Kto opóźnia prace komisji?
Marszałek Sejmu Marek Jurek: Obawiam się działań obstrukcyjnych, które w najgorszym scenariuszu mogłyby wywołać bardzo niedobrą reakcję społeczną i kolejne kontrowersje. Może to też doprowadzić do tego, że czekanie na dalsze prace spowoduje pojawienie się ataków na ochronę życia
Trwające już od kilku miesięcy prace komisji nadzwyczajnej nad nowelizacją Konstytucji w zakresie zagwarantowania pełnej ochrony życia nadal się przedłużają. Niespodziewanie wczoraj rano prezydium komisji przegłosowało wniosek o odwołanie posiedzenia komisji zaplanowanego na ten dzień. Jak powiedział nam jeden z członków tego gremium, posłowie są zaniepokojeni permanentnym przedłużaniem prac. Obawiają się najgorszego scenariusza: obstrukcja może doprowadzić do zaprzepaszczenia dotychczasowych prac nad przegłosowaniem poprawek chroniących życie. W związku z niewyjaśnionym odwołaniem posiedzenia posłowie wystosowali wniosek do przewodniczącej Jadwigi Wiśniewskiej (PiS). Domagają się w nim pilnego zwołania komisji. Zdaniem marszałka Sejmu Marka Jurka, komisja nie powinna tak zwlekać. Termin zakończenia jej prac został już dwa razy przekroczony i należałoby się spodziewać końcowego sprawozdania. Zaistniałą sytuacją zaniepokojeni są także obrońcy życia.
W rozmowie z nami przewodnicząca komisji nadzwyczajnej Jadwiga Wiśniewska powiedziała, że posiedzenie komisji zostało odwołane, ponieważ nie zostały jeszcze dostarczone wszystkie ekspertyzy. – Jak doskonale wiemy, problem jest niezwykle ważny i należy dobrze przygotować się do posiedzenia komisji, które odbędzie się podczas kolejnego posiedzenia Sejmu. Poza tym brakuje nam jeszcze jednej opinii, która została zamówiona – tłumaczyła Wiśniewska.
Zupełnie inaczej przedstawił odwołanie posiedzenia komisji nadzwyczajnej poseł Andrzej Mańka (LPR), członek prezydium komisji nadzwyczajnej. – Odczytuję tę propozycję jako obstrukcję w pracach komisji, jako ich opóźnianie, ponieważ jesteśmy już kilkanaście dni po przekroczeniu drugiego termin zakończenia prac komisji – stwierdził. – Pani poseł Wiśniewska zwołała na godzinę 10.00 posiedzenie prezydium komisji i na tym prezydium postawiono wniosek, aby odwołać dzisiejsze posiedzenie komisji. Przedstawiła dwa powody: po pierwsze, że został złożony wniosek do pana marszałka o rozszerzenie składu komisji o 8 osób. Ten wniosek złożyli posłowie Platformy Obywatelskiej, prawdopodobnie w porozumieniu z klubem Prawa i Sprawiedliwości. Podkreśliła też, żeby komisja już nie podejmowała dalej prac, bo będzie rozszerzone grono posłów komisji i dalsze prace będą już w rozszerzonym składzie – relacjonował Mańka. – Drugi argument był taki, że będą potrzebne jeszcze jakieś ekspertyzy, które do komisji spłyną i w związku z tym nie ma sensu dzisiaj debatować, bo musimy poczekać jeszcze na te ekspertyzy – dodał poseł.
Jak powiedział nam poseł Franciszek Stefaniuk (PSL), członek prezydium komisji nadzwyczajnej, o wcześniejszym spotkaniu prezydium dowiedział się w ostatniej chwili i nie był w stanie dotrzeć na czas.
Opóźnień obawiał się również marszałek Sejmu Marek Jurek, który wielokrotnie podkreślał, że termin zakończenia prac został już po raz drugi przekroczony. W rozmowie z „Naszym Dziennikiem” podkreślił, że nie otrzymał żadnych wyjaśnień, dlaczego posiedzenie komisji zostało odwołane. – Na pewno trzeba tę sprawę wyjaśnić. Po naszej ostatniej rozmowie przewodnicząca wyjaśniła mi, że przekroczenie terminu 6 lutego jako drugiego terminu zakończenia prac wynika z tego, że potrzebne jest zebranie w czasie jeszcze jednego posiedzenia Sejmu. Z tego wnioskuję, że te prace powinny już się kończyć – powiedział marszałek. Dodał także, że nie otrzymał jeszcze wniosku o rozszerzenie składu komisji. – Dostałem pismo w tej sprawie z klubu Platformy Obywatelskiej, dotyczące przeformułowania składu komisji nadzwyczajnej, ale to jest dopiero pismo. Jeśli przybierze ono postać wniosku, trzeba będzie zacząć rozmawiać w tej sprawie – wyjaśnił. Zaznaczył, że sam jest przeciwny zmianie składu komisji, gdyż miałoby to raczej negatywny wpływ i niepotrzebnie przedłużyłoby prace.
W związku z odwołaniem wczorajszego posiedzenia posłowie z komisji nadzwyczajnej wystosowali wniosek do przewodniczącej. Domagają się pilnego zwołania komisji. Poseł Dariusz Kłeczek (PiS) zaznaczył w rozmowie z nami, że nie rozumie tego, co się stało. Dodał, że prace komisji są już na ukończeniu.
Niepokojący sygnał
Zaskoczeni planowaną zmianą składu komisji są też przedstawiciele środowisk pro-life. – Dlaczego nagle trzeba zmieniać skład, skoro do tej pory wszystko było w porządku? – zastanawia się dr Paweł Wosicki, prezes Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia. Wosicki także nie rozumie, dlaczego posiedzenie komisji zostało przerwane. – Na pewno jest to bardzo niepokojący sygnał, tym bardziej że komisja nie może się już zebrać któryś raz z kolei pod pretekstem oczekiwania na kolejne ekspertyzy. Z informacji, które do mnie dotarły, tych ekspertyz jest już około 20, po co więc mnożyć kolejne? Obawiam się, że niektórym posłom może nie zależeć na przegłosowaniu tej zmiany. W tym celu być może chcą przyjąć taką poprawkę, która ostatecznie w jakimś stopniu zadowoli obrońców życia, a w konsekwencji nie wprowadzi żadnych istotnych zmian – sygnalizuje Wosicki. Jego zdaniem, posłowie powinni określić swoje stanowisko i odważnie je przedstawić. Czasu na zapoznanie się z tym zagadnieniem było już bardzo wiele. Obawy Wosickiego podziela dr inż. Antoni Zięba, prezes Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka. W jego opinii, sytuacja jest skomplikowana, dlatego że posłowie nie mogą się zdecydować, czy wybrać poprawkę art. 30, czy art. 38.
