W maju chcą strajkować

Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy rozpoczął przygotowania do kolejnego strajku na terenie całego kraju. Co prawda medycy przyznają, że rząd wywiązuje się z obietnic podwyżek płac, ale zdaniem szefów OZZL ustawa ma charakter tymczasowy, a brakuje programu długofalowego, który zapewniłby im stałe wyższe wynagrodzenia. Dlatego grożą, że 7 maja przyszłego roku rozpocznie się strajk lekarzy, chyba że rząd zrealizuje podnoszone obecnie postulaty.
Przygotowania do strajku związane są według związkowców z próbami podejmowanymi przez dyrekcje wielu szpitali i przychodni, aby podwyżki płac zrealizować w postaci tzw. dodatków do pensji zasadniczych. Zdaniem OZZL, taki sposób realizacji podwyżki jest nie do przyjęcia, ponieważ zakłada jej tymczasowość. Dlatego lekarze domagają się opracowania przez rząd nowego systemu wynagradzania lekarzy. – Jeśli rząd nie zrealizuje naszych postulatów, obędzie się strajk lekarzy – powiedział nam Krzysztof Bukiel, przewodniczący OZZL.
A jakie to żądania? Minimalna płaca lekarzy – pracowników zatrudnionych na podstawie umowy o pracę, powinna być znacznie wyższa od średniej pensji w kraju. Dla lekarza stażysty byłoby to 175 proc. przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej; lekarza po stażu, ale bez specjalizacji – 200 proc.; medyka z I stopniem specjalizacji – 250 proc.; dla lekarza z tytułem specjalisty – 300 proc. średniej krajowej pensji.
Lekarze chcą też uznania dyżuru medycznego za czas pracy i przestrzegania prawa UE w sprawie maksymalnego czasu pracy w tygodniu (48 godzin). Domagają się także wprowadzenia płatnego 14-dniowego urlopu szkoleniowego w ciągu roku (z wyjątkiem lekarzy stażystów). Jeśli nie dostaną gwarancji realizacji tych postulatów, czeka nas ponowny paraliż w służbie zdrowia. Tym razem wszyscy strajkujący mają składać wymówienia z pracy.

Anna Skopinska
drukuj