Ku pokrzepieniu serc
Już po raz piąty przełom maja i czerwca stał się dla Zamku Książąt Mazowieckich w Liwie czasem prawdziwego oblężenia. Około 10 tysięcy dzieci i młodzieży szkół podstawowych i gimnazjów uczestniczyło w V Pikniku Archeologicznym. Tym razem tematem imprezy był potop szwedzki.
– Pragniemy zaprezentować dzieciom i młodzieży kulturę, obyczajowość i wojskowość czasów znanych głównie z powieści Henryka Sienkiewicza, który patronuje tegorocznej imprezie – wyjaśnia Roman Postek, dyrektor Muzeum Zbrojowni w Liwie. Był to okres, który tragicznie odbił się na losach liwskiego zamku: w roku 1656 i 1657 Szwedzi dwukrotnie zdobyli i zniszczyli budowlę. – Podczas imprezy przybliżamy zwiedzającym te dramatyczne chwile i dzielną walkę obrońców.
Jak się to odbywa? Na południowym zboczu wzgórza, na którym wznosi się liwski zamek, zasiadł tłum młodych widzów obserwujących to, co dzieje się na rozległym podzamczu. Właśnie na plac wjechało konno dwóch pancernych jeźdźców. Obaj mają na głowach misiurki, jeden ubrany jest w kolczugę, w ręce trzyma wysoko uniesioną, powiewającą na wietrze chorągiew. Z głośnika płyną wyjaśnienia dotyczące uzbrojenia i sposobów walki.
Jeźdźcy w czasie prezentacji kilkakrotnie okrążają teren podzamcza, a następnie stają naprzeciw siebie i rozpoczynają walkę na szable. Rozlegają się bojowe okrzyki, słychać szczęk metalu. Walka budzi wiele emocji wśród młodych widzów: po kilku złożeniach szabel staje się coraz bardziej dynamiczna i dramatyczna, aż po kolejnym starciu wojowników słychać jęk rannego, który po chwili spada z konia. Wkrótce jednak podnosi się z ziemi, by oddać się w niewolę zwycięzcy. Po pojedynku jeźdźców na plac wkraczają piesi, którzy inscenizują sceny obrony liwskiego zamku, napaść zbójów na posłów. Widzowie mają możliwość obserwowania wystrzału z hakownicy.
Po pokazach wzgórze pustoszeje, tłoczno robi się przed kilkunastoma stoiskami, na których swoje wyroby prezentują rzemieślnicy, m.in. garncarz, brązownik, kowal, drukarz, mincerz. Na wielu stoiskach można zakupić pamiątki z pikniku. Chodzi jednak głównie o prezentację rzemiosł, pokaz produkcji przedmiotów codziennego użytku.
– Przyjechaliśmy tu z grupą młodszych dzieci, które jeszcze nie mają szerszego kontaktu z historią, ale jak widać – świetnie się bawią i gdy w przyszłości będą miały lekcje o tej epoce, może przywołają wspomnienia z wizyty w Liwie – opowiada pani Elżbieta Czubak, opiekunka dzieci z Białej.
– Na pikniku młodzież ma bezpośredni kontakt z historią ożywioną przez grupy odtwórstwa historycznego – mówi Krzysztof Małys z kieleckiej Kompanii Wolontarskiej, grupy nawiązującej swą nazwą do formacji z XVII w., w skład której wchodzili Polacy, Kozacy, Tatarzy. Zajmują się one jak najwierniejszym odtwarzaniem strojów, przedmiotów codziennego użytku, broni, obyczajów – tańców, zabaw, a także potraw takich, jakie były przed wiekami.
Zbigniew Dolski od 15 lat zajmuje się archeologią eksperymentalną, jest uznanym w Europie brązownikiem, uczestnikiem wielu europejskich festynów archeologicznych, członkiem Stowarzyszenia Archeologii Eksperymentalnej im. Walentego Szwajcera – odkrywcy Biskupina. Jego strój, warsztat, narzędzia są wiernymi kopiami tych z epoki brązu. Przed namiotem widać wykopany w ziemi dołek, w którym tli się jeszcze niewielki stos zwęglonych kawałów drewna, nad nim sporej wielkości miech. – Przy jego pomocy można uzyskać w niecce temperaturę 1000-1500 stopni Celsjusza, co pozwala na stopienie kilku kilogramów brązu w 20 minut – tłumaczy Zbigniew Dolski. Dodaje, że dzięki poznaniu życia w dawnych epokach nie boi się odłączenia prądu czy wody, co współczesnych ludzi czyni bezradnymi.
– W Polsce jest obecnie ok. 20 grup odtwórczych zajmujących się XVII wiekiem. Epoka potopu szwedzkiego uczy nas, jak można wydobyć się z opresji, zachować godność, przekuć klęskę w sukces. Po prostu – jak to określił Sienkiewicz – „krzepi serca” – zauważa Roman Postek. Poznanie swych korzeni, prawdy o historii, którą tworzyli wzbudzający podziw nasi przodkowie – wspaniali, odważni, pełni fantazji, ale i dokonujący cudów militarnych – podnosi nasze poczucie wartości, dumę narodową, pomaga utożsamić się z dziedzictwem narodowym.
