Podwyżki za wzrost podatków
Premier zapowiada referendum, w którym zdecydujemy, czy w związku z postulatami płacowymi służby zdrowia zostaną zwiększone podatki.
Mimo wstępnej zgody pielęgniarki nie przystępują do rozmów
Po kolejnej nieudanej próbie porozumienia rządu z pielęgniarkami premier Jarosław Kaczyński postawił sprawę jasno – by zaspokoić żądania strajkujących pielęgniarek, trzeba zwiększyć podatki w odniesieniu do najbogatszych. W tym celu rząd chce zwrócić się do społeczeństwa o przeprowadzenie referendum. Miałoby ono pokazać, czy Polacy opowiadają się za tym rozwiązaniem.
Protestujące pielęgniarki nie podejmują rozmów z rządem i domagają się kontaktu z szefową Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych Dorotą Gardias, która wraz z koleżankami przebywa w budynku kancelarii.
Szef rządu zaznaczył wczoraj, że być może w referendum pojawi się również pytanie o prywatyzację służby zdrowia. Choć, jak sam podkreślił, jego rząd jest temu przeciwny. Zdaniem Jarosława Kaczyńskiego, nie ma też możliwości, by znaleźć rezerwy w aparacie państwowym. – Rząd jeździ starymi samochodami, lata samolotami, które nie powinny już istnieć – wyliczał. – Nie jest tak, że ktoś tu rozrzuca pieniądze – przekonywał.
Premier Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla TVP 1 podkreślił, że podwyższanie podatków nie jest dla rozwoju gospodarczego dobrą rzeczą. Premier zaznaczył, że nie oczekuje demagogii. – Proszę pokazać, gdzie poza kieszeniami najbogatszych są pieniądze – powiedział. Według Kaczyńskiego, podniesienie progu podatkowego nie jest skuteczne, ale Ministerstwo Finansów w sprawie podatku od jakiegoś czasu pracuje.
W opinii Jarosława Kaczyńskiego, Polska „w żadnym razie nie może pozwolić sobie na zwiększenie deficytu budżetowego”, ponieważ groziłoby to m.in. utratą środków unijnych. Szef rządu, którego nerwy były w ostatnich tygodniach wiele razy wystawiane na próbę, powtórzył, że nie ma żadnych wątpliwości co do tego, iż cała ta sytuacja ma znamiona polityczne. – Te wszystkie spoty Platformy Obywatelskiej były gotowe jeszcze przed wszystkimi wydarzeniami. To, że jest to polityczne przedsięwzięcie, jest poza jakąkolwiek wątpliwością – podkreślił premier. – Już nie mówiąc o ocenie tego rodzaju przedsięwzięć w trakcie naszych rokowań [na szczycie Rady UE w Brukseli – przyp. red.], kiedy walczymy naprawdę o elementarne interesy Polski. To jest skrajna nieodpowiedzialność, to jest obrzydliwe, to pokazuje poziom moralny naszych politycznych przeciwników – zaznaczył Kaczyński. Dodał, że pielęgniarki, które cały czas przebywają na terenie jego kancelarii, muszą opuścić ten urząd, ponieważ dopuszczają się łamania prawa. To wymieniany od kilku dni warunek rozmów z protestującymi pielęgniarkami.
Przeciąganie liny
Przedłużający się strajk w służbie zdrowia wygląda jak mocowanie się stron i sprawdzanie, kto szybciej ustąpi. Pielęgniarki, mimo że deklarują wolę rozmów z rządem, nie robią żadnego kroku w tym kierunku. Domagają się za to kontaktu z koleżankami pozostałymi w kancelarii premiera.
– Pielęgniarki po raz trzeci odrzuciły propozycję premiera dotyczącą rozmów, odrzucają wyciągniętą rękę strony rządowej, rząd cały czas czeka na rozmowy – oceniła oburzona Małgorzata Sadurska, sekretarz stanu w kancelarii premiera. Wcześniej pielęgniarki po raz kolejny nie przybyły na spotkanie z szefem rządu, które było zaplanowane na piątek na godz. 12.00 w Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog” i na które wyraziły zgodę w nocy z czwartku na piątek. Jak wyjaśniła, szef rządu chciał się spotkać ze stroną społeczną, by „przedłożyć konkretne propozycje, zacząć rozmawiać z pielęgniarkami”. – Do tego spotkania nie dochodzi, a pielęgniarki odrzucają dobrą wolę premiera i rządu – mówiła zbulwersowana Sadurska. – Czy osobom, które zorganizowały tę akcję, zależy na konkretach, na rozwiązaniach, czy tylko na strajkowaniu? – pytała. Swoje niezadowolenie wyraziła również minister pracy i polityki społecznej Anna Kalata.
W zgoła innym duchu przemawia opozycja. – To premier odmówił rozmów – kipiała ze złości posłanka Izabela Jaruga-Nowacka (SLD), raptem bezgranicznie pochłonięta problemami służby zdrowia. Suchej nitki na rządzie Jarosława Kaczyńskiego nie zostawiła też Platforma Obywatelska. W ocenie wicemarszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego (PO), obecny rząd to „rząd bezradności i braku decyzji”, a przedstawiona przez premiera propozycja przeprowadzenia referendum w sprawie podniesienia podatków jest „próbą ucieczki od odpowiedzialności i jej rozmycia”. Według szefowej sejmowej Komisji Zdrowia Ewy Kopacz (PO), propozycje dotyczące referendum to ucieczka od trudnych decyzji i przeniesienie odpowiedzialności na społeczeństwo. Jej zdaniem, doprowadzi to tylko do podziału Polaków. – Premier chce podzielić społeczeństwo na bogatszych i biedniejszych, ci drudzy mieliby decydować o podniesieniu podatków dla tych pierwszych. To cyniczna manipulacja – stwierdziła Kopacz.
Dla kontrastu uczestnicy manifestacji pokazują jednak, że to inni politycy posługują się „cyniczną manipulacją”. Jak podkreślają naoczni świadkowie, jeszcze podczas oficjalnie trwającej manifestacji 19 czerwca politycy SLD wystąpili w szczególnych rolach: Izabela Jaruga-Nowacka rozdawała pielęgniarkom rajstopy i polary, a lider postkomunistycznego ugrupowania Wojciech Olejniczak – hamburgery.
– Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy zdecydował w piątek, że od 27 czerwca lekarze będą podejmować głodówki w swoich miejscach pracy – powiedział jego szef Krzysztof Bukiel. Akcja ta ma być rozszerzona o niewypisywanie dokumentacji dla Narodowego Funduszu Zdrowia. OZZL planuje także stworzyć „czarną listę” przeszkadzających w strajku. – Są takie miejsca, gdzie lekarze, którzy zwolnili się z pracy, są zastępowani innymi. Tak było w Puszczykowie, gdzie na ich miejsce przyjechali ortopedzi z Gorzowa Wielkopolskiego – powiedział Bukiel.
Jak podało Centrum Informacyjne Rządu, premier zaprosił na rozmowy związkowców z OPZZ, Naczelnej Rady Lekarskiej, NSZZ „Solidarność” oraz Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych na poniedziałek. „Warunkiem udziału w spotkaniu przedstawicieli Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych jest zakończenie bezprawnej okupacji jednego z pomieszczeń KPRM przez cztery pielęgniarki kierujące związkiem” – czytamy w komunikacie.
