Ślad w sercu i pamięci

Z ojcem Czesławem Gnieckim, prowincjałem Prowincji OO. Bernardynów pw. Niepokalanego Poczęcia NMP, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Każdy z nas ma swoje wspomnienia związane z osobą Papieża Jana Pawła II. Kim dla Ojca Prowincjała był Sługa Boży i czy Jego pontyfikat wywarł jakiś wpływ na życie duchowe Ojca?

– Całe moje życie zakonne i kapłańskie przebiegało niejako w świetle posługi najpierw ks. kard. Karola Wojtyły w Krakowie, a później już Ojca Świętego Jana Pawła II w Rzymie. Oczywiście już wcześniej, jako kleryk, miałem możliwość spotykać się z księdzem kardynałem, zwłaszcza w Kalwarii Zebrzydowskiej, gdzie było nasze seminarium, a później również w Rzymie czy chociażby podczas pielgrzymek papieskich do Polski. Może ciężko to wyrazić słowami, ale wsłuchiwanie się w nauczanie, uczestnictwo w modlitwie Sługi Bożego, a zwłaszcza przykład jego życia – głębokiej wiary i miłości bliźniego, z pewnością pozostaną głęboko w pamięci każdego człowieka, każdego Polaka, i tak samo obecne są w moim sercu.

Szczególne znaczenie dla nas, Polaków, miały pielgrzymki Jana Pawła II do Ojczyzny. Za każdym razem pozostawiał nam jakieś przesłanie, jakby zadanie, pracę domową do odrobienia. Które z tych przesłań, zdaniem Ojca, było najważniejsze?

– W moim odczuciu wszystkie z przesłań papieskich kierowanych pod adresem nas, Polaków, są równie ważne i wszystkie pozostawiają zadanie do realizacji. Mimo upływu lat sprawy, o jakich z ojcowską troską mówił nam Papież, są ciągle aktualne, a Jego wskazania nadal wielce pożyteczne. Jan Paweł II pozostawił nam niezwykłe bogactwo nauki i duchowości, które możemy i powinniśmy zgłębiać i wciąż na nowo do niego powracać. Możemy z niego korzystać dla własnego dobra duchowego, ale także po to, by służyć pomocą innym. Wszystkie nauki pozostawiły głęboki ślad w sercu i w pamięci. Mnie, jako franciszkaninowi związanemu z Kalwarią Zebrzydowską, na pewno najbardziej utkwiły w pamięci spotkania właśnie w Kalwarii czy w Dukli z okazji kanonizacji św. Jana w czerwcu 1997 roku. To pozostaje w sercu i ilekroć powracam do tej niezwykłej postaci Sługi Bożego, to jak gdyby na nowo rozbrzmiewają Jego wypowiedziane wówczas słowa, czy to w Kalwarii, czy w Dukli.

Znana jest sympatia, miłość Papieża do młodzieży, zresztą odwzajemniona. Czym Jan Paweł II zjednywał sobie ludzi młodych, dlaczego go kochali mimo iż tak wiele od nich wymagał?

– Myślę, że decydowała o tym miłość. Papież kochał ludzi młodych autentyczną miłością, oni to czuli i byli o tym mocno przekonani. Dlatego mimo iż stawiał im wysokie wymagania i jasno podkreślał, że postawa chrześcijanina w świetle Ewangelii jest wymagająca, to młodzież się do niego garnęła. Młodzież ma ogromne wyczucie i doskonale odczytywała, że w Papieżu ma prawdziwego przyjaciela, który kocha i pragnie ich dobra. Świadoma zagrożeń, jakie niesie współczesny świat, w Ojcu Świętym widziała swoje oparcie, przewodnika i nigdy się nie zawiodła.

Czy nauka Papieża jest aktualna także dzisiaj?

– Bez wątpienia tak. Dlatego trzeba do niej ciągle na nowo powracać i zarówno sobie samemu, jak i ludziom młodym ją przypominać i zachęcać wszystkich, by korzystali z tej wielkiej skarbnicy mądrości i nauczania Jana Pawła II. Myślę, że pomogłoby to nam wszystkim wzrastać w wierze i jeszcze mocniej trwać przy Chrystusie i Jego Kościele.

Dziękuję za rozmowę.
drukuj