Żywe monstrancje Chrystusa
– Mamy być żywymi monstrancjami Chrystusa – wzywał wczoraj w Warszawie ks. abp Kazimierz Nycz. – Chrześcijanie w świecie, jak przypominają Ojcowie Kościoła, to tak jak dusza w ciele człowieka. Niby jej nie widać, a ona ożywia to ciało, pozwala mu działać – mówił metropolita warszawski, który po raz pierwszy poprowadził centralną stołeczną procesję w uroczystość Bożego Ciała.
Kilkutysięczna procesja eucharystyczna do czterech ołtarzy ustawionych na Krakowskim Przedmieściu wyruszyła po uroczystej Mszy św. odprawionej pod przewodnictwem ks. abp. Kazimierza Nycza w bazylice Świętego Krzyża w Warszawie. W procesji uczestniczyli: Prymas Polski ks. kard. Józef Glemp, biskupi warszawscy, duchowieństwo, siostry zakonne, harcerze, wojsko, policja oraz przedstawiciele parafii warszawskich ze sztandarami.
W homilii wygłoszonej przed kościołem akademickim św. Anny ks. abp Nycz podkreślił znaczenie uroczystości Bożego Ciała. – Chrystus nie tylko karmi nas swoim Ciałem i Krwią wtedy, kiedy Go przyjmujemy w Komunii Świętej, ale chce być z nami w Eucharystii, byśmy mogli do Niego przychodzić – powiedział. Zwrócił uwagę, że Chrystus karmi nas swoim Ciałem, ale również swoim Słowem. – To Boże Słowo przemienia nasze życie, nasze myślenie, wskazuje nam to, co mamy do uczynienia my, uczniowie Chrystusa. W świetle tego Słowa mamy rozpoznawać nasze powołanie – podkreślił ks. arcybiskup.
Zwrócił także uwagę, że Kościół z mandatu Chrystusa przez swój głos, a zwłaszcza przez swoich wiernych jest i będzie obecny w sprawach człowieka. – Kościół będzie mówił w porę i nie w porę o sprawach życia od poczęcia do naturalnej śmierci, w sprawach rodziny, w sprawach wychowania. Tam, gdzie chodzi o człowieka, o podstawowe wymiary dobra wspólnego, Kościół nie może milczeć – nauczał ks. abp Nycz.
Kaznodzieja zwrócił też uwagę na to, że naszemu krajowi potrzebna jest jedność. Zaznaczył, że, niestety, Polacy oddalają się od siebie. – Nawet język i forma publicznej rozmowy są bardzo daleko od języka ewangelicznego, który łączy ludzi – zauważył. Hierarcha zwrócił także uwagę, że po wielu latach są rany, które się zagoiły i tych ran nie wolno nam rozdrapywać. – Ale każdy dobry lekarz wie, że są takie rany, które się nie zagoją, a których nie wolno dopuszczać do zabliźnienia, zanim się nie oczyści wnętrza – zaznaczył ks. abp Nycz. Dodał, że tym oczyszczeniem, koniecznym, a czasem bardzo bolesnym, ran naszego życia społecznego, jest dojście do prawdy, podanie jej z miłością, przyznanie się do słabości i zdrady po to, by uzyskać przebaczenie.
