Europejska tożsamość za pieniądze

„Nie pozwólmy mówić eurosceptykom” – krzyczano z ław euroentuzjastów po wystąpieniu w Parlamencie Europejskim posła Witolda Tomczaka. Debata dotyczyła wydawania pieniędzy wspólnotowych na propagandę nowej „tożsamości europejskiej”.

W ramach prac nad przyszłymi wydatkami Wspólnoty i Unii Europejskiej, Komisja Europejska wniosła w kwietniu do Parlamentu Europejskiego i Rady o uchwalenie kolejnych wydatków (ok. 200 mln euro) na „promowanie aktywnego obywatelstwa Unii w latach 2007-2013”. To zmodyfikowana wersja programu, który realizowany jest już od 2004 roku.
Celem jest „tworzenie nowej tożsamości europejskiej”. „Obywatelstwo Unii powinno być podstawowym statusem obywateli Państw Członkowskich”. Ma się to odbywać poprzez „zbliżanie członków społeczności lokalnych z całej Europy” (czytaj: dotowane przez UE wycieczki i zjazdy), dotacje do spotkań obywateli miast partnerskich, dotacje dla ekspertów „budujących europejską politykę publiczną”, organizację „wydarzeń medialnych”, itp.
Komisja Europejska opatrzyła swój projekt tytułem „Obywatele dla Europy”. W uzasadnieniu stwierdziła, że najważniejszymi uczestnikami procesów integracyjnych są obywatele Europy, ich zaangażowanie jest niezbędne, a tymczasem „wydaje się, że obywatele Europy odnoszą się z pewnym dystansem do instytucji europejskich i z trudnością identyfikują z procesem integracji europejskiej”. Zatem trzeba wyłożyć pieniądze na pobudzenie ich aktywności.
Parlament Europejski wniósł sporo poprawek, z których najistotniejszą wydaje się zamiana tytułu „Obywatele dla Europy”, na „Europa dla obywateli”. Projekt został przyjęty. Głosy rozsądku pozostawały w mniejszości, tym niemniej niektóre argumenty zawarte w półtoraminutowych wystąpieniach posłów do PE warte są odnotowania.
Witold Tomczak, Jan Łopuszański

Zdzisław Zbigniew Podkański (w imieniu grupy UEN), Polska:
„…Wielu mieszkańców Europy odnosi się sceptycznie do Unii i z dystansem do integracji europejskiej. Fakt ten powoduje, że jedni poszukują możliwości szybkiej integracji europejskiej, inni zaś uważają, że proces ten, jeżeli już ma się odbywać, to w sposób spokojny, przemyślany i długofalowy, z poszanowaniem tradycji narodowych i uwzględnieniem współczesnych doświadczeń.
Nie rozważono, że jedni dążą do tworzenia, i to na skróty, jednego uniwersalnego europejskiego modelu tożsamości narodowej, drudzy zaś chcą Europy ojczyzn, z poszanowaniem poczucia tożsamości narodowej, i dopiero na bazie różnorodności kulturowej i dialogu, wydobycia wspólnych wartości kulturowych”.

Witold Tomczak (w imieniu grupy IND/DEM), Polska:
„Projekt dokumentu „Europa dla obywateli” jest przykładem szczególnego wishful thinking (myślenia pełnego chciejstwa). Ktoś wymyślił, że gdy wyłoży więcej pieniędzy na tzw. informowanie, podnoszenie świadomości czy włączanie Europejczyków w unijne happeningi, to zmniejszy ich dystans do instytucji i integracji europejskiej.
Podobnej logiki używano w sowieckiej strefie wpływów, gdzie żyliśmy pod presją jedynie słusznej ideologii socjalistycznej. Uważano, że wystarczy więcej zapłacić za happeningi, aby rosła świadomość socjalistyczna. W sowieckim systemie usiłowano wytworzyć w umysłach Rosjan, Ukraińców, Gruzinów i innych jedynie słuszną tożsamość radziecką. Tłumiono prawo narodów do zachowania swojej odrębności.
Dziś ktoś uznał, że łatwiej będzie integrować Europejczyków, jeżeli zamiast nazwy „Obywatele dla Europy”, nada się temu dokumentowi nazwę „Europa dla obywateli”. To też już było. To nie ludzie radzieccy byli dla Związku Radzieckiego, a Związek Radziecki był dla nich. Prawda zaś była taka, że dla różnych Leninów i Stalinów przeszkodą byli ludzie myślący i działający jako Rosjanie, jako Polacy, jako Węgrzy. Ludzie wychowani do radzieckiej wielokulturowości, jako bardziej plastyczni, łatwiej stawali się niewolnikami imperium.
Pamiętajmy, że to kultury narodowe są źródłem i przestrzenią rzeczywistej wolności ludzi i narodów. Dlatego ten dokument nadaje się na śmietnik historii ex aequo z dorobkiem byłego Związku Radzieckiego”.

Roger Helmer (niezrzeszony), Wielka Brytania:
„Urodziłem się jako obywatel Wielkiej Brytanii. Nigdy nie prosiłem o to, by być obywatelem Europy i całkowicie odrzucam i odtrącam je. Konstytucja Europejska, która zawiera koncepcję europejskiego obywatelstwa, została w zdecydowany sposób odrzucona we Francji i w Holandii, i zostanie odrzucona, jeśli będzie poddana głosowaniu, w Wielkiej Brytanii.
Promocja tej upadłej koncepcji jest zatem wysoce sporna. Używamy pieniędzy podatników do promowania jednej strony wysoce spornej debaty, co jest złe, wybitnie niedemokratyczne i skandaliczne. Wzywam kolegów do odrzucenia tego raportu od ręki”.

Maria da Assunçčo Esteves (EPP ED),
Portugalia:

„Jakie są najlepsze środki przekazania informacji naszym obywatelom? Oczywiście telewizja! Nie chcemy tworzyć tutaj teoretycznego obywatelstwa europejskiego, nie, my chcemy aktywnego obywatelstwa, chcemy prawdziwego zaangażowania się obywateli na rzecz Unii Europejskiej, chcemy tu stworzyć nową rzeczywistość. (…)
Europejczyk musi być w stanie utożsamić się ze wspólnotą, wspólnota musi być jego losem, i dlatego potrzebujemy odpowiednich projektów politycznych, aby osiągnąć ten cel. Tak naprawdę jest to największe wyzwanie dla ponadgranicznego społeczeństwa, które jest naszą rzeczywistością”.

Jan Figel, komisarz ds. edukacji, kształcenia, kultury i wielojęzyczności, Słowenia:
„Zapewniam Państwa, że gdy program zostanie już przyjęty, Komisja Europejska poczyni wszelkie potrzebne działania, aby wdrożyć go tak skutecznie, jak tylko będzie to możliwe. Moje służby już teraz w sposób aktywny przygotowują się do wejścia w życie tego programu. Współpracujemy bardzo ściśle z Państwa Komisją ds. Kultury i ze wszystkimi podmiotami, które wyrażają zainteresowanie tym programem”.

drukuj