Waga oceny z religii

Byłam w pierwszej klasie szkoły podstawowej, kiedy pani wizytator hospitowała lekcję naszej wychowawczyni. Mieliśmy śpiewać piosenki. Dzieci zgłaszały się bardzo chętnie, każdy wykonawca otrzymywał sowite brawa. Kiedy przyszła kolej na mnie i moją siostrę, zaśpiewałyśmy: „Kto stworzył gwiazdy mrugające?”. Każde pytanie w tej piosence kończyło się odpowiedzią: „Nasz Ojciec Bóg”. Piosenkę wykonałyśmy bardzo dobrze, z gestykulacją, ale jako jedyne w klasie nie dostałyśmy braw, bo zakłopotana i zmieszana wychowawczyni kazała nam usiąść i o oklaski słuchaczy nie poprosiła. Pamiętam, że było nam wtedy bardzo przykro i nie wiedziałyśmy, dlaczego tak się stało. Dziś sytuacja wygląda inaczej, ale nadal wiele rzeczy trudno jest zrozumieć, między innymi to, dlaczego wielu osobom przeszkadza poważne traktowanie oceny z religii.

Ranga przedmiotu

Samo wprowadzenie religii do szkół wywoływało niegdyś wiele protestów. Obecnie nikt już nie krzyczy, że są sale katechetyczne w domach parafialnych, a religia w szkole to „nachalna katechizacja”. Jednak sposób traktowania przedmiotu nie zawsze jest właściwy. Słyszałam wypowiedzi, że religię można poprowadzić na korytarzu albo w stołówce szkolnej zamiast zajmować dobrą salę, gdyż nie potrzeba specjalnych warunków by: „porozmawiać trochę z uczniami”. Odcień lekceważenia niekiedy zauważyć można także w wypowiedziach uczniowskich, np.: „uciekłem, bo to przecież nie jakiś ważny przedmiot, tylko religia”.

Wliczanie oceny z religii do średniej ocen pozwoli traktować religię tak samo poważnie jak inne przedmioty. Ranga przedmiotu wiąże się bowiem dla wielu uczniów ze znaczeniem oceny. Niektórzy wyniosą z domu albo ze wspólnoty pogląd, że religia jest wartością sama w sobie, pomaga się człowiekowi rozwijać, dojrzewać osobowo. Wielu uczniów poważnie traktuje jednak te przedmioty, które trzeba zdać na egzaminie, na maturze, które się liczą do średniej, a przez to np. do świadectwa z paskiem. Przynosząca wymierne korzyści ocena budzi większe zainteresowanie przedmiotem, motywuje do dodatkowej aktywności, uczestnictwa w: konkursach, programach artystycznych, organizacji wystaw.

Odpowiedzialność i sprawiedliwość

Uczeń, podejmując się uczęszczania na zajęcia dodatkowe, powinien czuć się za swoje zobowiązanie odpowiedzialny. Obliczanie średniej ze wszystkich stopni daje szansę rzeczywistej, całościowej oceny pracy dziecka. Według młodzieży tylko liczenie średniej ze wszystkich ocen jest sprawiedliwe. Dotychczasowy stan, w opinii osób gorliwie pracujących nad poszerzaniem wiedzy z religii, był krzywdzący.

Motywacje

Wiele osób chce pogłębiać swoją wiedzę na temat wyznawanej wiary. Trzeba jednak pamiętać, że część uczniów uczęszcza na religię, by zaspokoić oczekiwania rodziców. Ta grupa, jak zgodnie twierdzą znajomi katecheci, chodzi na zajęcia tylko po to, by na nich być, bez osobistego wkładu pracy w tok lekcji.

Katecheci zauważają, że kiedy ocena z religii była liczona do średniej (zależało to od decyzji szkoły) uczniowie znacznie więcej pracowali, bardzo zależało im na „szóstkach”. Obecnie tak naprawdę uczą się ci, którzy potrzebę wzmacniania wiary wiedzą wynoszą z domu oraz ci, którzy przygotowują się na przykład do bierzmowania.

Wydaje się więc, że wliczanie oceny z religii do średniej może być dla wielu motywacją do pracy. A choć nie jest to ta najlepsza, właściwa motywacja, to włożony wysiłek, uwaga i zaangażowanie w lekcję oraz zdobyta wiedza prawdopodobnie przyniosą w przyszłości korzyści, owocując osobistym przekonaniem do chrześcijańskiego systemu wartości. Zatem motywacja pragmatyczna prowadzić może do dojrzałej duchowej motywacji.

Zachowanie uczniów

Nie każdy ma świadomość, że ta sama osoba, kulturalnie zachowująca się w kontaktach indywidualnych, w grupie może prezentować zupełnie inny poziom i styl zachowań. Dzieci, młodzież w zespole naprawdę potrafią być złośliwe i okrutne. Poczucie bezkarności wyzwala chęć gier uczniowskich i popisywania się przed rówieśnikami. W przypadku religii jedynym narzędziem, jakie pozostawiono nauczycielowi, był jego własny autorytet. Tymczasem agresywnego chuligana, wynoszącego zamiłowanie do przemocy z rodzinnego domu, przychodzącego na religię, by popisać się przed kolegami i pokazać, że potrafi dokuczyć, trudno jest przemienić jedynie siłą własnego autorytetu, pracując równocześnie z trzydziestoosobową grupą.

Wobec kontrargumentów

Przeciwnicy wliczania oceny z religii do średniej ocen mówią, że „konstytucja zakłada rozdział państwa od religii”, zaś „szkoła to miejsce, gdzie powinno się przekazywać wiedzę, a nie światopogląd związany z taką czy inną religią”. Straszą wreszcie, że propozycja ministerstwa „może tylko zniechęcać do katolicyzmu”. Warto zatem przypomnieć, iż nauka religii nie jest w szkołach obowiązkowa. Uczeń ma do wyboru przedmioty: religia lub etyka, może też zrezygnować z uczestnictwa w tych zajęciach.

dr Jadwiga Lis
drukuj