Kij i marchewka

Unijni urzędnicy są niezadowoleni ze zbyt słabego, ich zdaniem, tempa ograniczania produkcji cukru w krajach UE. Proponują więc wyższe rekompensaty finansowe dla rolników rezygnujących z uprawy buraków i dla cukrowni, które będą wytwarzać mniej cukru. Z drugiej strony, Komisja Europejska grozi, że za kilka lat w razie potrzeby będzie sama decydować o redukcji kwot produkcji cukru, ale już bez odszkodowania. Propozycje KE są niekorzystne dla naszych plantatorów i cukrowni.

Komisja Europejska już od kilku lat z uporem godnym lepszej sprawy naciska na producentów cukru, aby ograniczyli produkcję. Ten sektor jest mocno dotowany, bo koszty produkcji cukru w Europie z buraków są o wiele wyższe niż np. w Ameryce Południowej, gdzie jest on wytwarzany z trzciny cukrowej. Komisja Europejska uważa, że ograniczenie produkcji cukru w Europie spowoduje podniesienie konkurencyjności cukrowni, przez co będą one mogły skutecznie rywalizować z producentami z innych kontynentów. Stać się ma tak głównie z tego powodu, że na skutek zniesienia niektórych instrumentów wsparcia dla cukrownictwa cena tony cukru ma za trzy lata spaść do 400 euro, czyli 40 eurocentów za kilogram.

Dlatego Mariann Fischer-Boel, unijna komisarz ds. rolnictwa, zaproponowała nowe rozwiązania dla sektora cukrowego. Chodzi o zachęcenie przedsiębiorstw do zrzeczenia się przypadających im kwot produkcji cukru. Zatem do 2010 roku utrzymane zostaną rekompensaty finansowe dla rolników i cukrowni. Komisja Europejska chce w ten sposób doprowadzić do zmniejszenia produkcji cukru do 2010 roku o 6 mln ton w porównaniu do kampanii 2005/2006 roku. Do tej pory cukrownie dość opornie realizują wytyczne komisji. W ostatnich dwóch sezonach redukcja sięgnęła tylko około 2,2 mln ton cukru, tymczasem Bruksela liczyła, że w pierwszych latach, gdy rekompensaty były najwyższe, produkcja będzie ograniczona jeszcze bardziej. Skoro tak się nie stało, komisarz Mariann Fischer-Boel zaproponowała zwiększenie dopłat w kolejnych latach, aby zdopingować rolników i zakłady do jeszcze szybszej redukcji produkcji cukru.

Jak to ma wyglądać w praktyce? W przyszłym roku kwotowym (2008/2009) plantatorzy buraków cukrowych mają otrzymywać dodatkowo po 237,5 euro (ponad 650 zł) za każdą tonę kwoty buraków, której się zrzekną. Z kolei cukrownie, które ograniczą produkcję, będą zwolnione z części składek na fundusz restrukturyzacyjny. Ma to doprowadzić do tego, że już w 2100 roku Unia będzie produkowała o 4 mln ton cukru mniej niż teraz. Jeśli jednak mimo wszystko propozycje KE nie okażą się zbyt korzystne dla plantatorów i cukrowni, Bruksela zapowiada przeprowadzenie administracyjnych cięć kwot cukrowych. I nie będzie wtedy żadnych dodatkowych rekompensat.

Co to oznacza dla Polski? Już w najbliższej kampanii cukrowniczej powinniśmy znacznie zmniejszyć produkcję cukru – według decyzji KE – aż o 225 tys. ton. Tym samym globalna ilość cukru, jaka ma opuścić nasze cukrownie, może spaść poniżej 1,5 mln ton. Polskie zakłady jednak niechętnie na to przystają, bo oznacza to po prostu konieczność zamykania kolejnych cukrowni i kłopoty dla rolników, którym wcale nie jest łatwo przestawić się na inną produkcję, ponieważ wymaga to czasu i pieniędzy. Co prawda część cukrowni myślała np. o tym, żeby z buraków zamiast cukru produkować biopaliwa, ale te inwestycje na razie zostały wstrzymane. Przedsiębiorstwa czekają bowiem na wyjaśnienie sprawy ulg w akcyzie na biopaliwa.

Krzysztof Losz


drukuj