W polityce potrzeba ludzi ukształtowanych
Z prof. dr. hab. Aleksandrem H. Krzymińskim, wykładowcą Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, dyplomatą, w latach 1990-1992, wiceministrem spraw zagranicznych, autorem książki „Bądź kimś więcej”, rozmawia Dorota Zbierzchowska
Jak Pan Profesor ocenia poziom życia politycznego w Polsce?
– Obserwując rozwój życia politycznego w naszym kraju, z przerażeniem zauważamy, że proklamowana demokracja zamienia się niemal z każdym dniem w system, który niestety muszę określić ochlokracją. Prywata, nieumiejętność realizowania demokracji i odchodzenie od tego, co jest czymś więcej niż tylko pewnym typem reżimu politycznego, a nie jest – jak widział to Maritain – pewnym stanem ducha i pewną ogólną filozofią życia ludzkiego i politycznego, destrukcja etycznych podstaw polityki, pomijanie prymatu wspólnego dobra, to tylko niektóre objawy tego odchodzenia od wspólnoty do masy. Potrzebujemy więc ludzi odważnych, przygotowanych duchowo i intelektualnie do doskonalenia demokracji wspólnotowej, ludzi, dla których godność osoby ludzkiej, prymat dobra wspólnego i doskonalenia społeczeństwa będą wektorami działania.
Jakie są podstawowe zadania polityka?
– Walka o prymat sumienia, o wolność człowieka w relacji do władzy politycznej, to podstawowa zasada wszelkiego ładu społecznego zgodnego z naturą człowieka. Można je uznać jako podstawowe zadania polityka inspirującego się Ewangelią. Tak określił to Jan Paweł II w liście apostolskim motu proprio o ogłoszeniu św. Tomasza Morusa patronem rządzących i polityków. W tym liście Papież poucza, że „rządzenie jest przede wszystkim praktykowaniem cnoty”. Praktykowaniem, a więc wprowadzaniem w życie, w działanie zgodne z przyjętymi regułami i normami. Sprawności ludzkie mogą uczynić życie jednostek i wspólnot sprawiedliwszym, piękniejszym, zgodnie z Pismem Świętym, które daje nam mandat panowania nad ziemią.
Rolę cnót podkreśla Pan Profesor w swojej książce „Bądź kimś więcej”, która co prawda nie jest skierowana do ludzi określonego zawodu czy powołania, ale może być inspiracją także dla osób działających czynnie w życiu publicznym. Jakie zatem cnoty są niezbędne dla polityka?
– Na pewno uprzejmość, która potwierdzając chrześcijańską moralność i etykę w praktyce politycznej, jest określeniem stosunku człowieka do człowieka, urzeczywistniając miłość Boga i ludzi. Wymaga to od polityka stałej pracy nad sobą i jest chęcią stałego i systematycznego doskonalenia stosunków międzyludzkich, stanowczego odcięcia się od chamstwa, prostactwa i brutalności. Myśli zawarte w tej książce zachęcają do poznawania własnej tożsamości i jej obrony, która ma kulturowy charakter, będąc w istocie stosunkiem przyjacielskim o solidarnościowym wyrazie. Staje się w ten sposób wywyższaniem w dobrym, pozytywną pokorą w uśmiechu, podtrzymując kulturę europejską opartą o chrześcijaństwo. Książka ta wskazuje także politykowi, że uprzejmość buduje optymizm i wzajemne zaufanie między ludźmi, nawiązując do starych tradycji polskich, korzystając jednocześnie z ethosu rycerskiego dawnych wieków. Jej znaczenie w stosunkach międzynarodowych ma wobec tego podstawowy walor, łącząc i konsolidując.
Dodam, że uprzejmość jest cnotą dostępną dla każdego, bez względu na pochodzenie i tradycje rodzinne, względnie ich brak. Warto tutaj wspomnieć św. Katarzynę ze Sieny, doktora Kościoła, która zalecała politykom opanowanie jako niezwykle ważną cechę osobistą. Uprzejmość, wywodzi się z miłości Boga i człowieka, jest twórcza w budowaniu i utwierdzaniu relacji międzyludzkich, uszlachetnia je i utwierdza – wbrew nieraz odmiennym przekonaniom. Jako wyraz godności człowieka jest także inspiratorem gestów, ruchów, spojrzeń, a wreszcie mowy – tak istotnej w przekazywaniu idei i obrony rzeczywistych wartości, w konstrukcji dobra i mądrości, w poszukiwaniu prawdy, w wyzwalaniu się z samolubstwa, z własnej zarozumiałości. I wreszcie podkreślenie – też przydatne dla polityka, że prostota może być cnotą, wyrażając zgodę między tym, co myślimy i głosimy, dbałością, aby słowa nie zabijały duszy (jak pisał Gracjan w swym „Brewiarzu dyplomatycznym”).
Jakie jeszcze inne cnoty powinien doskonalić polityk?
– Sądzę, że polityk powinien dążyć również do tego, aby być kimś więcej w grzeczności, która wywodzi się z cnoty sprawiedliwości, a więc przede wszystkim jest oddaniem tego, co się innej osobie należy z tytułu wieku, stanowiska, zasług. Jest wobec tego bon tonem, etykietą, savoir-vivre’em, a więc niezbędną normą współżycia ludzi w życiu prywatnym i publicznym. Jest dorobkiem cywilizacyjnym. Jest wreszcie skuteczną zaporą przed inwazją prostactwa, wulgaryzmu w rozmaitych przejawach i brutalnego dyktatu mas. Polityk powinien także zwracać uwagę na elegancję przy stole biesiadnym i w stroju, na dbałość o wygląd zewnętrzny, odpowiadający powadze chwili. Etykieta czy sztuka zachowania się przy stole to ważny atrybut polityka, jakże lekceważony i wręcz poniewierany w obecnej Polsce. Osoby, które pracują nad sobą, stają się ludźmi dobrze wychowanymi. Trafnie w języku polskim nazywa się je kulturalnymi. Polityk, który nie jest kulturalny, przestaje być skuteczny. Gorzej, budzi odrazę jako osoba publiczna.
Panie Profesorze, czy polityk, który pragnie podjąć trud pracy nad sobą, powinien poszukiwać wzorów osobowych do naśladowania?
– Uważam za konieczność korzystanie w samowychowaniu – w tym przypadku polityka – z wzorów osobowych. Widzimy, że polska scena polityczna od 1989 r. jest pełna antywzorów osobowych polityków. Na szczęście II Rzeczpospolita i Polska Podziemna dały nam postaci, które odważyły się być kimś więcej i mogą stać się naszymi drogowskazami. Zachęcajmy historyków do ich odkrywania dla nowych pokoleń. Starałem się także w mojej książce naszkicować portrety kilku Polaków, którzy weszli do panteonu ludzi wiernych Polsce do końca. I mam nadzieję, że stanie się to zachętą dla ludzi współczesnych.
W polityce potrzeba ludzi świadomych, że to jest przede wszystkich służba innym ludziom. W Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej kształcimy tych, którzy chcą w przyszłości być politykami. Co można poradzić zarówno im, jak i wszystkim tym, którzy pragną być dobrymi politykami?
– Każdy, kto chce pełnić służbę polityka, a nie ugrząźć w masie politykierów, powinien podjąć trud samowychowania, aby przekroczyć samego siebie i podjąć odpowiedzialność wobec innych ludzi w duchu prawości, sprawiedliwości i solidarności. Powinien wyjść z tłumu i odważyć się – wzorem Chrystusa – stawać się „wszystkim dla wszystkich”, dążyć po prostu do tego, by być kimś więcej. Dobry polityk powinien stawiać sobie taki cel i widzieć go jako nadający sens jego życiu.
Dziękuję za rozmowę.
