Polska musi zmienić strategię energetyczną
Jedną z przyczyn rozpoczętej przez USA wojny w Iraku był problem energii.
Stany Zjednoczone miały szybko obalić Husajna, odbudować iracki przemysł naftowy
i eksploatować stamtąd ogromne zasoby ropy. Skierować je na światowy rynek
energii, aby ceny wynosiły 20-25 USD za baryłkę. Dziś ceny ropy przekroczyły
78 USD i stale rosną. Według czarnych scenariuszy, mogą osiągnąć do końca roku
niebywałą cenę 100 USD, choć koszt wydobycia tego surowca nie przekracza 10
USD. Światowy popyt na energię będzie szybko wzrastał, głównie za sprawą rozwoju
gospodarczego Chin, Brazylii, Indii, Japonii i Niemiec.
Uzależnienie Europy od dostaw ropy z dwóch tylko kierunków – Bliskiego Wschodu
i Rosji – jest coraz bardziej niebezpieczne. Z drugiej strony, obecny sposób
wykorzystania energii z zasobów kopalnych prowadzi do stałych zmian klimatycznych
w świecie.
Trzy światowe wyzwania: niedobór kopalin (ropa, gaz), narastające napięcia
na Bliskim Wschodzie oraz zmiany klimatyczne – już powodują zmianę podejścia
do problemu energetyki w świecie. Wymagają również zmiany strategii energetycznej
w Polsce.
Obniżenie narastającego zużycia energii w skali globalnej nie jest możliwe.
Spowodowałoby to zagrożenie dla gospodarki światowej i bogatej północy. Oszczędniejsze
zużycie energii z kopalin też nie rozwiąże kwestii długofalowej dostępności
do energii czy zmian klimatycznych. Międzynarodowa Agencja Energetyki uważa,
że należy rezygnować ze stosowania kopalin jako źródła głównego i stopniowo
zamieniać je innymi nośnikami energii: energią zasobów odnawialnych, energią
jądrową, wodorem czy karbochemią (wodór, gaz i benzyna z węgla).
Zmiana strategii energetycznych w świecie
Jeżeli podchodzimy do problemu energetyki XXI wieku w sposób kompleksowy i
rzetelny, to musi ulec zasadniczej zmianie dotychczasowa filozofia i praktyka
działania gwarantująca światu, Europie i Polsce trwałe bezpieczeństwo energetyczne.
Światowa przyszłość energetyczna nie zależy dziś od jednego uniwersalnego rozwiązania,
ale wymaga działań w różnych kierunkach. Sprowadzają się one do: intensywnych
poszukiwań ropy i gazu poza regionem Bliskiego Wschodu, oszczędnego wykorzystywania
energii, powszechnego wykorzystania energii ze źródeł odnawialnych (co obniży
ceny energii) oraz opracowania bezpiecznych dla środowiska metod wykorzystania
węgla, którego jest na świecie pod dostatkiem.
Jedno nie ulega wątpliwości. Dotychczasowe, tradycyjne podejście do kwestii
energetycznych straciło już swoją rację bytu. Prognozy globalistów totalnie
się nie sprawdziły. Jest mała podaż paliw płynnych, ceny ich horrendalnie rosną,
kraje naftowe osiągają gigantyczne zyski. Energia stała się dziś bronią i metodą
nowego podboju kolonialnego w wielu częściach świata. Trwa światowa zmowa spekulantów,
producentów i dostawców paliw. Narasta terror energetyczny Rosji.
Co z przyszłością energetyczną świata?
Baryłka ropy kosztuje już blisko 80 USD. Benzyna jest tak droga, że wielu ludzi
nie stać już na utrzymanie samochodu. Od lat obserwujemy stały spadek sprzedaży
nowych samochodów. Nie ma więc wyboru. Trzeba szukać i wdrażać alternatywne
źródła energii w bilansie energetycznym państw konsumentów, Europy i Polski.
Jakie to źródła energii? Jednym z nich jest wodór. W Unii Europejskiej i Japonii
wykazano ekonomicznie, że gdy cena baryłki ropy przekroczy 70 USD, samochody
winny być napędzane wodorem lub elektrycznie. Wodór jest bardzo atrakcyjnym
paliwem. Jednak jak na razie jest to rozwiązanie nie do zaakceptowania dla
masowych użytkowników. Światowa Organizacja Producentów Samochodów stwierdziła,
że stanie się to w roku 2010. Dzieje się tak dlatego, że w miarę rozwoju technologii
wodorowej pojawiają się nowe problemy. Największym jest koszt zakupu i użytkowania.
Inny to fakt, że auto nie może poruszać się, gdy jest mróz, ponieważ zniszczy
je zamarzająca woda powstająca ze spalania wodoru. Inny problem to zasięg jazdy,
dziś ograniczony, gdyż zbiorniki z gazem zajmują dużo miejsca, oraz brak infrastruktury
(stacje tankowania wodoru). Jedno jest pewne. W najbliższej przyszłości auta
na ropę i benzynę zostaną zastąpione ekologicznymi samochodami, napędzanymi
ogniwami paliwowymi przetwarzającymi wodór na prąd. Potwierdzają to pierwsze
samochody sprzedawane już na świecie przez wiodących producentów japońskich,
amerykańskich i niemieckich.
Inne nowe, już znane rozwiązanie energetyczne dla transportu samochodowego
to biopaliwa stosowane coraz powszechniej w świecie, tak dla silników diesla
(biodiesel), jak i silników benzynowych (bioetanol). Te rozwiązania zostaną
znacznie szybciej zrealizowane w świecie i Polsce, ponieważ nowa technika i
paliwa ekologiczne są już znane i produkowane przez wiele firm świata. Jest
to dla Polski, dużego kraju rolniczego, ogromna szansa i wyzwanie. Należy tylko
złamać monopol i zmowę lobby benzynowego, postawić na rolnictwo, rozwój polskiego
biopaliwa na skalę masową, rzędu kilku milionów ton paliwa rocznie. Spowoduje
to natychmiastowe ożywienie gospodarcze głównie na wsi (uprawa roślin energetycznych,
grupy producenckie wytwarzające dla siebie i sprzedające paliwo, miejsca pracy,
samowystarczalność energetyczna wsi i rolników). Ten wariant rozwoju polskiej
gospodarki mógłby spowodować redukcję importu ropy z Rosji o 50 proc. do 2013
roku.
Co ma czynić polska gospodarka oparta głównie na węglu? Można budować już nowego
typu elektrociepłownie ekologicznie czyste, nieemitujące do atmosfery szkodliwych
zanieczyszczeń, od razu przystosowane do technologii przetwarzania zanieczyszczeń
w układzie zamkniętym. Takie elektrociepłownie powstają już w Niemczech (RWE)
oraz Szwecji (Vattenfall). Zupełnie zrewolucjonizują one energetykę węglową.
Kolejny raz apelujemy do rządu: nie likwidujmy kopalń, nie likwidujmy górnictwa.
Wręcz przeciwnie. Postawmy na rozwój technologiczny, naukę, badania i dalsze
traktowanie węgla jako narodowej szansy, a nie przeszkody w rozwoju cywilizacyjnym
i gospodarczym.
Jakie odnawialne źródła energii są najbardziej obiecujące w analizach światowych
instytucji energetycznych? To zależy od konkretnego kraju. Na ogół państwa
europejskie starają się rozwijać możliwie wszystkie metody, ale jasne jest,
że należy rozwijać te technologie, których zasoby krajowe są największe. I
tak w Wielkiej Brytanii najbardziej uzasadnione jest wykorzystanie energii
pływów i fal morskich oraz wiatru, zaś na kontynencie europejskim: biomasy
organicznej, ale nie na spalanie, lecz do produkcji biogazu (metan – zastępujący
gaz ziemny wysokometanowy) i biopaliw (biodiesel, bioetanol -zastępujące ropę
naftową); energię słoneczną w całej UE do wytwarzania prądu, ciepłej wody i
wspomagania centralnego ogrzewania; energię wiatrową w tzw. państwach wietrznych
(Niemcy, Dania, Holandia, Francja, Hiszpania, Włochy); energię wodną w państwach
górzystych z rwącymi rzekami (Włochy, Szwajcaria, Austria, Skandynawia), oraz
energię geotermalną w wielu państwach UE, a w szczególności w Polsce, gdzie
mamy największe zasoby w Europie. Tu nie ma żadnych nakazów. Ponieważ UE nie
ma wspólnej polityki energetycznej, każdy kraj sam musi znaleźć swoją drogę
i określić własną strategię bezpieczeństwa energetycznego.
Bezpieczeństwo energetyczne to nie luksus, to obowiązek państwa
Przeszło 60 proc. potrzebnego gazu i ponad 90 proc. ropy Polska importuje z
Rosji. Zmiana tego stanu musi być jednym z głównych celów budowy IV RP. Bezpieczeństwo
energetyczne i dywersyfikacja dostaw paliw to jedno z najważniejszych zadań
rządu premiera Jarosława Kaczyńskiego. Rząd rozważa kierunek norweski, dwa
albo trzy kierunki wschodnie. Poza tym planuje zwiększyć wydobycie krajowe
gazu. Wiceminister gospodarki Piotr Naimski stwierdził podczas posiedzenia
Unijnej Rady Energii w Luksemburgu w czerwcu 2006: "Gazociąg z Norwegii
i terminal do odbioru gazu płynnego na Wybrzeżu będą gotowe nie wcześniej
niż w 2010 roku".
Tak więc najważniejsze decyzje strategiczne dotyczące polskiej energetyki zostały
niejako podjęte. I znowu nasuwa się zasadnicze pytanie do parlamentu, prezydenta
i premiera. Gdzie jest dostępna dla zainteresowanych "Strategia rozwoju
polskiej energetyki do roku 2030"? Kto ją opracowywał imiennie, jaki zespół,
kto za nią odpowiada z grona specjalistów, z jakiego ośrodka? Kto opiniował
i weryfikował to fundamentalne dla przyszłości Polski opracowanie? Jaki jest
udział w tym opracowaniu specjalistycznych komitetów PAN, PAU, wyższych uczelni
i instytutów naukowych? Czy brały w nim udział pozarządowe niezależne stowarzyszenia
naukowo-techniczne jak: Polskie Towarzystwo Energetyki Słonecznej, Polskie
Towarzystwo Energetyki Wiatrowej, Towarzystwo Rozwoju Małej Energetyki Wodnej,
Polskie Towarzystwo Biomasy, Polska Geotermalna Asocjacja?
Wysocy urzędnicy Komisji Europejskiej potwierdzają, że UE zapewni współfinansowanie
ropociągu Odessa – Brody – Płock. Jest to ponoć najmniej kontrowersyjny i najbardziej
pewny projekt dla dywersyfikacji dostaw ropy kaspijskiej do Europy i Polski.
Czyli będą zatem budowane ropociąg Brody – Płock, gazociąg z Norwegii i terminal
gazowy? Gazociąg norweski ma kosztować 1 mld USD; terminal gazowy na Wybrzeżu
800 mln USD – tyle samo ropociąg Brody – Płock. A dlaczego nie ropociąg Nabucco?
Wiadomo, że możliwa jest tylko jedna inwestycja z nich, co podkreślają niezmiennie
byli ministrowie gospodarki. PGNiG, dywersyfikując dostawy gazu, wybierać więc
będzie między terminalem gazu skroplonego, gazociągiem norweskim a wydobyciem
własnym. Tymczasem do dziś nie wiadomo, ile gazu będzie potrzebne Polsce za
5, 10 czy 20 lat.
Gazociąg norweski musi transportować minimum 8-10 mld m sześc. gazu rocznie.
Polska chce kupić z tego 5 mld m sześc. rocznie. Po co nam tyle gazu, skoro
mamy własne nieeksploatowane zasoby na 100 lat, zaś ekologiczny metan z biomasy
może pokryć minimum 50 proc. naszych potrzeb? Zasoby geotermalne mogą zredukować
nasze potrzeby na gaz o dalsze 50 proc.
Wstrzymaç błędne decyzje
Trzeba liczyć się z tym, że niezależnie który projekt będzie realizował PGNiG,
koszty zostaną wliczone w cenę gazu. Znaczy to, że zapłacimy za to wszyscy.
Ile to będzie wynosić? Z dostępnych danych wynika, że gaz z wydobycia własnego
jest 3 do 4 razy tańszy niż z eksportu i wynosi około 80 USD za 1000 m sześc.,
podczas gdy z Rosji kosztuje około 240 USD, a z zachodu (Norwegia, Niemcy)
– około 320 USD. Wydobycie krajowe jak dotychczas pokrywa tylko 30 proc.
potrzeb. PGNiG chce je zwiększyć w ciągu najbliższych 5 lat do 60 proc. potrzeb.
Możemy być w pełni samowystarczalni gazowo do 2020 roku.
Polska wraz z krajami bałtyckimi ma argumenty na zablokowanie budowy gazociągu
przez Bałtyk, ale winny one wykorzystać solidarnie wszystkie możliwości prawne.
Przede wszystkim umowa narusza zasady wolnego handlu. Według kanadyjskiej kancelarii
Amsterdam & Petroff, państwa te mogą wykazać, że wybór trasy gazociągu
miał charakter polityczny, a nie ekonomiczny, ponieważ jest to dużo droższy
wariant niż przez Polskę. Poza tym gazociąg bałtycki ogranicza równoprawny
dostęp do gazu dla Polski i państw bałtyckich. Stąd jest oczywiste, że decyzja
o budowie gazociągu Rosja – Niemcy z pominięciem Polski jest arbitralną decyzją
skierowaną głównie przeciw Polsce. Poza tym zgodnie z konwencją ONZ o prawie
morza, jeżeli Rosja wybierze najkrótszą trasę, czyli przez wody państw bałtyckich
(Estonia, Łotwa, Litwa, Polska), musi uzyskać zgodę tych państw. Oprócz tego
rosyjsko-niemiecki plan podlega przepisom Traktatu ustanawiającego Wspólnotę
Europejską oraz międzynarodowej Konwencji o ochronie środowiska wodnego Bałtyku.
Potrzeba nowej strategii energetycznej Polski
Oprócz Gazociągu Północnego przez Bałtyk projektowane są jeszcze 4 inne drogi
transportu gazu do Polski i Europy. Projekt Jamał II to niezrealizowana druga
nitka gazociągu przez Polskę. Miała ona kosztować ok. 2 mld USD. Projekt
Amber to wstępna koncepcja gazociągu przez byłe republiki bałtyckie ZSRS
i Polskę, bez szans wdrożenia. Projekt Sarmacki jest pomysłem Ukrainy na
gazociąg z Morza Kaspijskiego (Azerbejdżan) przez Morze Czarne do Polski
i Płocka. Ma kosztować około 5 mld euro. I ostatni projekt Nabucco, najbardziej
zaawansowany, może być gotowy za 5 lat. Gaz dostarczany byłby do Europy z
Iranu i Gruzji trasą południową przez Turcję, Bułgarię, Rumunię, Węgry i
Austrię. Koszt inwestycji rzędu 6-7 mld euro.
Wszystkie te warianty są niekorzystne dla Polski. Powodują one niepokój wśród
społeczeństwa i potwierdzają obawy sprzed wejścia do UE, że Polska nie może
liczyć na solidarność i poważną pomoc UE w tak kluczowej sprawie jak energetyka
i bezpieczeństwo energetyczne państwa. Stwierdzamy, że dotychczasowa polityka
energetyczna Polski jest sprzeczna z naszymi potrzebami, możliwościami i interesem
narodowym.
Potrzeby i możliwości energetyczne Polski do roku 2020
Jak już wielokrotnie podkreślaliśmy w latach 2003-2006 podstawowym warunkiem
zapewnienia Polsce bezpieczeństwa energetycznego jest przywrócenie samowystarczalności
energetycznej państwa, którą mieliśmy do końca lat 70. Zapotrzebowanie Polski
na energię na przestrzeni lat 2000-2006 jest praktycznie stałe i wynosi około
4 tys. PJ. Przyjmując rozwój gospodarczy w latach 2007-2013 (nowy budżet
UE) na poziomie minimum 7-10 proc. rocznie, zapotrzebowanie na energię będzie
wzrastać 5-7 proc. rocznie. Ponadto do roku 2020 musimy wyprodukować minimum
15-25 proc. energii z zasobów odnawialnych. Możliwości energetyczne Polski
są ogromne. Jesteśmy państwem samowystarczalnym surowcowo, a brakujące ilości
ropy kupimy z nadwyżki sprzedaży energii. Optymalnym wariantem energetycznym
Polski do roku 2020, możliwym do natychmiastowej realizacji w ramach nowych
Programów UE, jest model zrównoważonej gospodarki paliwowo-energetycznej
o następującej strukturze:
Surowce kopalne własne
węgiel (cel: wzrost wydobycia do 100-120 mln ton/rok), zadanie do "Programu
Gospodarka Innowacyjna 2007-2013" – "Chemiczna przeróbka węgla –
paliwa gazowe i ciekłe z węgla",
ropa naftowa (cel: wzrost wydobycia do 2 mln ton/rok), zadanie do "Programu…" – "Zwiększenie
wydobycia polskiej ropy naftowej o 100%",
gaz ziemny (cel: wzrost wydobycia do 8 mld m3/rok), zadanie do "Programu…" – "Zwiększenie
wydobycia polskiego gazu o 100%".
Zasoby odnawialne
geotermia (cel: 1 proc. przyrostu udziału wytwarzanej energii cieplnej i elektrycznej
rocznie), zadanie do "Programu…" – "Wzrost udziału geotermii
w bilansie energetycznym Polski do 6%",
biomasa i biopaliwa (cel: wytwarzanie metanu i biopaliw ciekłych, 2 proc.
przyrostu udziału wytwarzanej energii rocznie), zadanie do "Programu…" – "Wzrost
udziału biopaliw w bilansie energetycznym Polski do 12%",
energetyka słoneczna (cel: wytwarzanie ciepła i prądu, przyrost udziału 1%/rok),
zadanie do "Programu…" – "Wzrost udziału energii słonecznej
w bilansie energetycznym Polski do 5%" – Program "Milion słonecznych
dachów dla Polski",
energetyka wiatrowa (cel: wytwarzanie prądu, przyrost udziału 0,5%/rok), zadanie
do "Programu…" – "Wzrost udziału energetyki wiatrowej w bilansie
energetycznym Polski do 4%",
energetyka wodna (cel: wytwarzanie prądu, retencja, ochrona przeciwpowodziowa),
zadanie do "Programu…" – "Wzrost udziału energetyki wodnej
w bilansie energetycznym Polski do 4%".
Łącznie do roku 2013 możemy wyprodukować 30 proc. energii ze źródeł odnawialnych
w bilansie kraju i dołączyć do przodujących w UE państw w tej dziedzinie.
Przedstawiony program jest jednym z najważniejszych celów i zadań IV RP, które
winniśmy zrealizować dla uniezależnienia kraju od importu z Rosji ropy i gazu
do roku 2020. Jest to zadanie ważniejsze do rozwiązania przez obecnego prezydenta
i premiera – niż wcześniej problem wycofania wojsk sowieckich z Polski. W roku
2020 udział energii czystej w bilansie energetycznym kraju mógłby osiągnąć
60 proc., a Polska byłaby krajem samowystarczalnym energetycznie.
Co dalej czynić?
Fatalne warunki przystąpienia Polski do UE w obszarze energetyki dopuszczają
wymaganą przez UE liberalizację naszego rynku energii dla firm zagranicznych.
Zgodnie z przyjętymi przez rządy SLD zobowiązaniami, od 1 lipca 2007 roku
dopuszczalny jest swobodny dostęp "strony trzeciej" (tzw. zasada
TPA) do naszego rynku energii i usług. Pełne otwarcie rynku energetycznego
Polski doprowadzi do strategicznego przejęcia przez obce firmy i państwa
najpierw sieci dystrybucji, a potem sieci przesyłowych (jak w byłych republikach
sowieckich), a w końcu narodowego dostawcy ropy i gazu: przedsiębiorstwo
PGNiG. Do tego dopuścić nie wolno. Utraconej suwerenności energetycznej już
się nie odzyska. Rosyjskie i zachodnie firmy czekają na przejęcie polskiej
energetyki surowcowej (ropa i gaz), wiedząc doskonale o bezcennej wartości
tego klejnotu narodowego. Ostrzegamy przed sprzedażą narodowego koncernu
energetycznego PGNiG wraz z zasobami węgla, ropy i gazu oraz niewyczerpywalnym
źródłem energii dla Polski, jakim są zasoby energii geotermicznej (gorąca
woda, gorące suche skały). Kolejny raz apelujemy do Prezydenta, Premiera
i Parlamentu o jak najszybsze opracowanie i ujawnienie Narodowej Strategii
Bezpieczeństwa Energetycznego Polski z gwarancją zachowania dla Narodu zasobów
i złóż surowców energetycznych Polski; wycofanie ze sprzedaży giełdowej PGNiG
i nieprzekazywanie 15 proc. akcji pracownikom tej firmy, którzy mogą je sprzedać
w obce ręce. Tego wymaga interes narodowy, przyszłość Polski, dobrobyt przyszłych
pokoleń. Zabójczy dla słabych państw globalizm europejski ma jeden cel –
przejąć za bezcen majątek narodowy tych państw (jak Polska) w imię rozwoju
superpaństwa (UE) i walki konkurencyjnej z głównymi konkurentami: USA, Chinami
i Japonią.
Widzimy wyraźnie, jak rządy krajowe nie mogą obronić własnych interesów i narodowego
majątku przed nieokreślonymi "wilkami ekonomicznymi" (wrogie przejęcia
banków, hut, stoczni, przemysłu). Stąd z najwyższym uznaniem należy przyjąć
stanowisko rządu premiera Marcinkiewicza wyrażone w czerwcu 2006 r. na posiedzeniu
Rady Energii UE w Luksemburgu – że: "Polska nie otworzy rynku energii
dla UE tak długo, jak nie nastąpi dywersyfikacja dostaw ropy i gazu w kraju".
Jest to warunek konieczny, ale niewystarczający. Uważamy, że stanowisko polskie
winno być jeszcze dalej idące. Najpierw dywersyfikacja dostaw nośników energii
w celu uzyskania pełnej samowystarczalności energetycznej kraju, a dopiero
potem otwarcie rynku energii. A nie odwrotnie.
W przeciwnym razie w ciągu roku, dwóch lat polskie górnictwo nafty, gazu i
geotermii zostanie przejęte przez rosyjski koncern państwowy Gazprom i współpracujące
z nim niemieckie koncerny państwowe jak E. ON, EWE, VNG czy Ruhrgas.
W obliczu zagrożenia przez dostawców nośników energii z wszystkich kierunków
(Rosja, Norwegia, Niemcy) oraz możliwej bardzo szybkiej utraty suwerenności
energetycznej, zasobów i złóż energetycznych z powodu liberalizacji rynku energii
i pełnego otwarcia usług energetycznych (zasada TPA) – wnosimy o pilne wprowadzenie
ustawowe do Prawa energetycznego nowej definicji: "bezpieczeństwo energetyczne
kraju", oraz pilne uchwalenie Ustawy o odnawialnych zasobach i źródłach
energii (Druk sejmowy 905/2004).
Bezpieczeństwo energetyczne Polski to stan gospodarki państwa gwarantujący
samowystarczalność energetyczną kraju z własnych zasobów i źródeł energii.
Albowiem energia była, jest i będzie nadal domeną narodową. Nie można dopuścić
do tego, żeby zamiast suwerennego państwa polskiego powstała strefa wolnorynkowa
w obcych rękach. Czyż na tym ma polegać współczesna gospodarka, nowoczesny
globalizm, liberalizm i sens członkostwa w UE?
Przedstawiciele Polskiej Geotermalnej Asocjacji:
prof. dr hab. inż. Ryszard H. Kozłowski
płk dr inż. Mieczysław Struś
mgr inż. Jerzy Wilczyński
mgr inż. Bogusław Wrona
prof. dr hab. inż. Jacek Zimny
– przewodniczący zarządu
