Skupiał przy sobie rzesze młodych serc

Santo subito

Ksiądz prałat Stanisław Słowik, dyrektor Caritas Diecezji Rzeszowskiej, o świętości Jana Pawła II

Kiedy myślę Jan Paweł II, słyszę słowa św. Piotra, które tak zdecydowanie realizował jego 264. Następca: „Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi”. Staje mi wówczas przed oczyma młody Następca św. Piotra i mówi 22 października 1978 roku podczas inauguracji swego pontyfikatu: „Tyś jest Chrystus, Syn Boga żywego”, nawiązując do wyznania Piotra w pobliżu Cezarei Filipowej. Słyszę mocno wypowiedziane: „Nie lękajcie się! Otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi!”. Kiedy myślę Jan Paweł II święty, spostrzegam go klęczącego przy chrzcielnicy w wadowickim kościele w 1979 roku. „Tu w Wadowicach wszystko się zaczęło” – wyznawał w czasie kolejnej pielgrzymki do rodzinnego miasta w 1999 roku. Dlatego z takim zdecydowaniem mówił na placu Zwycięstwa: „Człowieka bowiem nie można do końca zrozumieć bez Chrystusa”. Kiedy myślę Santo subito, to widzę cały pontyfikat Jana Pawła II opartego o krzyż i trzymającego krzyż w swych ramionach, aż po Wielki Piątek przed odejściem, bo „poprzez Krzyż człowiek zobaczył na nowo perspektywę swojego losu, swego na ziemi bytowania” – jak mówił w Mogile. Kiedy myślę Jan Paweł II święty, to słyszę tyle słów jego troski o rodzinę. „Modlimy się gorąco, by rodzina była silna Bogiem, a kraj był silny rodziną, zdrową fizycznie i moralnie” – przypominał w Szczecinie. Widzę go także wstępującego do typowej polskiej chaty, gdy odwiedził 9 czerwca 1999 roku małżeństwo Bożeny i Stanisława Milewskich i ich pięcioro dzieci w Leszczewie. To właśnie ten Papież uszanował tradycyjny polski dom, ze ścianami pełnymi świętych obrazów. Dom ze zwyczajnym gospodarstwem, z całym dobytkiem inwentarza, także z krowami w oborze i koniem w stajni. To o takich domach myślał Sługa Boży, gdy beatyfikował w Tarnowie Karolinę Kózkównę, podkreślając związek polskiego rolnika z Bogiem. Cytował wtedy Norwida: „Rolnik jedną ręką szuka dla nas chleba, drugą zdrój świeżych myśli wydobywa z nieba”. Kiedy myślę Jan Paweł II święty, nie mogę zapomnieć jego upominania się o biednych w slumsach Brazylii i w wielu innych miejscach, np. w Ełku w 1999 roku, kiedy wołał: „Krzyk biednych z całego świata podnosi się nieustannie z tej ziemi i dociera do Boga. Jest to krzyk dzieci, kobiet, starców, uchodźców, skrzywdzonych. Biedni są także wśród nas… Na różnych bowiem miejscach cierpi człowiek i woła o człowieka. Potrzebuje jego obecności, jego pomocy…”. Kiedy myślę Jan Paweł II święty, to widzę go wśród chorych i niepełnosprawnych i słyszę słowa: „Moja moc z Was”. Słyszę także szczególną zachętę: „Przyjmijcie tę Ewangelię cierpienia. Przyjmijcie ją Waszym sercem, Waszym życiem, Waszym sumieniem, każdym Waszym bólem. Przyjmijcie ją, wyznajcie ją i wspierajcie kapłanów, biskupów i mnie również”. To on ustanowił Światowy Dzień Chorego, nie chorych, bo myślał o każdym człowieku indywidualnie i sam tak wspaniale przyjął i wypełnił do końca Ewangelię cierpienia. Kiedy myślę Santo subito, to przypominam sobie słowa wypowiedziane w Gdańsku na Zaspie: „Jeden drugiego brzemiona noście. Solidarność to znaczy: jeden i drugi, a skoro brzemię, to brzemię niesione razem, we wspólnocie”. Tak Zastępca Chrystusa na ziemi widział zadania odnowy w naszym kraju. Kiedy myślę o świętości Jana Pawła II, nie mogę nie dostrzec wielkiego fenomenu, że im bardziej był podeszły w latach i mniej sprawny, tym bardziej skupiał przy sobie rzesze młodych serc, którym stawiał wymagania jak w 1987 roku na Westerplatte: „Każdy z Was, Młodzi Przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje „Westerplatte”. Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można zdezerterować. Wreszcie jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte w sobie i wokół siebie”. To właśnie dla nich zainicjował Światowe Dni Młodzieży. Kiedy myślę Jan Paweł II święty, to widzę go w tylu sanktuariach świata, z wielkim przejęciem oddającego siebie i świat Maryi – TOTUS TUUS. Święty, bo zawierzył świat Bożemu Miłosierdziu, nie wyłączając siebie spośród grzesznych. Modlił się w Łagiewnikach: „Pochyl się nad nami grzesznymi, ulecz naszą słabość, przezwycięż wszelkie zło, pozwól wszystkim mieszkańcom ziemi doświadczyć Twojego miłosierdzia, aby w Tobie, Trójjedyny Boże, zawsze odnajdywali źródło nadziei”. Santo subito, bo była w nim tak wielka wiara w obecność Jezusa w Eucharystii, którą wyrażał w sprawowaniu świętej Liturgii i w częstej adoracji Najświętszego Sakramentu. „Kościół żyje dzięki Eucharystii. Na różne sposoby Kościół doświadcza z radością, że nieustannie urzeczywistnia się tajemnica „A oto ja jestem z wami aż do skończenia świata”” – pisał w 2003 roku w swej encyklice „Ecclesia de Eucharistia”. W trosce o Ojczyznę wołał: „Ziemio polska, zjednocz się przy Chrystusowej Eucharystii”. Kiedy myślę Jan Paweł II święty, to także dlatego, że ten Papież zostawił nam naukę Mistrza podaną współczesnym językiem. Kiedy myślę święty, to równocześnie widzę go takiego zwyczajnego, normalnego i bezpośredniego, wesołego i żartującego. Zawsze jednak – czy to na nartach, czy podczas górskich wędrówek – ciągle pytał: „Gdzie jesteś, źródło?”. Kiedy myślę święty, to także słyszę jego wezwanie i troskę o moje zbawienie, skierowane tak wiele razy specjalnie do kapłanów, a także do każdego wyznawcy Chrystusa. Szczególnie utkwiły mi w pamięci słowa, jakie Ojciec Święty wypowiedział w Rzeszowie 2 czerwca 1991 roku, w dniu beatyfikacji biskupa Józefa Sebastiana Pelczara: „Bądź chrześcijaninem naprawdę, nie tylko z nazwy, nie bądź chrześcijaninem byle jakim…”.

not. Mariusz Kamieniecki

drukuj