Góra Krzyży w Szawlach – symbol męki i nadziei

Jadę na Litwę, by zobaczyć Panią Ostrobramską i pokłonić się Jej. Oczywiście
będę na Rossie, by zapalić znicz na grobie matki Marszałka Piłsudskiego, gdzie
spoczywa też jego serce. Zwiedzę piękne Wilno, Troki. Kupię jakąś pamiątkę.
Ale czy pojadę za Wilno na Ponary – miejsce kaźni polskiej młodzieży, czy odwiedzę
cmentarz na Antokolu, gdzie leżą polscy żołnierze z 1920 roku? – Pewnie nie,
bo niezbyt wiele wiem o tych miejscach. Proponuję Wam, kochani, byście, odwiedzając
Litwę, skierowali swe kroki w te miejsca martyrologii naszego Narodu. Dodatkowo
zachęcam do odwiedzenia Góry Krzyży w Szawlach.

12 km od miejscowości Szawle, obok szosy na trasie Szawle – Ryga znajduje się
niewielki pagórek. Jego wysokość sięga 10 metrów, zaś u podstawy zajmuje obszar
25×20 m. Wzgórze to o dwu wierzchołkach jest dawnym grodziskiem o długości
60 m i szerokości 50 m, wyniesionym kilka metrów ponad okoliczne łąki. W tym
miejscu w 1430 r. postawiono kapliczkę upamiętniającą przyjęcie przez Żmudzinów
chrztu. Nad kapliczką górował wielki krzyż. Dziś to miejsce – znane jako Góra
Krzyży w Szawlach – nazywane jest również Górą Modłów, Górą Zamkową czy też
Górą Świętą. Niezwykłość tego wzniesienia tkwi w tym, że całą jego powierzchnię
zajmują tysiące głównie drewnianych krzyży, postawionych tutaj przez pielgrzymów
zarówno z Litwy, jak i całego świata. Obecnie jest to jedyne w swoim rodzaju
sanktuarium pod gołym niebem. Znajduje się tu kilka tysięcy krzyży różnej wielkości
– od potężnych, kilkumetrowej wysokości, do niewielkich, kilkunastocentymetrowych
krzyżyków, poprzybijanych do ramion krzyży większych. Są tu zarówno krzyże
proste, zwykłe, jak i takie, które stanowią prawdziwe dzieła sztuki: pięknie
rzeźbione, bogato zdobione lub mające formę kapliczek. Wśród krzyży, w zdecydowanej
większości drewnianych, tworzących na wzgórzu gęsty las, wiją się alejki i
ścieżki. Już od dawna Litwini, tak jak i inni katolicy, mieli zwyczaj stawiania
drewnianych krzyży i kapliczek na rozstajach dróg, przy swoich domostwach,
a także w miejscach, które należało uświęcić. W przeciwieństwie do innych krajów
litewskie krzyże i kapliczki są bardzo ozdobne. Często przyjmują bardzo skomplikowane
kształty, pełne bogatych ornamentów. Tak jest i na Górze Krzyży. Po powstaniach
w 1831 r. i 1863 r. w pamięci zachowało się, że właśnie w tym miejscu chowano
potajemnie poległych powstańców, którym stawiano krzyże. Później stawiano krzyże
wszystkim, którzy zginęli w niewiadomych okolicznościach. Były one bolesną
pamiątką po tych, którzy padli w walce albo zginęli w dalekich tajgach syberyjskich.
W pamięci najstarszych mieszkańców zachowują się wspomnienia przekazywane z
pokolenia na pokolenie, że na górze dokonywano egzekucji na powstańcach. Prawdopodobnie
mogiły czterech z nich znajdują się na lewo od wejścia. I to było jedyne miejsce
pochówku. Góra nie jest i nigdy nie była cmentarzem. Jest miejscem bólu i pamięci,
próśb i nadziei. Krzyże na górze pod Szawlami zostawia się jako prośbę, przypomnienie,
podziękowanie, wspomnienie kogoś. Trudno powiedzieć, kiedy dokładnie zaczęto
stawiać krzyże wotywne w tym miejscu. Pierwsza pisemna informacja na ten temat
pochodzi z 1850 r. Wiadomo, że w tym czasie proces stawiania nowych katolickich
krzyży odbywał się już na znaczną skalę. W związku z tym rosyjskie władze,
które już od końca XVIII wieku sprawowały władzę nad wschodnimi ziemiami I
Rzeczypospolitej, wydały zakaz stawiania w tym miejscu nowych krzyży. Wiązało
się to z procesem rusyfikacji, którego elementem była także walka z Kościołem
katolickim. Oczywiście uparci Litwini nadal stawiali nowe krzyże wotywne, szczególnie
w momentach tragicznych, takich jak na przykład czas represji po upadku Powstania
Styczniowego. Można jednak przypuszczać z dużą dozą prawdopodobieństwa, że
ta tradycja przypada na czas zaraz po Powstaniu Listopadowym, kiedy to władze
rosyjskie zabroniły stawiania krzyży na grobach poległych i straconych powstańców.
Wówczas to ich bliscy postanowili zamiast na grobach stawiać symboliczne krzyże
ku ich czci właśnie na wzniesieniu pod Jurgajciami, które z czasem zaczęto
nazywać Górą Krzyży. Masowo przynoszono i stawiano kolejne krzyże i od tego
czasu przybywa ich stale. Stawiane są bądź podwieszane na już stojących. Są
różnej wielkości, od ogromnych, kilkumetrowych aż po całkiem miniaturowe, w
intencji nadziei, przyszłości, jako symbole zadumy, wiary bądź jako wota dziękczynne.
Podobna sytuacja powtórzyła się po Powstaniu Styczniowym. Krzyży stale przybywało,
z czasem ludzie zaczęli bowiem w ten sposób upamiętniać także swoich bliskich
zesłanych na Sybir. Sława góry zaniepokoiła słynnego "Wieszatiela" – gubernatora
wileńskiego Murawiowa, który nakazał usunięcie krzyży. Na miejscu usuniętych
pojawiały się jednak ciągle nowe. Na początku XX stulecia na górze stało już
ponad sto krzyży. Miejscowi uważali tę górę za świętą. Po wejściu na ten teren
Rosjan rozpoczęło się niszczenie krzyży. Kłuły one w oczy komunistycznych aparatczyków.
Państwo sowieckie prowadziło przecież otwartą wojnę z Kościołem, góra zaś była
zbyt wymownym symbolem przywiązania zamieszkującej tu ludności do wiary katolickiej.
Początkowo więc tzw. nieznani sprawcy kradli nowe krzyże. Jednak w miejsce
jednego usuniętego pojawiało się kilka nowych. Kiedy więc władze stwierdziły,
że takie działanie jest nieskuteczne i – mało tego – przynosi odwrotny skutek,
przystąpiono do działań bardziej radykalnych. Po raz pierwszy próbę zniszczenia
Góry Krzyży po uprzednim starannym przygotowaniu (w różnych gazetach ukazały
się "odpowiednie" ateistyczne artykuły – czyli wypowiedzi "ludzi pracy") podjęto
w nocy 4 kwietnia 1961 roku przy pomocy pił, siekier i buldożerów. Żołnierze
(z jednostek, w których służyli poborowi ze wschodu "wielkiej ojczyzny", przeważnie
mahometanie) w ciągu nocy zniszczyli 5 tysięcy krzyży. Żelazne wieziono do
Szawel na złom, kamienne rozbijano na miejscu, a drewniane piłowano i palono
na ogromnych ogniskach. Zasypano wówczas źródełko, które się tam znajdowało.
Wszystkie drogi wiodące do tego miejsca były obstawione przez milicję, która
nikogo nie dopuszczała w tę okolicę. Krzyże na górze jednak znowu zaczęły się
pojawiać. Ludzie stawiali je po kryjomu, po nocach. Kolejne próby niszczenia
krzyży były podejmowane w latach 1973, 1974, 1975. Na górze znajdowało się
wtedy około 5 tys. krzyży, które przy udziale NKWD i milicji palono i niszczono
za pomocą spychaczy. W tym czasie przez kilka lat trwała prawdziwa wojna o
krzyże: w dzień wzgórza pilnowała milicja, w nocy ludzie ponownie ustawiali
krzyże, rano niszczyli je milicjanci. Nic jednak nie potrafiło złamać wiary
i uporu ludzi. Za każdym razem pojawiały się nowe krzyże, a ich ilość ciągle
rosła. Wówczas to w czyjejś głowie zaświtała "genialna myśl" – górę należy
zatopić. Powstał więc projekt zatopienia góry przez spiętrzenie wód rzeczki
Kulpy i urządzenie tu kolektora ścieków z Szawel. Rozpoczęto nawet budowę tamy.
Na szczęście nie zdążono zrealizować tego iście szatańskiego zamiaru. Dziś
wszystkie krzyże, które obecnie znajdują się na górze, zostały ustawione czy
zawieszone po 1975 roku. Są ich obecnie dziesiątki tysięcy. Są różnej wielkości
i formy, zrobione z różnego materiału. Pochodzą praktycznie ze wszystkich kontynentów
świata. Szczególne znaczenie bez wątpienia ma krzyż od Ojca Świętego Jana Pawła
II, który przybył tu 7 września 1993 roku i z tego miejsca pobłogosławił Litwę
i całą Europę. Góra Krzyży stała się własnością całego świata. Po upływie roku
otrzymała prezent w postaci krucyfiksu od Ojca Świętego Jana Pawła II, który
jakby otwiera drogę męki, czyli aleję krzyży. Dodajmy – obecnie Góra Krzyży
została oddana pod opiekę franciszkanom. Stanął tu ich klasztor. Będąc na Litwie,
pojedźcie tam koniecznie i w dowód pamięci dla tych, którzy w powstaniach w
1831 r., 1863 r. i czarnym okresie prześladowań przez okupantów sowieckich
oddali swe życie, byśmy mogli dziś cieszyć się wolnością, zawieście swoje krzyżyki
i odmówcie w ich intencji modlitwę.

Zbigniew Sulatycki

W artykule korzystałem z opracowań: – Aleksandra Srebrakowskiego – Jadwigi
Kudiko "Pamiątka z Litwy" – Informatora – Viliusa Puronasa "Kriziu kalnas"

drukuj