niezrozumiały, to ludzkie serca są niezrozumiałe. Jednego dnia rozgrzewa je „hosanna” radości i uwielbienia dla Boga, a za jakiś czas „ukrzyżuj” za usłyszaną smutną prawdę o sobie, o swojej mowie, myślach i czynach.
Bóg pozostał z nami, ten sam wczoraj, dziś i jutro, pełen miłości aż do końca. Oddajmy Mu cześć i chwałę. Pozostańmy i my z Nim przez swoją niezachwianą wierność i świadectwo życia chrześcijańskiego. Niech będzie pochwalony Przenajświętszy Sakrament! Teraz i zawsze, i na wieki wieków. Amen.
Sławomir Jagodziński
