Przedsiębiorca odpowie
Obowiązujące kwoty mandatów za łamanie praw pracowniczych nie stanowią dla przedsiębiorców żadnych dolegliwości
Nawet 20 mln zł może zapłacić pracodawca za złamanie praw pracowniczych. Prezydencki projekt ustawy o odpowiedzialności za czyny przeciwko prawom osób wykonujących pracę zarobkową, nad którym wczoraj Sejm rozpoczął prace, wprowadza również odpowiedzialność pracodawcy za czyny pracownika. Celem wprowadzenia ustawy jest wzmocnienie ochrony praw pracowników w obliczu nagminnego ich naruszania przez duże firmy.
Kary, które grożą łamiącemu prawa pracownicze pracodawcy, działają na wyobraźnię. Wobec pracodawcy odpowiedzialnego za przestępstwo sąd będzie mógł orzec karę w wysokości od 1 tys. do nawet 20 mln zł, a wobec pracodawcy odpowiedzialnego za wykroczenie od 1 tys. do 100 tys. złotych. Przy czym wysokość kary nie może przekroczyć 10 proc. przychodu przedsiębiorcy. – Projekt jest reakcją na nagminne i niedopuszczalne naruszanie praw pracowniczych zwłaszcza przez jednostki dysponujące dużym kapitałem i złożoną strukturą organizacyjną. Dzisiaj inspektor pracy, który idzie skontrolować dużego przedsiębiorcę, może za nieprawidłowości dać 5 tys. zł kary. To nie jest żadna dolegliwość, bo są to przedsiębiorstwa o obrotach liczonych w setki milionów złotych. Jedyną możliwością jest uczynienie tej kary adekwatną – uzasadniał Robert Draba, wiceszef kancelarii prezydenta. Draba powoływał się na raport państwowej Inspekcji Pracy, która zwracała uwagę, że dotychczas obowiązujące kwoty mandatów nie stanowią dla przedsiębiorców dolegliwości, co oznacza, że łamanie przez pracodawcę praw pracowniczych traktowane jest z pobłażliwością. – Wszyscy znamy przykłady naruszeń praw pracowniczych przez firmy zajmujące się handlem wielkopowierzchniowym. Skala tego zjawiska jest ogromna – podkreślał Draba wagę konieczności zaostrzenia kar.
Zwiększenie restrykcyjności przepisów wobec przedsiębiorców krytykowali posłowie Platformy Obywatelskiej oraz SLD, uznając kary, które mogą dotknąć przedsiębiorców – szczególnie tę 20-milionową – za irracjonale, drakońskie i abstrakcyjne. Według Adama Szejnfelda (PO), ustawa, tworząc państwo „nakazów, zakazów i kar”, zepsuje klimat rozwoju przedsiębiorczości w naszym kraju. Stanisław Szwed (PiS) uspokajał jednak, że projekt ustawy nie jest wymierzony w uczciwych pracodawców. Zgodnie z projektem pracodawca będzie też odpowiadał za czyny swoich pracowników, które przyniosły lub mogły przynieść pracodawcy korzyści. Jak wyjaśniał wiceminister sprawiedliwości Andrzej Duda, chodzi o to, by pracodawca odpowiadał za czyny swojego pracownika, gdy ten np. za przyzwoleniem pracodawcy łamie przepisy prawa pracy wobec swoich podwładnych.
Tak jak projektowi przyklasnęli związkowcy, suchej nitki nie pozostawiły na nim związki pracodawców, krytykując represyjność ustawy i zwracając m.in. uwagę, że zamiast przepisów represyjnych należy wprowadzać rozwiązania, które pozwolą zapobiegać łamaniu prawa. Projekt ustawy trafił do dalszych prac w sejmowych komisjach.
