To znowu nasz hit eksportowy

Na światowych rynkach znacznie wzrosła cena mleka w proszku. Wykorzystały to nasze mleczarnie, gdyż dzięki wzrostowi cen poprawiła się opłacalność eksportu. A mleko w proszku znowu stało się jednym z naszych hitów eksportowych.



Zdaniem specjalistów, taką sytuację na rynkach zagranicznych spowodowało kilka czynników. Po pierwsze, wiele krajów w Azji czy Ameryce Południowej dotknęła susza i spadła tam produkcja mleka, a co za tym idzie – państwa te mogły przeznaczyć mniej surowca na wytwarzanie mleka w proszku. Tymczasem jest to jeden ze składników pasz i zakłady produkcyjne zostały zmuszone do importowania tego surowca. To zaś w prostej konsekwencji spowodowało podniesie cen, skoro wzrósł popyt.

Ponadto nasze mleczarnie bardzo umiejętnie wykorzystały fakt, że w 2006 r. Komisja Europejska zlikwidowała dopłaty do eksportu mleka w proszku. Mleczarnie w krajach starej Unii uznały, że jest to produkcja nieopłacalna i znacznie ograniczyły swoje moce wytwórcze. W to miejsce weszły polskie zakłady. Tym samym rachunki z UE zostały wyrównane, ponieważ w ostatnich latach straciliśmy znaczną część światowego rynku mleka w proszku właśnie na rzecz producentów z Europy Zachodniej umiejętnie korzystających z dopłat.

Ceny na biały proszek są bardzo wysokie i w ciągu roku skoczyły nawet o 60 procent. I trudno się spodziewać, aby miały w najbliższych miesiącach spadać. Dlatego polskie mleczarnie nadal będą z tej koniunktury korzystać i niektóre planują rozbudowę lub budowę proszkarni. To także dobre informacje dla rolników, gdyż dają szanse na to, że w okresie letnim, gdy jest największa podaż mleka, ceny skupu surowca nie spadną, jak to się zazwyczaj dzieje. Mleczarnie będą mogły bowiem każdą nadwyżkę sproszkować, nie będzie więc kłopotów z nadmiarem mleka.

Ale gdy na rynku mleka w proszku sytuacja jest znakomita, niepokojące sygnały z Brukseli nadchodzą w sprawie masła i sera. Otóż Komisja Europejska w ramach obniżania skali subwencjonowania rolnictwa zaproponowała likwidację dopłat eksportowych właśnie do tych produktów. Jakkolwiek byśmy oceniali plany Brukseli, to bezsporny jest fakt, że nasz sektor mleczarski na tym straci. Dobra sytuacja finansowa polskiego sektora mleczarskiego ma związek z tym, że jest on nastawiony na eksport. Wywozimy za granicę 40 proc. produkcji i ten towar, który trafiał do państw spoza Unii, mógł być dotowany. Rocznie w ten sposób do zakładów w naszym kraju trafiało około 85 mln złotych. Bez tych dotacji opłacalność eksportu znacznie spadnie, a dla wielu firm będzie on wręcz niekorzystny, bo zamiast zysków przyniesie straty. To zaś może spowodować, że zniwelowane zostaną korzystne skutki wzrostu eksportu mleka w proszku.

KL


drukuj