Młodzi, ale perspektywiczni
Jeszcze w tym roku ARiMR ma zbierać wnioski o dotacje dla młodych rolników
W ubiegłym tygodniu byliśmy świadkami gigantycznych kolejek przed oddziałami Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, gdy tysiące rolników chciały złożyć wnioski o dotacje do inwestycji w gospodarstwach rolnych. Tymczasem szykują się już następne kolejki, gdy o pieniądze będą się starać młodzi rolnicy.
Program dla młodych rolników także wydaje się dość atrakcyjny. Co prawda kwota dotacji to tylko 50 tys. zł (na inwestycje można dostać do 300 tys. zł), ale to i tak pokaźna suma, o którą z pewnością wiele osób będzie chciało się upomnieć. Tymczasem już teraz wiadomo, że w tym roku Agencja przyjmie w całym kraju tylko 5 tys. wniosków. Wynika to z faktu, że w Programie Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007-2013 przewidziano pulę pieniędzy, która wystarczy dla około 33 tys. młodych rolników, i ten limit trzeba podzielić na siedem lat. Chętnych będzie jednak zapewne więcej niż 5-tysięczny limit.
Od kilku lat obserwuje się coraz większe zainteresowanie młodych ludzi przejmowaniem gospodarstwa po rodzicach. Minęły już czasy, gdy dzieci rolników chciały uciekać ze wsi. Ponieważ przed wieloma gospodarstwami otworzyły się perspektywy rozwoju, osiągania coraz większych dochodów, nie ma więc kłopotów z następcami gospodarzy. Jeden z grójeckich rolników opowiadał nam niedawno, że w jego rodzinie wybuchł ostry konflikt między dwoma synami o to, kto ma zostać na ziemi. – Na szczęście mój rodzinny sad ma ponad 20 hektarów, więc udało się ich namówić do wspólnego prowadzenia gospodarstwa – powiedział. Ale nawet ci rolnicy, którzy nie przejmują specjalistycznych gospodarstw, patrzą w przyszłość z nadzieją i szukają swoich niszy rynkowych. Mirosław Kopania z gminy Skaryszew (powiat radomski) chce nastawić się na produkcję warzyw. Początki są obiecujące, ale jak zawsze brakuje pieniędzy na inwestycje. – Dlatego mam zamiar wystąpić o 50 tys. zł dotacji. Nie wiem, czy mi się uda, ale mam nadzieję, że tak – mówi. Kopania dodaje, iż dla niego taka dotacja to ogromne pieniądze, które można będzie dobrze zainwestować np. w maszyny. Podaje też przykłady innych jego znajomych, którzy np. za takie pieniądze mogliby kupić urządzenia przydatne przy hodowli krów mlecznych.
Jeszcze do niedawna średnia wieku polskich rolników dramatycznie się podnosiła. Teraz jednak ten trend jest odwracany. Na ziemię wracają nawet ci, którzy ją kiedyś porzucili, np. oddając gospodarstwo rodziców w dzierżawę.
Nie dla każdego
To prawda, że warunki ubiegania się o pieniądze powodują, że nie każdy młody rolnik będzie się mógł o nie starać. Ważne jest posiadanie odpowiedniego wykształcenia lub przynajmniej rozpoczęcie nauki w szkole rolniczej lub na studiach. Trzeba się także wykazywać tym, że gospodarstwo spełnia odpowiednie warunki dotyczące np. hodowli zwierząt. Najtrudniejsze jednak dla części rolników będzie to, aby posiadać gospodarstwo o odpowiedniej powierzchni. Musi być ona przynajmniej taka, jak średnia wojewódzka. Najniższa taka średnia dotyczy Polski centralnej (Mazowsze) oraz wschodniej i południowej (np. lubelskie, podkarpackie czy małopolskie). Tutaj przeciętne gospodarstwo ma mniej niż 10 hektarów. Jednak, jak przekonują specjaliści, wielu młodych rolników ma jednak tylko po 3-4 hektary i ciężko im będzie szybko dokupić resztę, zwłaszcza że ziemia rolna z miesiąca na miesiąc drożeje. W województwach północnych lub zachodnich średnia wielkość gospodarstwa to nawet 20-30 hektarów, ale tam z kolei rzeczywiście nie brakuje takich dużych areałów.
Kolejki będą
Mimo wielu obostrzeń można się jednak spodziewać, że gdy tylko ARiMR ogłosi nabór wniosków na ten program, przed siedzibami regionalnymi Agencji znowu ustawią się kolejki. Zapewne nie tak liczne, jak w przypadku inwestycji, ale i tak można oczekiwać, że wnioskodawców będzie więcej niż pięć tysięcy. Wystarczy tylko spojrzeć na to, jak wielkim zainteresowaniem cieszył się program rent strukturalnych. A przecież po tych rolnikach, którzy o takie renty występowali, przejmował gospodarstwo ktoś młody. Mirosław Kopania już zbiera niezbędne dokumenty. Czeka tylko na sygnał z ARiMR (nabór wniosków zaczyna się z reguły dwa tygodnie od ogłoszenia). – Kto wie, może trzeba będzie stanąć w jakiejś społecznej kolejce – nie wyklucza nasz rozmówca.
