Homilia wygłoszona przez o. prowincjała Zdzisława Klafkę w Uroczystość Objawienia Pańskiego w kościele Matki Bożej Częstochowskiej w Cicero – USA

Homilia wygłoszona w uroczystość Objawienia Pańskiego w kościele Matki Bożej Częstochowskiej w Cicero – USA

Radio Maryja – Chicago, 6.01.2008 r.
o. Zdzisław Klafka, prowincjał Warszawskiej Prowincji Redemptorystów

„I pójdą narody do twojego światła, królowie do blasku twojego wschodu” (Iz 60, 1-6)

Kochana Rodzino Radia Maryja zebrana tu w kościele Matki Bożej Częstochowskiej w Cicero i łącząca się z nami za pośrednictwem fal radiowych!
Kochani Rodacy, których losy życia rzuciły poza granice ukochanej Ojczyzny, Polski!

W uroczystość Objawienia Pańskiego wielka Rodzina Radia Maryja z Chicago i okolic gromadzi się na swoim corocznym opłatku. Wraz z całym Kościołem z prostą wiarą pasterzy i Mędrców ze Wschodu zdążamy do betlejemskiego żłóbka, aby oddać pokłon Bożemu Dziecięciu. Oto narodził się Bóg Zbawiciel oczekiwany nie tylko przez członków narodu wybranego, ale za nim tęskniły wszystkie narody. Oto trzem uczonym poganom, których niekiedy tradycja nazywa królami, Bóg objawia się przy pomocy znaku gwiazdy. To gwiazda stała się dla nich wyzwaniem, aby wyruszyć w drogę i pójść daleko, do nieznanej ziemi. Oto jesteśmy świadkami, kiedy rozum, jako dar pochodzący od Boga, może człowieka zbliżyć do źródła nadziei jego życia. Ojciec Święty Benedykt XVI w swojej ostatniej encyklice „Spe salvi” powołuje się na słowa św. Grzegorza z Nazjanzu, który mówi, że „w chwili, w której trzej Królowie, prowadzeni przez gwiazdę, adorowali nowego Króla Chrystusa, nastąpił koniec astrologii, gdyż od tej pory gwiazdy poruszają się po orbitach wyznaczonych przez Chrystusa”. W słowach tych zawarta jest myśl, że nie jesteśmy niewolnikami wszechświata i jego praw. Nasze życie zanurzone w Bogu jest życiem ludzi wolnych. I to „życie nie jest zwyczajnym następstwem praw i przypadkowości materii, ale we wszystkim i równocześnie ponad wszystkim jest osobowa wola, jest Duch, który w Jezusie objawił się jako Miłość”.
To miłość daje życie, „dlatego posłannictwem Kościoła jest szerzyć w świecie miłość Chrystusa, aby ludzie i narody mieli życie, i mieli je w obfitości”. Kościół ma świadomość – powiedział Benedykt XVI do narodów Ameryki Łacińskiej – „że jest uczniem i misjonarzem tejże Miłości, misjonarzem tylko w takiej mierze, w jakiej jest uczniem, to znaczy potrafi wciąż z nowym zachwytem dawać się pociągać Bogu, który pierwszy nas umiłował i miłuje. Kościół nie uprawia prozelityzmu. On rozrasta się raczej przez przyciąganie, tak jak Chrystus przyciągnął wszystkich do siebie mocą swojej miłości, która osiągnęła swój szczyt w ofierze krzyża”.
Drodzy Rodacy! Większość z Was czyni nieustannie to doświadczenie, że Waszą siłą i nadzieją poza granicami Ojczyzny jest wiara w Boga, który jest Miłością. Tą wiarą zwyciężacie moce tego świata. Ta wiara jest Waszą radością, której nic i nikt nie będzie Wam mógł odebrać. Polacy żyjący na emigracji podobni są do dzisiejszych Mędrców-pielgrzymów, którzy mają odwagę zostawić ziemską ojczyzną i szukać tej, która nie zna granic czasu. Celem bowiem ludzkiego pielgrzymowania jest Ojczyzna, którą przygotował nam sam Bóg i której pragnie nasze serce. To, że za wzorcem Mędrców oczyma wiary adorujemy i kontemplujemy Boga, nie powinno nas odrywać od rzeczywistości historycznej, w której przyszło nam żyć.
Jako Polacy w dziejach naszego Narodu nauczyliśmy się, że wiara w Boga „nie jest ucieczką w sferę wewnętrzną i religijny indywidualizm, rezygnacją z zajmowania się pilnymi konkretnymi potrzebami”. Wiara w Boga, który jest Miłością, nie jest ucieczką od rzeczywistości.
Benedykt XVI stawia pytanie, na które próbuje równocześnie dać odpowiedź: „Czym jest owa rzeczywistość? Co jest realne? Czy realne są tylko dobra materialne, problemy społeczne, ekonomiczne, polityczne? Na tym właśnie polega wielki błąd dominujących nurtów ubiegłego stulecia, błąd, którego skutki są destrukcyjne, jak pokazują to efekty zarówno systemów marksistowskich, jak i kapitalistycznych. Zafałszowują one pojęcie rzeczywistości, wyłączając z niej to, co jest jej podstawą i co w związku z tym ma dla niej decydujące znaczenie, a mianowicie Boga. Ten, kto wyklucza Boga z horyzontu swego życia, zafałszowuje pojęcie rzeczywistości, a w konsekwencji może zejść na błędne drogi i uciekać się do destrukcyjnych środków.(…)Tylko ten, kto uznaje Boga, zna rzeczywistość i może podchodzić do niej w sposób odpowiedni i prawdziwie ludzki. Prawdziwość tej tezy uwidacznia się w sposób oczywisty, jeśli weźmie się pod uwagę upadek wszystkich systemów, które pomijały Boga”.
Drodzy Rodacy! Posiadamy ogromny dar od Boga, jakim jest nasza wiara, która nieustannie popycha nas do poznawania Boga. Kto jednak prawdziwie zna Boga? Tylko Bóg zna Boga, tylko Jego nowo narodzony z Maryi Dziewicy Syn, który jest Bogiem, zna Boga. On, „który jest w łonie Ojca, o Nim pouczył. Stąd musimy dla nas wyciągnąć praktyczny wniosek. Bez więzi z Chrystusem cała rzeczywistość staje się zagadką bez perspektywy rozwiązań. Wtedy nasze życie jakby nie miało drogi prowadzącej do Boga, a bez tego nie ma prawdy ani życia. Nie wstydźmy się wiary w Boga, który w Dziecięciu położonym w żłobie całej ludzkości ukazał się jako Bóg o ludzkim obliczu.
Zapewne nie zawsze jest nam łatwo żyć wiarą w tego Boga. Może często budzą się w wielu z nas wątpliwości i pytania: co daje mi ta wiara? Daje nam „rodzinę – podpowiada Ojciec Święty – powszechną rodzinę w Kościele katolickim. Wiara uwalnia nas od wyobcowania naszego ťjaŤ, ponieważ prowadzi nas do komunii: spotkanie z Bogiem jest samo w sobie i jako takie spotkaniem z braćmi, aktem gromadzącym, jednoczącym, zobowiązującym do odpowiedzialności za drugiego człowieka, za innych”.
Polacy, którzy opuszczali Ojczyznę w szukaniu chleba – i wielu to czyni do dzisiaj – tęsknią za tym, aby w naszej Ojczyźnie były godziwe warunki do życia. Słusznie dopominają się więc o swoją godność i o możliwość praktykowania swojej wiary. Skąd ma przyjść światło? Czy może nam go podarować gwiazda ludzkiej niczym nieskrępowanej wolności, czy gwiazda czystego rozumu?
Ojciec Święty przychodzi nam z pomocą: „System marksistowski tam, gdzie doszedł do władzy, pozostawił po sobie nie tylko smutne dziedzictwo w postaci zrujnowanej gospodarki i zniszczonego środowiska naturalnego, ale również bolesne zniewolenie dusz. Z tym samym spotykamy się także na Zachodzie, gdzie stale pogłębia się przepaść między ubogimi i bogatymi oraz dochodzi do niepokojącego naruszenia godności osoby na skutek używania narkotyków i alkoholu, a także zwodniczych namiastek szczęścia. Sprawiedliwe struktury są nieodzownym warunkiem sprawiedliwego społeczeństwa, ale nie powstają ani nie funkcjonują bez moralnej zgody społeczeństwa co do podstawowych wartości i konieczności życia według tych wartości za cenę niezbędnych wyrzeczeń, a nawet wbrew własnym interesom. Tam, gdzie Bóg jest nieobecny – Bóg o ludzkim obliczu Jezusa Chrystusa – nie ujawnia się cała moc tych wartości i nie sposób dojść do zgody w ich kwestii. Nie chcę powiedzieć, że niewierzący nie mogą żyć w sposób przykładny i zgodnie z wysokimi wzorcami moralności; twierdzę jedynie, że społeczeństwo, w którym Bóg jest nieobecny, nie osiąga niezbędnego porozumienia w kwestii wartości moralnych i nie znajduje siły, by żyć zgodnie z tymi wartościami”.
Postać dzisiejszych pogan – trzech Mędrców, którzy z pokorą idą za światłem rozumu, są znakami nadziei dla każdego człowieka, który szczerze szuka prawdy i idzie za nią.
Dzisiaj budzi w nas ogromne zdziwienie, że współczesny świat, współczesne rządy tak histerycznie boją się obecności Boga w życiu publicznym. Nawet pośród nas, Polaków, tyle jest nieporozumień, jazgotu; dla wielu polityków obrona nawet podstawowych praw człowieka nazywana jest mieszaniem się w politykę. Dlaczego współcześni Herodowie i ich dwory planują zamach na Boga?
Kochani Rodacy! Dla Was, mieszkających od wielu już lat poza Polską, szczególnym wzorcem życia jest największy z naszego rodu – Jan Paweł II. To on już przy pierwszej swojej papieskiej wizycie powiedział te znamienite słowa:
„3a. Kościół przyniósł Polsce Chrystusa – to znaczy klucz do rozumienia tej wielkiej i podstawowej rzeczywistości, jaką jest człowiek. Człowieka bowiem nie można do końca zrozumieć bez Chrystusa. A raczej: człowiek nie może siebie sam do końca zrozumieć bez Chrystusa. Nie może zrozumieć, ani kim jest, ani jaka jest jego właściwa godność, ani jakie jest jego powołanie i ostateczne przeznaczenie. Nie może tego wszystkiego zrozumieć bez Chrystusa.
I dlatego Chrystusa nie można wyłączać z dziejów człowieka w jakimkolwiek miejscu ziemi. Nie można też bez Chrystusa zrozumieć dziejów Polski – przede wszystkim jako dziejów ludzi, którzy przeszli i przechodzą przez tę ziemię. Dzieje ludzi! Dzieje narodu są przede wszystkim dziejami ludzi. A dzieje każdego człowieka toczą się w Jezusie Chrystusie. W Nim stają się dziejami zbawienia.
Dzieje narodu zasługują na właściwą ocenę wedle tego, co wniósł on w rozwój człowieka i człowieczeństwa, w jego świadomość, serce, sumienie. To jest najgłębszy nurt kultury. To jej najmocniejszy zrąb. To jej rdzeń i siła. Otóż tego, co naród polski wniósł w rozwój człowieka i człowieczeństwa, co w ten rozwój również dzisiaj wnosi, nie sposób zrozumieć i ocenić bez Chrystusa. ťTen stary dąb tak urósł, a wiatr go żaden nie obalił, bo korzeń jego jest ChrystusŤ (Piotr Skarga, Kazania sejmowe). Trzeba iść po śladach tego, czym – a raczej kim – na przestrzeni pokoleń był Chrystus dla synów i córek tej ziemi. I to nie tylko dla tych, którzy jawnie weń wierzyli, którzy Go wyznawali wiarą Kościoła. Ale także i dla tych, pozornie stojących opodal, poza Kościołem. Dla tych wątpiących, dla tych sprzeciwiających się”.

drukuj