Można sprawnie zarządzać

Jak oddłużyć służbę zdrowia

Praktycy rynku usług medycznych wskazują, że naprawa naszej służby zdrowia nie uda się bez zmian systemowych. Kolejne pomysły na jej oddłużenie traktowane są jako działania doraźne, nierozwiązujące problemów. Postulowane jest m.in. nadanie szpitalom i ZOZ-om formy spółek prawa handlowego, zlikwidowanie konkursu ofert, dopuszczenie współpłacenia przez pacjentów za usługi medyczne czy wreszcie zwiększenie publicznych środków na opiekę medyczną. Kierujący niepublicznymi jednostkami opieki zdrowotnej wskazują, że sprawne zarządzanie szpitalem czy siecią szpitali wcale nie musi być działalnością deficytową.

Problemy finansowe naszych szpitali to żadna nowość. Nasiliły się jednak po wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który uznał za niekonstytucyjny przepis odmiennego traktowania wierzycieli służby zdrowia niż innych instytucji. Tym samym wierzyciele szpitali uzyskali zielone światło do egzekucji swoich należności. Coraz częściej mówi się w tej sytuacji o konieczności kolejnego oddłużenia szpitali. – Gdy w Polsce pojawiała się informacja, że szpitale będą oddłużane, momentalnie rosło ich zadłużenie. Wdrożone w przeszłości metody oddłużenia szpitali należy określić jako działania doraźne, marnotrawiące środki publiczne – zauważył Andrzej Mądrala, wiceprezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Niepublicznych. Jego zdaniem, w naszym kraju brakuje racjonalnych zasad i podstaw funkcjonowania szpitali. Kuleje również zarządzanie. – Można wymienić wiele przyczyn zadłużenia publicznych szpitali, np. niezbilansowanie przychodów z kosztami, wzrost kosztów pracy, nieskoordynowane i niepotrzebne zakupy sprzętu i bezczynność organów założycielskich – wskazuje. Brak natomiast odważnych i racjonalizatorskich decyzji w zakresie przekształceń szpitali.

Sprawa dla samorządów

Według Krzysztofa Tuczapskiego, wiceprezesa Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Niepublicznych Szpitali Samorządowych, wiele w tej sprawie zależy od samorządów – powiatów, gmin czy miast. – Samorząd musi podjąć decyzję, czy do interesu dopłacać, czy zlikwidować to, co nierentowne, i stworzyć to, co będzie przynosiło pacjentom korzyści – powiedział Tuczapski. Zaznaczył, że np. w przypadku szpitala w Zamościu przekształconego w szpital niepubliczny zadłużenie wzięło na siebie miasto. Po przeprowadzeniu restrukturyzacji zatrudnienia pracę w placówce znalazło 85 proc. dotychczasowych pracowników szpitala, pozwoliło to jednak wyprowadzić szpital na prostą i nawet otworzyć nowy oddział. Zdaniem Tuczapskiego, żaden ze szpitali należących do stowarzyszenia nie przynosi strat, a średni zysk takiej placówki to 530 tys. zł netto. – Są to szpitale pełnoprofilowe, pełniące dyżur cały czas, a nie pracujące od 8.00 do 16.00, które po tej godzinie wysyłają pacjentów do publicznych placówek – dodał. Z trudnej sytuacji wydostał się też szpital w Ozimku. Jak mówi Józef Juros, dyrektor tej placówki, w której pracuje od 30 lat, do połowy 2004 r. szpital był w dramatycznym stanie, a zadłużenie przekraczało 2-letni kontrakt z NFZ i przyrastało w zawrotnym tempie. Wtedy to samorząd Ozimka zdecydował się na likwidację placówki, co było przedsięwzięciem bardzo źle odebranym społecznie. Likwidacja stworzyła jednak drogę do przejęcia szpitala przez prywatnego właściciela, który kontynuuje jego działalność i świadczy usługi medyczne na podstawie kontraktu z NFZ. Jak zaznaczył Piotr Gerber, prezes i właściciel notowanej na warszawskiej giełdzie spółki EMC Instytut Medyczny, zarządzającej pięcioma szpitalami i dziewięcioma przychodniami, do której należy również szpital w Ozimku, w każdym przypadku przejmowany szpital musiał przejść restrukturyzację zatrudnienia. Najczęściej jednak zatrudnienie tracili pracownicy administracji.

Wspólnota interesów

Krzysztof Bukiel, prezes Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, uważa, że interes pracowników służby zdrowia jest w tej sytuacji tożsamy z interesem ich pracodawców. Według Bukiela, sytuację mogłoby poprawić – oprócz zwiększenia publicznych środków na służbę zdrowia – np. nadanie szpitalom i ZOZ-om formy spółek prawa handlowego, wprowadzenie współpłacenia przez pacjentów, a także umożliwienie prawdziwej konkurencji między placówkami. Obecnie nie sprzyjają jej konkursy ofert na świadczenia medyczne czy proces limitowania świadczeń. Zwrócił uwagę, że nie może też dochodzić do sytuacji zaniżania z góry cen za wykonywane świadczenia, gdyż w takim przypadku nawet najlepszy szpital nie będzie w stanie sprawnie funkcjonować.

Artur Kowalski
drukuj