Za „Jeden Grosz”

Inicjatywa na rzecz najuboższych mieszkańców Jarosławia

Poziom ubóstwa polskiego społeczeństwa wcale nie maleje, przybywa wciąż ludzi biednych, którzy często nie z własnej winy nie mogą znaleźć pracy i udźwignąć ciężaru utrzymania własnych rodzin. Dlatego szczególne znaczenie mają wszelkie działania, także te pozarządowe, które zmierzają w kierunku likwidacji coraz bardziej widocznych dysproporcji między biedą a bogactwem.

Materialny znak wdzięczności

Jedną z ciekawszych, a zarazem godnych naśladowania inicjatyw, które mają na celu wspieranie najuboższych, jest działający od wiosny br. w Jarosławiu na Podkarpaciu punkt wydawania żywności i sprzętu o nazwie „Jeden Grosz”. W placówce za „jeden grosz” najbardziej ubodzy mieszkańcy ponad czterdziestotysięcznego miasta mogą zaopatrywać się w żywność o przedłużonym terminie ważności, meble, odzież, a także artykuły gospodarstwa domowego. Punkt o symbolicznej nazwie „Jeden Grosz”, na którego działalność Urząd Gminy Miejskiej Jarosław nieodpłatnie przekazał obiekt, a obsługę zapewnił Polski Komitet Pomocy Społecznej, został otwarty z inicjatywy władz miasta Jarosławia 1 kwietnia br., w przeddzień I rocznicy śmierci Ojca Świętego Jana Pawła II. To materialny znak wdzięczności mieszkańców Jarosławia za pontyfikat Papieża Polaka, który w swoim nauczaniu stale zachęcał do pomocy najuboższym. Koordynacją całego przedsięwzięcia zajmuje się Polski Komitet Pomocy Społecznej Zarząd Okręgowy w Przemyślu. Przed uruchomieniem placówki do mieszkańców miasta skierowano ulotki z apelem o czynne zaangażowanie się w pomoc na rzecz najbardziej potrzebującym. Jak powiedziała nam Michalina Pieniążek, pracownik PKPS w Jarosławiu, obsługująca placówkę przy ul. Bandurskiego, hojność mieszkańców miasta przerosła wszelkie wyobrażenia. – Przy pomocy miejskiego ośrodka pomocy społecznej zorganizowaliśmy już kilka takich akcji, podczas których mieszkańcy Jarosławia mogli wykazać się wrażliwością na ludzką krzywdę. Ostatnia taka akcja zbierania używanej, ale niezniszczonej odzieży czy też sprzętu AGD odbyła się 14 września. Na klatkach schodowych bloków po raz kolejny zostały umieszczone informacje o celu i terminie zbiórki, a wystawiane przez jarosławian rzeczy odbierały i transportowały do naszego punktu wydawania służby podległe burmistrzowi, a więc Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej – wyjaśnia Michalina Pieniążek. Punkt jest czynny codziennie od poniedziałku do piątku w godzinach 9.00-14.00. Z kolei pomoc żywnościowa wydawana jest w oparciu o wykazy z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Jarosławiu. – Z punktu „Jeden Grosz” korzysta ponad cztery tysiące osób – najuboższych mieszkańców miasta, które znajdują się na listach Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Jarosławiu. Osoby te raz w miesiącu mogą otrzymać mąkę, makaron, ryż, kaszę, mleko, a także sery żółte i topione z zasobów Banku Żywności, które Rada Krajowa PKPS na własną rękę ściąga z zasobów Unii Europejskiej – komentuje Barbara Cienki, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Jarosławiu. Zakwalifikowanie do pomocy żywnościowej nie jest obwarowane progiem dochodowym, jak ma to miejsce w przypadku pomocy społecznej. Jednak działalność „Jednego Grosza” nie ogranicza się wyłącznie do pomocy żywnościowej. – Można tam zaopatrzyć się w odzież, meble, sprzęt AGD, jak chociażby lodówki, pralki, a także meble. Aby otrzymać meble czy sprzęt AGD, należy złożyć odpowiedni wniosek do MOPS. W oparciu o możliwości i ocenę sytuacji materialnej danej osoby, dokonywaną przez pracownika socjalnego, decydujemy, komu taki czy inny sprzęt w danym momencie wydać – informuje Barbara Cienki. Zapotrzebowanie na różnego rodzaju towary jest ogromne. Z szacunkowych danych wynika, że do końca br. za pośrednictwem punktu „Jeden Grosz” w Jarosławiu PKPS wyda ok. 183 ton żywności, bez której wielu rodzinom trudno byłoby przetrwać.

Lek na przetrwanie

Osoby korzystające z punktu „Jeden Grosz” nie manifestują swego ubóstwa. Pozornie obojętni, odwiedzają to miejsce tak często, jak to tylko możliwe. Sytuację poszczególnych rodzin dobrze znają osoby wydające żywność i inne artykuły dostępne w placówce. – Już od wczesnych godzin porannych ustawiają się w kolejce, oczekując na wsparcie, które im samym i ich rodzinom pozwoli przetrwać najbliższe dni. Trudno zapomnieć twarze, które widujemy raz w miesiącu. Wśród nich są ludzie młodzi, matki samotnie wychowujące dzieci oraz osoby samotne, także rodziny wielodzietne, którym ciężko związać koniec z końcem, ale również niepełnosprawni i chorzy – opowiada Marek Kaliciak, stażysta w jarosławskim punkcie świadczenia pomocy najuboższym. Najczęściej ludzie ci wolą pozostać anonimowi, ale o swoich problemach mówią otwarcie, tak jak chociażby pani Barbara – młoda kobieta, która po żywność tym razem przyszła z dziećmi. Jak twierdzi, z punktu „Jeden Grosz” korzysta systematycznie raz w miesiącu, tak często, jak pozwalają na to przepisy. – Kiedyś pracowałam w zakładach mięsnych, ale po grupowej redukcji etatów zabrakło dla mnie miejsca i od kilku lat jestem osobą bezrobotną. Mamy troje dzieci w wieku półtora roku, dziewięć i piętnaście lat. W naszej rodzinie pracuje tylko mąż, ale jest to praca dorywcza i jak wiadomo raz jest, a raz nie… Oprócz pomocy żywnościowej tu, w punkcie, otrzymujemy też wsparcie finansowe z miejskiego ośrodka pomocy społecznej, co w naszym położeniu stanowi dużą pomoc. Uważam, że istnienie takich punktów jest konieczne i społecznie niezbędne, ponieważ bieda jest ogromna i coraz więcej ludzi nie stać na przeżycie kolejnego dnia – wyjaśnia pani Barbara. Z pomocy żywnościowej korzystają także osoby starsze – emeryci i renciści. To oni są w szczególnie trudnej sytuacji. Pan Józef ma 71 lat, otrzymuje 400 zł emerytury. – Pod koniec pracy z łaski przerzucili mnie na pół etatu, bo komu w dzisiejszych czasach i do czego potrzebny stary człowiek. Stąd tak niskie moje uposażenie – opowiada mężczyzna. – Mieszkamy z żoną, która ma niewiele więcej. Trudno za to przeżyć, nie mówiąc już o zakupie leków, które też tanie nie są. Prawie połowa idzie na lekarstwa, a z drugą połową nie wiadomo co zrobić. Ciężko umrzeć, a żyć też się nie da, ot, taka smutna wegetacja… Takich osób jak ja przychodzi tu bardzo dużo. Może to i trochę upokarzające, ale cóż… – urywa w pół słowa, bo zbliża się jego kolejka do odbioru żywności. Punkt „Jeden Grosz” w Jarosławiu to ciekawa, pożyteczna społecznie i godna naśladowania inicjatywa, która tysiącom najuboższych mieszkańców miasta pozwala przetrwać najtrudniejsze chwile w ich życiu. Czy można bowiem wyobrazić sobie bardziej bolesny moment od tego, kiedy rodziców nie stać na zakup żywności czy najpotrzebniejszych rzeczy dla swoich dzieci…? Dobrze więc, że wciąż znajdują się instytucje i osoby gotowe nieść wsparcie drugiemu człowiekowi.

Mariusz Kamieniecki
drukuj