Ludzie stali za nim murem
Gra toczyła się o wielką stawkę, a funkcjonariusze SB byli zdeterminowani. Los ks. Jerzego Popiełuszki najlepiej pokazuje, do czego byli zdolni. Gdyby nie rozgłos związany z procesem sprawców tej zbrodni, księdza Frankowskiego mógł spotkać taki sam los
Z ks. dr. hab. Bogdanem Stanaszkiem, profesorem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, autorem książki o ks. bp. Edwardzie Frankowskim, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Skąd pomysł naukowego zmierzenia się z postacią tak wybitną i zasłużoną dla Kościoła i Polski, jaką jest ks. bp Edward Frankowski?
– Księdza biskupa poznałem już po upadku komunizmu, kiedy pracowałem jako wikariusz w parafii Matki Bożej Królowej Polski w Stalowej Woli. Były to wprawdzie inne czasy i inne realia, ale atmosfera wcześniejszych wydarzeń była wciąż żywa, podobnie jak pamięć zasług, jakie włożył on w pokonanie systemu totalitarnego w Polsce. Niewątpliwie zatem u podstaw takiej decyzji leżał bezpośredni kontakt z księdzem biskupem. Inna sprawa, że od wielu lat prowadzę badania nad dziejami Kościoła w PRL – czemu więc nie miałbym podjąć bliskiego mi tematu?
Funkcjonariusze aparatu represji PRL z reguły zacierali ślady swej działalności. Na podstawie jakich dokumentów odtworzył Ksiądz Profesor skalę zainteresowań ówczesnych władz osobą i działalnością ks. bp. Frankowskiego?
– Główną rolę w walce z Kościołem odgrywała partia komunistyczna (PZPR), bezpieka (SB) oraz administracja wyznaniowa (Urząd ds. Wyznań). Współpraca tych trzech pionów była koordynowana przez PZPR, gdzie ustalano strategię działań i skąd wychodziły wytyczne. Chcąc prowadzić badania nad polityką państwa wobec Kościoła, trzeba sięgnąć do archiwów tych instytucji. Stan zachowania materiałów jest bardzo zróżnicowany. Najbardziej zostały przetrzebione akta SB. W wypadku ks. Frankowskiego całkowicie zniszczono teczkę personalną (TEOK), podobnie zresztą teczkę parafii pw. Matki Bożej Królowej Polski w Stalowej Woli. Zniszczono sześć tomów akt sprawy o kryptonimie „Czarny” z rozpracowania operacyjnego ks. Frankowskiego, które prowadzono od grudnia 1980 aż do 1989 roku. Szczęśliwie zachowała się część materiałów z lat 70. przechowywanych w rzeszowskim IPN, związanych z inwigilacją ks. Frankowskiego. Udało się też odnaleźć akta Wydziału ds. Wyznań w Tarnobrzegu, dotyczące parafii w Stalowej Woli. Wśród nich są także materiały SB. Z kolei w aktach KW PZPR w Tarnobrzegu zachowały się dalekopisy kierowane do Warszawy, informujące o sytuacji w województwie tarnobrzeskim, gdzie można też znaleźć informacje na temat ks. Frankowskiego. Cennym materiałem są także meldunki operacyjne Wydziału IV KW MO w Tarnobrzegu z 1980 roku. Wspomniane akta to zaledwie strzępy ocalałe od zniszczenia, ale i one pozwalają na zrozumienie mechanizmów walki z Kościołem, którą toczyły władze PRL.
Książka w dużej mierze przedstawia działalność księdza biskupa widzianą oczyma tych, którzy mu przeszkadzali i prześladowali go. Przyzna Ksiądz Profesor, że to zaskakująca perspektywa?
– Niewątpliwie tak, ale celem tej książki było właśnie ukazanie metod, którymi posługiwały się władze w walce z ks. Frankowskim. Perspektywa to specyficzna, podobnie jak język dokumentów. Między wierszami można zauważyć frustrację funkcjonariuszy, którzy wyraźnie nie potrafili sobie poradzić z prężnie działającym duszpasterzem, który się ich nie lękał. Trzeba też pamiętać, że gra toczyła się o wielką stawkę, a funkcjonariusze SB byli zdeterminowani. Los księdza Jerzego Popiełuszki najlepiej pokazuje, do czego byli zdolni. Gdyby nie rozgłos związany z procesem sprawców tej zbrodni, księdza Frankowskiego mógł spotkać taki sam los.
Dodatkową irytację, a zarazem niemoc SB wzbudzały wzajemne, pełne szacunku i zaufania relacje ks. bp Frankowskiego z ks. abp Tokarczukiem.
– Biskup Tokarczuk zdecydowanie popierał działania ks. Frankowskiego i bronił go. Ani myślał usunąć swego współpracownika ze Stalowej Woli, o co usilnie zabiegały komunistyczne władze. Biskup przemyski stał na stanowisku, że z komunistami nie ma sensu rozmawiać, znał ich przewrotność i nie podejmował z nimi dialogu, decydując się na działania konsekwentne, ale proste – zgodne z Ewangelią.
Co stanowiło o sile ks. bp. Frankowskiego, który tak skutecznie przeciwstawiał się komunistom?
– Myślę, że za tą siłą kryje się modlitwa i zaufanie do Pana Boga, które przewyższa wszystkie wrogie systemy, ateistyczne, walczące z Bogiem i Kościołem. Ponadto dla mnie jako badacza dokumentów najważniejsza wydaje się konsekwencja księdza biskupa, jego związek z robotnikami i autorytet, na jaki sobie zapracował – ludzie stali za nim murem. To dzięki temu Stalowa Wola zasłynęła w Polsce jako ważny ośrodek w walce z systemem komunistycznym.
Dziękuję za rozmowę.
Bogdan Stanaszek, „Zdecydowany przeciwnik ustroju…” Władze PRL wobec ks. Edwarda Frankowskiego, Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu 2007
Książkę można nabyć w księgarniach „Naszego Dziennika”:
w Warszawie, al. Solidarności 83/89 (w pobliżu pl. Bankowego), tel. (22) 850 60 20; e-mail: [email protected];
w Krakowie, ul. Starowiślna 49, 31-038 Kraków, tel. (12) 431 02 45 (możliwość realizacji zamówień telefonicznych); e-mail: [email protected]
