Rozważania wielkopostne: MATKO

Dobrze, że jesteś.

Skąd Ty masz tyle siły?

Masz tu gdzie głowę skłonić,

masz kawałek chleba?

Widziałem Ciebie tej nocy

w piwnicy biczowania.

Krew, krew, wszędzie krew.

Boże, to aż tyle krwi trzeba

na odkupienie świata?

Tak.

Wszystko musi być obmyte,

odkupione i święte.

Znów święte.

Czyniłaś puryfikację kielicha.

Wycierałaś krew,

aby żadna kropla

nie była przelana na darmo.

Matko, to przecież Twoja krew.

On wziął ją z Ciebie,

a Ty jesteś Matką i Dziewicą.

Matką Jedynego Kapłana

i Dziewicą, Oblubienicą Baranka.

Jesteś mi teraz

tak bardzo potrzebna.

Przez Ciebie i z Tobą

musi się dopełnić Ofiara.

Tam będzie podniesienie

i ofiarowanie.

Tam wszystko będzie

przemienione i konsekrowane.

Będzie obmyte, odkupione

i Chrystusowe.

Ty będziesz Matką

Umiłowanego Ucznia.

On Ciebie weźmie

pod swoją opiekę.

Teraz nie zostaw mnie

Matko samego.

Zobacz, co się tutaj dzieje.

Oni Go zabiją!

Oni Go ukrzyżują,

a tytuł winy mają wypisany.

Jezus Nazareński i Warszawski,

Król Żydowski i Wszechświata.

Będzie zabity Baranek.

Matko, mojej wiary.

Matko, mego zaufania.

Pomóż mi,

tak wierzyć jak Ty,

że On zmartwychwstanie.

Poprowadź mnie,

aż pod krzyż,

skąd widać lepiej Ziemię

i Nowy Świat.

A gdy już będzie

po Zmartwychwstaniu,

po Ducha Świętego Zesłaniu,

nie odchodź do Nieba,

Matko Wniebowzięta

i Niebios Królowo.

Zostań między nami, Polakami.

Bądź Matka Zielną,

Jagodną, Siewną,

Tu, nad Pilicą,

– Matką Zagrzewną.

Daj mi w rękę gromnicę,

gdy przyjdzie iść do Nieba.

Obroń od wilków,

bądź Bramą Złotą,

Księżną Prześliczną

Łowicką.

ks. bp Józef Zawitkowski

drukuj