Prorok cierpienia

SANTO SUBITO

Z ks. dr. Henrykiem Nowikiem z Instytutu Filozoficzno-Teologicznego im. Edyty Stein w Zielonej Górze rozmawia Mariusz Kamieniecki


Proszę Księdza, czy my, Polacy, możemy się czuć spadkobiercami nauki Jana Pawła II? Czy Jego przesłania dla wolnej Polski nie idą w zapomnienie?


– Podczas pielgrzymkowych spotkań z Papieżem zobaczyliśmy siebie w całej potędze wielkości i odkryliśmy w sobie autentyczne poczucie jedności. Sługa Boży z głębi naszej zbiorowej duszy wydobywał wszystko, co przez wieki gromadzili i pielęgnowali nasi przodkowie: ideę polskości – honor narodowy i godność osobistą, ducha suwerenności i wolności, a także nastawienie uniwersalistyczne i przekonanie o posłannictwie wobec ludów i narodów świata. Obudził w nas ducha solidarności, prymat wyższych wartości – dobro, prawdę, piękno i religijność z Maryją, rycerskość, wreszcie słowiańską emocjonalność i subtelną inteligencję. Wskazywał na sferę etniczno-kulturową Polaków, trwale zrośniętą z chrześcijaństwem. Nieustannie umacniał tę więź swoją nauką i modlitwą. Trzeba dołożyć starań, by nikt z nas nie odcinał się od korzeni, z których wyrastamy. Tym bardziej że wróg Narodu i Kościoła czuwa. Niszczy się Kościół za pomocą ludzi z katolewicy medialnej i grup modernistycznych (liberalistycznych), penetrujących odgórnie intelektualne struktury Kościoła, oraz wykorzystując zasadę milczącej apostazji. Temu trzeba się przeciwstawiać.


Podnosząc z kolan zniewoloną przez komunizm Europę Środkowowschodnią, Papież uświadomił nam nasze prawa: do wolności, prawdy i samostanowienia o sobie. Czy umiemy z nich korzystać?


– Ewangelizując świat, Jan Paweł II w sposób szczególny podkreślał wrodzoną godność osoby ludzkiej, jako podstawę praw człowieka i narodów. Apelował do rządów i parlamentów o obwarowanie tych praw normami prawa stanowionego. W ten sposób burzył komunistyczny globalizm monistyczny. W tym samym czasie drakońskie restrykcje USA wobec ZSRS rozkładały ekonomicznie blok wschodni. „Solidarność” zaś urosła w siłę autorytetem Papieża – obrońcy wolności. Globalizm komunistyczny przeszedł metamorfozę w globalizm monistyczny, typu liberalistycznego, przyjmując postać superpaństwa europejskiego, wbrew referendalnym obietnicom przedakcesyjnym o Unii państw narodowych. Dziś możemy i powinniśmy korzystać ze zdobyczy Papieża – z wolności i samostanowienia, oraz z ideałów „Solidarności”, którym na imię niezależność i samorządność.


Jan Paweł II tchnął w Europę i w świat ducha solidarności społecznej. Czy sprostaliśmy temu wyzwaniu?


– Papież zaangażowany w ewangelizację ze szczególną troską inspirował solidarność społeczną Polski, Europy i świata. Narodowo-religijny ruch NSZZ „Solidarność” należało wyposażyć w wymiar ludzkiej pracy, w duchowość religijną. Papież zamierzał ogłosić tę ideę 15 maja 1981 r., w 90. rocznicę ukazania się encykliki „Rerum novarum” Leona XIII. Jednak dwa dni wcześniej usiłowano go zabić. W tym tragicznym czasie niezłomny Papież podpisał encyklikę „Laborem exercens”. Zawarł w niej ideę pierwszeństwa człowieka przed pracą – przeciw globalizmowi komunistycznemu oraz ideę pierwszeństwa człowieka przed kapitałem – przeciw globalizmowi liberalistycznemu. Zaznaczył, że drogą do lepszego świata jest człowiek – obraz Boga.


Jak wspomina Ksiądz Sługę Bożego?


– Przechowuję w pamięci spotkania z pielgrzymek papieskich do Polski, obraz zwycięskiego proroka, który 2 czerwca 1979 r. na placu Zwycięstwa wzywał Ducha Świętego, by odnowił oblicze polskiej ziemi. Nazajutrz stanął u grobu św. Wojciecha w Gnieźnie – miejscu pierwszej Unii Europejskiej, i otworzył drzwi wieczernika dziejów Słowian, dzięki czemu ludy i narody przemówiły wspólnym językiem „wolności”. Dalej zwycięski prorok stanął przed jasnogórskim tronem Królowej z modlitwą swego życia „Totus Tuus”, mówiąc: „Pozwólcie, że wszystko to tutaj zawierzę!”. Mijał czas, a świat ogłaszał kolejne zwycięstwa ojca chrześcijaństwa. Łamał się globalizm komunistyczny, a globalizm liberalistyczny szukał dróg akceptacji. Na przełomie tych epok, w rocznicę objawień fatimskich padły strzały na placu św. Piotra, a Papież okazał się prorokiem niezłomnym, prorokiem cierpienia, który skuty boleścią choroby skutecznie prowadził Kościół po drogach krzyżowych historii ku Golgocie swego życia.


Dziękuję za rozmowę.
drukuj