Strategia restrukturyzacji energetyki polskiej
Zgodnie z
wojskową definicją strategii dowódca odpowiedzialny za jej opracowanie (w
tym przypadku minister gospodarki) powinien najpierw określić cel, który
ma
osiągnąć, później zebrać wszystkie dane dotyczące kadry dowódczej, wojska (czyli
pracowników związanych z energetyką), warunków terenowych ("kondycja" energetyki)
i zasobów różnego typu (zasoby energetyczne kopalne i odnawialne), które ma
do dyspozycji. W warunkach planowania gospodarczego (bo trudno inaczej mówić
o gospodarce,
w której są nakazy, zakazy czy limity) celem do osiągnięcia jest wyprowadzenie
polskiej gospodarki z zapaści ekonomicznej powstałej w trakcie rządów różnych
barw w okresie ostatnich siedemnastu lat, na przynajmniej średni europejski
poziom. Podstawą przyspieszonego rozwoju gospodarczego i jedynym sposobem na
dogonienie
krajów wysoko rozwiniętych gospodarczo jest posiadanie taniej energii.
Aby ten poziom osiągnąć, musimy wiedzieć, czy dysponujemy odpowiednią kadrą
i wystarczającymi zasobami przyrodniczymi, w tym energetycznymi.
Kadry w Polsce mamy bardzo dużo – tylko na uczelniach wyższych ponad 17 tys.
profesorów, drugie 17 tys. pracowników badawczych znajduje się w PAN – problem
polega jednak na tym, że nie jest ona przyzwyczajona do wykonywania zadań bojowych
w trudnych warunkach gospodarczych. Z tych ponad 30 tys. najwyżej kwalifikowanej
kadry naukowej oraz znacznie liczniejszej kadry inżynierskiej różnych specjalności
należy wyłowić kilkuset zdolnych, z wizją, pracowników w różnym wieku, po to,
aby ci starsi służyli doświadczeniem, a młodsi zdawali sobie sprawę z odpowiedzialności,
jaka na nich będzie ciążyć w przypadku nieosiągnięcia celu. Naturalną rzeczą
jest, aby z tej grupy wyeliminować pseudoekspertów, którzy w okresie minionych
siedemnastu lat doprowadzili nasz kraj do ekonomicznego bankructwa.
Nasze atuty
Należymy do tej grupy krajów świata, które Bóg Stwórca obdarzył bardzo obficie.
Zasoby energetyczne kopalne stałe – węgla kamiennego – ocenia się na Górnym
Śląsku na 43 mld ton, a w "Rowie Lubelskim" – na mniej więcej 60
mld ton. Do tych liczb należy dodać jeszcze około 14 mld ton węgla brunatnego.
Udokumentowane zasoby gazu ocenia się na 800 mld m sześc., a do udokumentowania
mamy jeszcze ok. 900 mld m sześc.(1).
Naszym największym atutem energetycznym, pozwalającym na całkowite wyeliminowanie
importu gazu i ropy, jest energia zawarta w zasobach odnawialnych geotermalnych,
której potencjał już w 2000 r. został oceniony przez nasz krakowski zespół(1)
na 625 tys. PJ (1 PJ odpowiada energii zawartej w mniej więcej 23 tys. ton
ropy naftowej). Przy obecnym zużyciu krajowym energii na poziomie około 4200
PJ rocznie energia tylko tych zasobów odnawialnych 150 razy przewyższa nasze
roczne potrzeby.
Stratedzy europejscy, mimo pozornego przekonywania, że Unia Europejska powinna
mówić jednym głosem, wyjaśnili ostatnio, że całkowicie zintegrowana polityka
energetyczna nie jest dziś możliwa. Oznacza to, że propozycja Polski o tzw.
solidarności energetycznej nie znalazła poparcia innych członków UE. Widać
to wyraźnie na przykładzie kilku państw, które problemy energetyczne zawężają
wyłącznie do swoich narodowych interesów. Komisja Europejska proponuje natomiast
jednolity rynek energii (czyli jednolity zbiór przepisów dla sieci energetycznych,
ustalenie potrzeb w rozwoju infrastruktury, powołanie urzędu regulacji).
Należy w tym miejscu postawić pytanie, czy Polska, która w przeciwieństwie
do krajów UE może być samowystarczalna również energetycznie, musi akceptować
podpisane przez rząd premiera Belki zobowiązania o wejściu w przyszłym roku
na wspomniany jednolity rynek energii? Czy nie należałoby renegocjować tych
nieprzemyślanych zobowiązań, zmuszających nas do przestrzegania rygorystycznych
warunków ekologicznych, do których kraje pierwszej ósemki UE dochodziły na
przestrzeni ostatnich dwudziestu lat, oraz wyłączenia z eksploatacji bloków
energetycznych pracujących powyżej okresu obliczeniowego, tj. ponad
30 lat, mimo przeprowadzanych modernizacji? Konsekwencją tego niefortunnego
zobowiązania może być wyeliminowanie, przy braku funduszy "odtworzeniowych",
w ciągu najbliższych 10 lat, 70 proc. naszego potencjału energetycznego, gdyż
po tym okresie taki procent bloków energetycznych osiągnie okres obliczeniowy,
czyli 30 lat.
Dominująca w świecie państw bogatych idea unifikacji systemów gospodarczych
i tendencja do globalnego zarządzania ludzkością przez grupę nieznanych posiadaczy
większości kapitału światowego zagraża egzystencji państw uboższych ekonomicznie.
Powoduje ciągłe konflikty między różnymi społecznościami, państwami, a także
doprowadza do wojen, mających na celu głównie panowanie nad strategicznymi
zasobami energii lub różnego typu kopalin.
Zunifikowanie systemów gospodarczych dla całej Europy i znajdujących się w
jej obrębie krajów bogatych i biednych jest trudne, gdyż warunki przyrodnicze,
zasobność oraz stan rozwoju cywilizacyjnego i kulturalnego są bardzo zróżnicowane,
a państwa bogate nie kwapią się z pomocą krajom biednym. Państwom bogatym odpowiada
taki system, w którym decyzje polityczne i gospodarcze zależą od państw dominujących
gospodarczo. Chodzi im głównie o to, aby w mentalności społeczeństw krajów
uboższych ekonomicznie wytworzyć przekonanie, że same nie są w stanie rozwiązać
problemów gospodarczych.
Jedynym sposobem zmiany tej niekorzystnej sytuacji jest przekonanie społeczeństwa
polskiego, że jesteśmy krajem zasobnym w bogactwa przyrodnicze, w tym kopaliny
energetyczne i zasoby odnawialne energii, jak też w zasoby techniczne wytworzone
przez wiele pokoleń Polaków. Rozwój gospodarczy zależy więc głównie od naszych
zdolności intelektualnych, poziomu wykształcenia i umiejętności prawidłowego
wykorzystania własnych bogactw, a nie – opierania gospodarki wyłącznie na rozwiązaniach
technicznych i towarach importowanych z krajów bogatych.
Analiza zasobów energetycznych naszego kraju i możliwości ich pozyskiwania
wskazują na to, że Polska może stać się producentem taniej i czystej energii,
dzięki której zaspokoi własne potrzeby i uruchomi na szeroką skalę eksport
czystej energii do krajów sąsiednich. Produkcja tej energii musi być jednak
w rękach Polaków i poszczególnych gmin tak, aby każde potanienie energii wspomagało
rozwój i konkurencyjność polskich towarów wytwarzanych dla własnych potrzeb
i na eksport.
Decydenci w 1989 r. oraz przez następnych 17 lat mieli święty obowiązek zadbać
o polski interes narodowy. Ta dbałość miała się objawiać decyzjami, które umożliwiłyby
dźwignięcie gospodarki na wyższy poziom technologiczny, jednocześnie pomnażając
wartość i prestiż polskiego przemysłu. Zadbano pieczołowicie o coś wręcz przeciwnego.
Polska gospodarka, nie mając stosownej osłony ze strony państwa, w konfrontacji
z potężną i doskonale zorganizowaną gospodarką zachodnią, z góry była skazana
na porażkę. Strategiczne dziedziny przemysłowe, które powinny otrzymać preferencyjne
warunki, umożliwiające rozwój, by w przyszłości móc konkurować z gospodarkami
innych państw, wystawiono na sprzedaż. Wśród tych dziedzin w ostatnich latach
znalazła się również polska energetyka, z której zaczęto "wyłuskiwać" za
bezcen niektóre elektrociepłownie i elektrownie. Absurdalność tych decyzji
jest niewyobrażalna, nie może być w żadnym przypadku do zaakceptowania przez
nikogo, komu interes państwa nie jest obojętny, ponieważ poziom energetyki
stanowi o poziomie gospodarczym kraju. Jak można na przykład wytłumaczyć sprzedaż
Amerykanom elektrowni Skawina za 60 mln zł? Oni odsprzedają ją Czechom za 300
mln zł! Jak wytłumaczyć sprzedaż Elektrociepłowni Łódź, która przynosiła dochód
na poziomie 800 mln zł, za kwotę 1 mld zł, sprzedaż warszawskiego STOEN-u i
innych naszych elektrociepłowni czy wreszcie bulwersujące doniesienia z Huty
Łaziska, borykającej się z zakupem energii u sąsiada, Elektrowni Łaziska, która
przecież w przeszłości stanowiła z hutą jedną całość.
Stan techniczny oraz struktura wiekowa bloków
Na koniec 2001 r. moc osiągalna w polskich elektrowniach i elektrociepłowniach
wynosiła 33 500 MW i wzrosła w stosunku do 1990 r. o ponad 3000 MW. W tym
czasie polski sektor elektroenergetyczny nadal dysponował nadwyżką mocy osiągalnej
nad zapotrzebowaniem szczytowym, wynoszącą ponad 40 proc., podczas gdy w
krajach Unii Europejskiej przyjmuje się za poziom uzasadniony 20-24 procent.
Stan techniczny krajowej sieci przesyłowej (KSP), o łącznej długości 12 662
km, nie stanowił w tym czasie zagrożenia bezpieczeństwa dostaw energii elektrycznej
do odbiorców. W wyniku prowadzonej w latach 1987-2000 działalności inwestycyjnej
zmodernizowano między innymi 2900 km linii wewnątrzsystemowych oraz graniczne
linie: Polska
– Czechy i Polska – Niemcy, wybudowano linię 400 kV na Słowację, a także realizowano
program likwidacji zagrożeń obiektów sieci przesyłowej, w ramach którego dokonano
modernizacji i wymiany aparatury oraz elementów wyposażenia w 54 stacjach.
Moc cieplna przedsiębiorstw ciepłowniczych wynosiła w tym okresie blisko 70
tys. MW, a łączna długość sieci ciepłowniczych w kraju przekroczyła 16 tys.
km, przy stratach przesyłowych wynoszących ponad 14 proc. w skali roku (1).
Łączna moc (wydajność) podstawowych urządzeń energetycznych (kotłów i turbozespołów),
których wiek przekroczył 30 lat (stanowi to w energetyce tzw. wiek projektowy),
stanowi aktualnie w naszym systemie energetycznym, jak już wspomniano, około
30 proc. jego całkowitej mocy zainstalowanej. Brak inwestycji odtworzeniowych
w najbliższych latach może spowodować, że w ciągu 10 lat wiek ten przekroczą
dalsze urządzenia, których moc stanowi około 40 proc. ogólnokrajowej mocy zainstalowanej(2).
Podkreślić tu należy, że:
* nieliczne urządzenia nowe zostały zaliczone do odpowiedniej grupy wiekowej,
zgodnie z datą ich wyprodukowania, również wówczas, gdy w ramach rekonstrukcji
były instalowane w starych elektrowniach,
* wprowadzenie poprzez modernizację (retrofit) nowych rozwiązań wybranych węzłów
technologicznych jedynie hamuje degradację techniczną danego obiektu, nie może
być jednak uważane za wydłużenie jego wieku projektowego,
* faktyczne wydłużenie czasu eksploatacji całego obiektu uzyskać można poprzez "rehabilitację",
polegającą na wymianie podstawowych urządzeń wytwórczych (np. starych kotłów
pyłowych na nowe (fluidalne), wymianie turbozespołów, oraz zapewnienie przyszłościowych
wymagań ochrony środowiska(2, 3).
Osiągnięcia w zakresie ochrony środowiska na przykładzie
Zespołu Elektrowni "Dolna
Odra"
Zasadniczy wpływ na obniżenie emisji zanieczyszczeń miało szerokie wdrożenie
w naszej energetyce technologii i urządzeń ograniczających te emisje(2). Pozostaje
jednak problem ograniczenia emisji dwutlenku lub tlenku węgla (główni sprawcy
efektu cieplarnianego). Można tego dokonać poprzez zastosowanie w energetyce
nowych kotłów i turbin ze stali o podwyższonej żarowytrzymałości i żaroodporności(3),
pozwalających na znaczne podniesienie sprawności energetycznej przez wzrost
temperatury i ciśnienia pary przegrzanej lub przechodzenie na inne rozwiązania
systemowe (omówione w końcowym fragmencie publikacji).
Dla ograniczenia emisji dwutlenku siarki zastosowano zróżnicowane technologie
odsiarczania spalin – od mokrych wapiennych ("Dolna Odra") o sprawności
do 98 proc. (z końcowym produktem w postaci gipsu), poprzez metody półsuche,
których sprawność osiągać może nawet 85 proc., do metod suchych ze sprawnością
na poziomie 40 proc. Prawie wszystkie elektrownie cieplne i większe elektrociepłownie
zastosowały metody pierwotne do obniżania emisji tlenków azotu. W elektrowni "Dolna
Odra" już w latach 1992-1996 na siedmiu kotłach zainstalowano palniki
niskoemisyjne, uzyskując redukcję tlenków (NOx) o mniej więcej 30 proc.
Na początku lat 90. energetyka zawodowa podjęła bardzo szeroką akcję modernizacji
urządzeń odpylających. W elektrowni "Dolna Odra" w latach 1993-1996
wyposażono sześć bloków w czterostrefowe elektrofiltry o skuteczności odpylania
gwarantowanej 99 proc.
W energetyce zawodowej wszystkie jednostki o mocy cieplnej przekraczającej
300 MW są wyposażone w systemy ciągłego pomiaru emisji zanieczyszczeń (monitorowanie
emisji). W elektrowni "Dolna Odra" w skład ciągłego monitorowania
emisji zanieczyszczeń powietrza wchodzi osiem układów pomiarowych emisji na
kanałach spalin bloków 1-8.
W zakres monitorowania "imisji" zanieczyszczeń wchodzą pomiary stężeń
SO2 i NOx, pyłu zawieszonego oraz parametrów meteorologicznych, takich jak
prędkość i kierunek wiatru, ciśnienie, wilgotność i temperatura powietrza.
Elektrownia "Dolna Odra" posiada w okolicznych miejscowościach pięć
stacji "imisji" połączonych ze skomputeryzowaną stacją "meteo" w
Dziale Ochrony Środowiska Elektrowni.
W roku 2000 ze spalania w energetyce zawodowej węgla kamiennego i brunatnego
powstało razem około 15,3 mln ton stałych odpadów paleniskowych (popioły lotne,
żużle). Przykładowo w roku 2000 w elektrowni "Dolna Odra" około 75
proc. popiołu i żużla wykorzystywano gospodarczo w budownictwie drogowym oraz
sprzedano do Niemiec, a pozostałą część (132 tys. ton) składowano. Składowiska
odpadów w polskich elektrowniach zajmują powierzchnię około 2800 ha.
W elektrowniach cieplnych występuje znaczny pobór wody do otwartych obiegów
chłodniczych. Przykładowo w roku 1999 wynosił on około 6,4 mld m sześc.(2).
Ścieki wytworzone w 2000 r. w elektrowniach i elektrociepłowniach wynosiły
ok. 61,2 mln m sześc. (w tym
43,8 mln m sześc. ścieków oczyszczonych). W elektrowni "Dolna Odra" ścieki
bytowo-gospodarcze oczyszczane są w oczyszczalni mechaniczno-biologicznej (1000
m sześc. na dobę), a ścieki przemysłowe – w oczyszczalni mechanicznej (12 000
m sześc. na dobę).
Sprawność wszystkich elektrowni na węglu brunatnym osiągnęła w roku 2000 wartość
35,78 proc. brutto (32,99 proc. netto). Elektrownie na węglu kamiennym o mocy
osiągalnej powyżej 1000 MW pracowały w tym samym czasie ze sprawnością 38,12
proc. brutto (35,18 proc. netto). W elektrowni "Dolna Odra" w wyniku
modernizacji (zwłaszcza turbin i młynów) przeprowadzonych na blokach 5 i 6
sprawność osiągnęła wartość brutto 41,15 proc. i niewiele odbiega od sprawności
nowoczesnej elektrowni w Pątnowie, opalanej węglem brunatnym (sprawność 44
proc.).
Wiele elektrowni zawodowych w Polsce w latach 90. znacząco zmodernizowało swoje
systemy automatyki. W naszych elektrowniach zawodowych występują systemy renomowanych
firm światowych, a ostatnio wdrażane są nawet technologie sieci neuronowych,
wywodzące się z amerykańskiego programu kosmicznego i wojskowego.
Jak wynika z powyższej analizy, zespół elektrowni "Dolna Odra" zdobył
atuty do tzw. prywatyzacji przez obcy kapitał. Tylko czy to jest w polskim
interesie, aby w dalszym ciągu uszkadzać coś, co spełnia taką rolę w gospodarce
jak krwiobieg w organizmie żywej istoty?
Strategia zrównoważonego rozwoju i bezpieczeństwo energetyczne
Aby opracować właściwą strategię rozwoju kraju, konieczne jest posiadanie pełnej
i kompletnej informacji o tym, jakie zasoby energii posiadamy. Nie można
planować właściwego rozwoju gospodarczego kraju, jeśli nie będziemy mieć
odpowiedniej czystej i ekonomicznie konkurencyjnej energii. Energia w gospodarce
krajowej jest, jak już wspomniano, tym, czym krwiobieg w żywym organizmie.
Można pacjenta utrzymywać przy życiu poprzez transfuzję krwi, ale ten pacjent
nie może być konkurentem dla innych ludzi w pełni zdrowych. Tak samo jest
z energią
– jeśli będzie w całości kupowana od obcych państw lub wytwarzana w oparciu
o import nośników energetycznych, to nigdy nie będzie konkurencyjna w stosunku
do cen energii produkowanej w oparciu o własne zasoby energetyczne. Wydaje
się logiczne i naturalne, że skoro posiadamy duże złoża gazu ziemnego oraz
bogate zasoby energii geotermalnej, mamy opanowaną metodykę jej eksploatacji,
a energię cieplną lub elektryczną możemy pozyskiwać po cenie niższej niż z
tradycyjnych nośników(4), to powinniśmy jak najszybciej przystąpić do uruchamiania
zakładów geoenergetycznych w tych miejscach, gdzie jest duże zapotrzebowanie
na energię i gdzie energia produkowana z wód geotermalnych może być konkurencyjna
pod względem ceny i jakości, natomiast w tych elektrociepłowniach, w których
czas pracy znacznie przekracza okres obliczeniowy (30 lat) – budować bloki
gazowo-parowe w oparciu o własny krajowy gaz ziemny (lub gaz otrzymywany w
procesie gazyfikacji węgla) oraz wodę geotermalną.
Koncepcja ta wychodzi naprzeciw światowym tendencjom prognozowania istotnych
zmian struktury produkcji ciepła i energii elektrycznej – wyraźnie spada produkcja
ciepła i energii elektrycznej w dużych elektrociepłowniach i ciepłowniach zawodowych,
wzrasta natomiast udział rozproszonych źródeł produkcji skojarzonej. W tym
przypadku rozrzucone w różnych obszarach kraju złoża gazowe oraz olbrzymie
zasoby energii geotermicznej sprzyjają koncepcji budowy energetyki rozproszonej,
jak również rozwoju ekologicznej kogeneracji.
W myśl tych tendencji bezpieczeństwo energetyczne będzie ewoluowało w kierunku
funkcjonowania na trzech poziomach: lokalnym, regionalnym i krajowym. Należy
uczynić wszystko, co możliwe, aby ta ewolucja nastąpiła jak najszybciej, gdyż
tylko opracowanie takiej strategii może dać gwarancje bezpieczeństwa. Opracowanie
strategii na poziomie gmin wymaga posiadania dokumentacji zasobów kopalin,
zasobów geotermalnych, słonecznych, wiatrowych i biomasy (do produkcji biopaliw)
występujących w obrębie każdej gminy. Metodyka liczenia tych zasobów została
już opracowana(4, 5) i ponad 400 gmin posiada odpowiednie wyliczenia pozwalające
na rozważenie najtańszego sposobu pozyskiwania czystej energii umożliwiającej
właściwy, intensywny rozwój gospodarczy gmin. Po opracowaniu dokumentacji wymienionych
zasobów dla wszystkich pozostałych gmin możliwe się stanie poprawne wykonanie
strategii zaopatrzenia poszczególnych gmin w tanią energię cieplną i elektryczną,
zapewniającą trwały i zrównoważony rozwój tych gmin oraz ich bezpieczeństwo
energetyczne.
Przy takim podejściu polskie gminy, powiaty i województwa mogłyby się stać
samowystarczalne pod względem energetycznym, a tania energia mogłaby im umożliwić
konkurencję z gospodarką gmin innych krajów. Bogate gminy to bogata Polska.
W latach 1961-1985 wyspecjalizowane jednostki badawcze i przemysłowe prowadziły
szczegółowe analizy zmierzające do oceny prognostycznych zasobów ropy naftowej
i gazu ziemnego oraz potencjalnych zasobów energii cieplnej zawartej w wodach
geotermalnych. W 1985 r. przedstawione zostały wyniki 15-letnich badań prowadzonych
przez PIG, PGNiG, wyższe uczelnie i PAN w ramach węzłowych problemów badawczych.
Wyniki te, oceniane przez wielu ekspertów, były przedmiotem dyskusji na licznych
radach naukowych i zostały zaakceptowane przez ówczesne kierownictwo resortu
geologicznego jako obowiązujące(1).
Z opublikowanych wtedy tabel wynika, że w Polsce mamy do odkrycia 744,9-1130,3
mln ton zasobów geologicznych ropy, z tego 227,2-352,9 mln ton zasobów wydobywalnych,
oraz 1215,9-1834,9 mld m sześc. zasobów geologicznych gazu ziemnego, z tego
893,1-1376,8 mld m sześć. zasobów wydobywalnych (co oznacza, że przy obecnym
zużyciu gazu ziemnego wystarczy nam tego nośnika energii na mniej więcej 100
lat). Razem prognostyczne zasoby wydobywalne oszacowano wtedy na 1,12-1,73
mld ton węglowodorów. Nie zanotowano dotąd żadnej korekty tej analizy, dlatego
niezrozumiałe są dla nas informacje dotyczące zasobów gazu podane w opracowaniu
Ministerstwa Środowiska "Bilans zasobów kopalin i wód podziemnych w Polsce" wg
stanu na 31 grudnia 2004 r.(16), które nie korespondują z podanymi powyżej
danymi, potwierdzonymi ponadto mapami geosynoptyki naftowej i mapami subbasenów
ropogazonośnych(13).
Potencjalne zasoby energii cieplnej zawarte w wodach geotermalnych występujących
w tych samych zbiornikach i basenach, co zasoby ropy naftowej i gazu ziemnego,
oceniono wtedy na równorzędne 24,161 mld ton ropy. Wartość ta została przez
nas w 2000 r. skorygowana na około 34 mld ton ropy, czyli zasoby energii cieplnej
zawartej w wodach geotermalnych są ponad 20-krotnie większe niż prognostyczne
zasoby wydobywalne węglowodorów i stanowią ponad 99 proc. odnawialnych zasobów
energii w Polsce (obliczenia te zostały potwierdzone przez niemieckie Ministerstwo
Nauki w 2005 roku).
Dla wydobywania i dalszego poszukiwania złóż ropy naftowej i gazu Polska zaciągnęła
około 400 mln dolarów kredytu w Banku Światowym. Zgodnie z życzeniem kredytodawcy
zakupiono nowoczesny sprzęt geofizyczny i wiertniczy w USA. Sprzęt ten nie
jest obecnie wykorzystywany, gdyż nie prowadzi się poszukiwań ani eksploatacji
znanych złóż krajowych, a koncentruje na imporcie gazu i ropy, co pochłania
rocznie około 25 mld zł(17). Kwota ta wystarczyłaby na budowę 1250 zakładów
geotermalnych o mocy energetycznej na poziomie 25 000 MW lub budowę 42 bloków
gazowo-parowych o sumarycznej mocy elektrycznej na poziomie 8000 MW oraz około
4200 MW mocy cieplnej.
Współczesne bloki gazowo-parowe osiągają sprawność elektryczną ok. 52 proc.,
a wskaźnik wykorzystania energii w paliwie przy pracy w skojarzeniu wynosi
ok. 80 proc. (tak wysokiej sprawności nie da się osiągnąć w żadnym konwencjonalnym
bloku opalanym węglem, olejem czy też gazem). Ilość emitowanych związków w
spalinach na jednostkę mocy, nieprzyjaznych dla środowiska, jest znacznie niższa
od ilości wytwarzanych przez "ekologiczne" bloki z kotłem fluidalnym.
Kilka lat temu zaczęto eksploatację jednego z największych w Polsce złóż gazu
ziemnego w rejonie Kościana, Nowego Tomyśla i Wolsztyna. Jego zasoby są tak
znaczne, że pozwoliły na doprowadzenie gazu do odległej o ok. 60 km Elektrociepłowni
w Zielonej Górze, gdzie został wykorzystany jako paliwo w bloku gazowo-parowym.
Co stoi na przeszkodzie, aby taką koncepcję realizować w innych elektrociepłowniach
w Polsce, w tym w zespole elektrowni "Dolna Odra"?
Oczywiście można budować rurociąg gazowy do złóż norwesko-brytyjskich na Morzu
Północnym czy irackich, tylko czy Polskę na to stać, przy obecnym zadłużeniu
na poziomie zbliżającym się do 500 mld zł, przy posiadanych złożach własnych
(obawy, że gaz ten należy zachować jako rezerwowy nośnik energii na przyszłość,
nie mają uzasadnienia wobec prognostyk światowych, które przewidują, że w ciągu
najbliższych dwudziestu lat powszechnym nośnikiem energii stanie się wodór).
Czy import skroplonego gazu jest uzasadniony ekonomicznie?
Przytaczana ostatnio w prasie koncepcja (nieznanych społeczeństwu doradców
rządowych) importu skroplonego gazu, a co za tym idzie, potrzeba budowy terminalu,
jest pochopna i błędna, ponieważ Polska może osiągnąć gazową autarkię w oparciu
o własne zasoby(14, 15).
Prognozy w wielu sondażach światowych są zgodne, że w najbliższych dziesiątkach
lat nośnikami energii, obok wód i par geotermalnych oraz w coraz większym stopniu
wodoru, będzie w dalszym ciągu węgiel, który występuje w bardzo wielu odmianach.
Są to: węgle brunatne – ziarniste, łupkowate, matowe, błyszczące oraz węgle
czarne (tzw. kamienne) – energetyczne, spiekające, chude. Każda odmiana, często
każda próbka, wykazuje bardzo zróżnicowaną podatność na różnorodne oddziaływania.
Produkty otrzymywane przez dekompozycję surowca pierwotnego są w związku z
tym w ogromnej większości przypadków mieszaniną kilku lub kilkunastu związków
w różnych proporcjach, w zależności od przeznaczenia. Stanowią one półsurowce
wyjściowe dla różnych gałęzi przemysłu (koks dla hutnictwa i wytwórni karbidu,
gaz syntezowy i etylen dla ciężkiej syntezy, nawozy azotowe, metanol, polietylen,
polichlorek winylu oraz szereg związków stosowanych przy produkcji barwników,
leków itp.) lub są spalane w urządzeniach energetycznych.
Tak ogromna różnorodność produktów i surowców uzasadnia wielość metod przetwarzania
węgla, wśród których rozróżnia się: uwodornienie, dezyntegrację, znajdującą
zastosowanie obok uwodornienia przy ekstrakcji (metodami chemicznymi i fizycznymi),
utlenianie całkowite (spalanie) i częściowe (odgazowywanie) oraz termiczny
rozkład, czyli pirolizę.
Czy możliwe jest osiągnięcie gazowej autarkii i czy ta gazowa samowystarczalność
jest opłacalna? Przy przyjęciu rocznego zapotrzebowania na gaz na poziomie
14 mld m sześc. gazu wysokometanowego zakłada się w pierwszej kolejności potrzebę
zwiększenia krajowego wydobycia gazu ziemnego, czego zresztą nikt nie kwestionuje.
Możliwości te istnieją na Niżu w Wielkopolsce i na Dolnym Śląsku, gdzie występuje
gaz niskometanowy (CH4 ok. 60 proc.), niewymienny z ogólnie rozprowadzanym
gazem pełnometanowym. Jest rzeczą logiczną, że bardziej opłacalne niż budowa
odrębnego systemu byłoby przeprowadzenie procesu odazotowania, natomiast jest
absurdem, że rozważana inwestycja w tym zakresie została z niezrozumiałych
powodów skreślona. Istniejący zakład frakcjonowanego skraplania gazu niskometanowego
w Odolanowie, oprócz procesu odazotowania, dostarcza hel, który występuje w
dosyć dużych ilościach w eksploatowanych złożach (zapewniający korzystny eksport).
Temperatura skraplania metanu wynosi – 161 st. C, azotu – 196 st. C. W pierwszym
etapie procesu zostaje wydzielony metan w formie ciekłej i po regazyfikacji
skierowany jest do sieci. W etapie drugim zostaje skroplony azot, aby oddzielić
hel w formie gazowej, którego temperatura skraplania wynosi minus 269 st. C.
Dla potrzeb gazownictwa wystarczy etap pierwszy (budowa etapu drugiego będzie
warunkowana odpowiednią zawartością helu w nowo udostępnionych złożach i stanowi
sprawę uboczną). Sumaryczny uzysk gazu wysokometanowego ze złóż krajowych (na
obecnym etapie badań), przyjmujemy na poziomie 6 mld m sześc. W celu wyeliminowania
importu pozostałe ilości gazu, do czasu uwiarygodnienia prawdziwych danych
zasobowych gazu, należałoby pozyskać z procesu odgazowywania węgla. Obecnie
gaz koksowniczy otrzymywany jest jako produkt uboczny koksowni. To jest właśnie
ten rodzaj gazu, który przez 150 lat był powszechnie używany. Wykazuje on wartość
opałową w granicach 50-60 proc. gazu wysokometanowego w jednostce objętości
i w pełni kwalifikuje się do przesyłania na dalsze odległości. Wyliczona teoretycznie
ilość gazu, na podstawie danych wielkości produkcji koksu, którą podaje "Rocznik
statystyczny", odpowiadałaby od
2,1 do 2,4 mld m sześc. gazu wysokometanowego. Przyjmując do dalszych obliczeń
wartość niższą, na poziomie 2 mld m sześc., łączny koszt instalacji gazu "słabego",
razem z kosztami przystosowania baterii koksowniczych do opalania gazem słabym,
przyjęto 0,7 nakładów potrzebnych dla uzyskania gazu pirolitycznego tej samej
wartości opałowej. Zwiększone nakłady na gaz węglowy, w porównaniu do instalacji
odbioru, transportu i przechowywania gazu skroplonego, zwrócą się w ciągu pięciu
lat, tj. w okresie, w którym przewidujemy znaczne zwiększenie wydobycia własnego
gazu ziemnego.
Zamiast podsumowania
Każde propozycje, szczególnie dotyczące programu gospodarczego, w tym strategii
restrukturyzacji czy rozwoju sektora energetycznego, muszą być autoryzowane
po to, aby umożliwić swobodną dyskusję nad ich słusznością i wybraniem optymalnych
rozwiązań. W wojsku od tysięcy lat obowiązuje zasada, że za opracowanie strategii
i wygrane bitwy czy wojny zawsze odpowiedzialna była określona osoba legitymująca
się niezbędnymi dla tego celu walorami. W ostatnim okresie terminologia wojskowa
została wprowadzona do polskiej gospodarki, ale odpowiedzialność za planowanie
i rozwój tej gospodarki rozmywa się na poszczególne rządy i ministerstwa.
Należy zrobić bilans dotychczasowej prywatyzacji zakładów energetycznych. Nikt
do tej pory nie odpowiadał personalnie za katastrofalne decyzje gospodarcze,
permanentnie osłabiające nasz kraj wewnętrznie i na arenie międzynarodowej.
Społeczeństwo nasze ma prawo poznać tych doradców imiennie, gdyż kosztem wysiłku
Narodu powstał jego majątek, który w ostatnich latach został oddany obcemu
kapitałowi za 10 proc. jego wartości.
Dotychczasowe ekipy rządowe w ostatnich siedemnastu latach całkowicie zrezygnowały
z własnej wytwórczości i tworzenia miejsc pracy, z rozwoju opartego na wykorzystywaniu
wiedzy wykształconych ludzi i własnym niewyobrażalnie dużym bogactwie zasobów
kopalnych (węgiel, ropa, gaz) i odnawialnych (geotermia) – stawiających nas
w rzędzie nielicznych państw na świecie samowystarczalnych energetycznie i
żywnościowo. Nasze propozycje rozwiązań gospodarczych, w tym energetycznych,
wstrzymania procesu bezmyślnej wyprzedaży na oślep obcokrajowcom i "kolesiom" majątku
narodowego, sprzeciw wobec likwidacji i doprowadzania do upadłości naszych
hut, stoczni, cementowni, fabryk oraz dobrze prosperujących zakładów energetycznych,
które przedstawialiśmy wielokrotnie w jedynych polskich mediach: Radiu Maryja,
Telewizji Trwam i "Naszym Dzienniku"(6-12), okazały się słuszne.
Dlatego powtarzając je w dużym skrócie, mamy nadzieję, że będą one brane pod
uwagę przez współczesnych polityków i włodarzy naszego kraju:
* Jak inaczej wytłumaczyć fakt, że Polska – będąc do końca lat 70. samowystarczalna
energetycznie – w ciągu ostatnich 17 lat na własne życzenie dążyła do rezygnacji
z tego bezpieczeństwa?
* Jak wytłumaczyć fakt, że wydobywaliśmy rocznie 200 mln ton węgla,
1 mln ton ropy i 8 mld m sześc. gazu ziemnego, a dziś mniej niż połowę z tego?
* Jak wytłumaczyć, że mając wskaźnik samowystarczalności energetycznej 113
proc. w roku 1970, zamierzamy, według ustaleń poprzednich ekip rządowych, zredukować
ten wskaźnik do 60 proc. w roku 2020?!
* Gdzie jest taki drugi kraj na świecie, który będąc "Kuwejtem" Europy,
samowystarczalnym energetycznie, uzależnia swoją gospodarkę, rozwój i przyszłość
od ogromnego importu surowców energetycznych z zagranicy?
* Dlaczego – mając własne zasoby węgla (w zależności od eksploatacji) na 500-1000
lat – poprzednie ekipy rządowe totalnie likwidowały kopalnie, nie licząc się
z Konstytucją RP, która mówi o racjonalnym wykorzystywaniu zasobów przyrodniczych?
* Dlaczego – mając własne zasoby gazu, z których możemy pokrywać nasze potrzeby
przez okres przynajmniej 100 lat – rządy RP zawierały kontrakty tzw. stulecia
na dostawę nie do zużycia gazu z Rosji wraz z karnymi opłatami za gaz nieodebrany?
* Dlaczego – mając największe w Europie zasoby energii geotermicznej, przekraczające
przeszło 150-krotnie nasze roczne potrzeby na energię – uzależniamy kraj od
importu gazu na najbliższe 20 lat?
Te decyzje, które są konsekwencją kontynuacji tzw. planu Balcerowicza, zamroziły
rozwój gospodarczy Polski. Spowodowały likwidację milionów miejsc pracy, drastyczny
wzrost cen energii, droższej dziś w Polsce niż w USA.
Najlepszą dywersyfikacją dostaw energii jest rozwój własnego przemysłu wydobywczego
i wydobycia posiadanych nośników energii. Proponuje się rekonstrukcję całej
polskiej energetyki z nastawieniem na pełne wykorzystanie krajowych zasobów
energii geotermalnej, gazowej oraz węglowej. W miarę upływu lat powinien wzrastać
procentowy udział energii elektrycznej i cieplnej z zasobów geotermalnych oraz
gazowych (w układach gazowo-parowych) i maleć udział energii z kopalin stałych.
Pozwoliłoby to na "rozproszenie" polskiej energetyki, poprawę stanu
środowiska przyrodniczego i zatrudnienie znacznej ilości pracowników przy pracach
wiertniczych, jak też przy budowie i eksploatacji nowych zakładów geotermalnych,
których proponuje się zbudować do roku 2025 około 300, a do
2050 r. ok. 3000. Zbudowanie tej ilości zakładów geotermalnych umożliwiłoby
pokrycie potrzeb ciepłowniczych i elektrycznych energią geotermalną przynajmniej
w 70-80 proc. Pozostały niedobór energii może być uzupełniony przez bloki gazowo-parowe
w oparciu o krajowy gaz ziemny lub gaz otrzymywany w procesie odgazowywania
węgla.
Ponadto:
– zamiast dywersyfikacji dostaw gazu osiągniemy samowystarczalność, czyli pełną
niezależność od dostaw z zagranicy, niezależność od rynków, gdzie szczególnie
w ostatnim okresie sytuacja staje się coraz bardziej napięta i występuje stała
tendencja do wzrostu cen gazu,
– poprawiony zostanie bilans płatniczy o kwotę 2,3 mld USD rocznie, z tytułu
eliminacji importu gazu,
– środki zaoszczędzone na imporcie gazu, alokowane w kraju, przyczynią się
do wzrostu koniunktury gospodarczej.
Możliwości rozwoju polskiej gospodarki są nie tylko z punktu widzenia makroekonomicznego,
w dużej mierze uzależnione od cen podstawowych źródeł energii na rynku krajowym.
Ceny energii mają bowiem bezpośredni lub pośredni wpływ na ceny wszystkich
produktów i usług. Mają decydujący wpływ na dochodowość wielu dziedzin działalności
gospodarczej. Łączna wartość importu surowców energetycznych wynosiła około
25,7 mld zł (7000 mln USD) w 2004 roku. Wartość ta odpowiada blisko połowie
(48,8 proc.) deficytu w handlu zagranicznym, który w 2004 r. wynosił 14 375
mln USD(17). Bezpośrednią konsekwencją ujemnego salda w handlu zagranicznym
jest zwiększające się z roku na rok zadłużenie Polski, które wzrosło o blisko
100 proc. w ciągu ostatnich lat i obecnie wynosi ponad 440 mld zł. W przeliczeniu
per capita wynika, że każdy mieszkaniec Polski jest pośrednio zadłużony z tytułu
zadłużenia Skarbu Państwa na kwotę przekraczającą 10 000 zł. Natomiast na osobę
pracującą zawodowo przypada ponad 30 000 zł długu(17).
Polski majątek narodowy i gospodarka (w tym energetyka) to nie kiermasz darowizn,
za który nikt nie odpowiada materialnie. Najwyższy czas z tym skończyć i właśnie
dlatego, w świetle przedstawionych wyżej i poprzednio(9) dowodów (w analogicznych
sprawach prywatyzacji energetyki, w tym gazownictwa, w byłych państwach komunistycznych),
należy wstrzymać jakąkolwiek znaczącą prywatyzację (np. próba sprzedaży Zakładów
Azotowych w Tarnowie czy Kędzierzynie-Koźlu, gdzie w czasie ostatniej wojny
produkowano benzynę z węgla) przez rząd premiera Kazimierza Marcinkiewicza
do czasu opracowania "bilansu otwarcia", strategii rozwoju głównych
działów gospodarki narodowej i harmonogramu działań, w tym tych obszarów naukowych,
które są Polsce najbardziej potrzebne (obecne działania nie są konsultowane
z krajowym środowiskiem naukowym).
Wobec stale rosnących cen ropy i gazu na świecie trzeba wreszcie zacząć inwestować
w rozwój własnego wydobycia i przetwórstwa kopalin i innych zasobów przyrodniczych,
a szczególnie w krajowe zasoby odnawialne energii (geotermię). Atomistyka nie
jest substytutem naszej energetyki zawodowej z uwagi na wysokie koszty jej
budowy, eksploatacji i ryzyka ataków terrorystycznych. Przyjęcie takiej koncepcji
rozwoju Polski u progu XXI wieku, państwa samowystarczalnego energetycznie,
ekologicznego, z narodową wizją rozwoju społeczno-gospodarczego, cywilizacyjnego
i naukowego o standardach światowych – jest szansą, koniecznością i obowiązkiem
naszego pokolenia.
Projekt "Strategii…" należy traktować jako podstawę do dalszej
dyskusji w gronie specjalistów, a następnie, po ewentualnej weryfikacji i niezbędnych
zmianach, jako materiał dla polityków, którzy wybiorą z niego te elementy,
które uznają za zasadne.
prof. Ryszard Henryk Kozłowski, mgr inż. Józef Tallat
Literatura:
1. Sokołowski J. "Rozważania o stanie bezpieczeństwa energetycznego Państwa",
Zeszyt 7, Konferencja Naukowa, 07.2002, Kraków.
2. Chmielniak T., Rakowski J., Świrski J. "Polskie Elektrownie Cieplne
i Elektrociepłownie Zawodowe", "Przegląd Energetyczny", nr 1,
03.2003, s. 22-25.
3. Kozłowski R.H., COST 522, Europejski projekt badawczy realizowany na przestrzeni
1998-2003 dotyczący: "Energetyki 21 wieku o wysokiej sprawności energetycznej
i małej emisji zanieczyszczeń" (autor był członkiem Komitetu Zarządzania
tej Akcji, w której uczestniczyły wszystkie kraje europejskie a partnerami
były również: Japonia, USA oraz Izrael).
4. Sokołowski J. "Geosynoptyczna metoda oceny efektywności ekonomicznej
projektowanych zakładów geotermalnych. Rynki Instalacyjne, kwiecień 2002 r.
5. Sokołowski J. "Możliwości wykorzystania rodzimych zasobów gazu ziemnego",
TPGGiG nr 5-6, s. 5-18.
6. Kozłowski R.H., Zimny J. "Dlaczego nie należy sprzedawać zespołu elektrowni "’Dolna
Odra’", "Nasz Dziennik", 12.12.2005 r.
7. Kozłowski R.H., Sokołowski J., Zimny J. "Ratujmy zasoby węgla", "Nasz
Dziennik", 3.10.2003 r.
8. Kozłowski R.H., Sokołowski J., Zimny J. "Wstrzymać sprzedaż polskich
hut stali – List otwarty do Parlamentarzystów, Prezesa NIK oraz Rzecznika Praw
Obywatelskich", "Nasz Dziennik" 19.12.2003 r.
9. Zimny J., Kozłowski R.H. "Jak zrestrukturyzować polskie gazownictwo", "Nasz
Dziennik", 12.01.2006 r.
10. Kozłowski R.H., Sokołowski J., Zimny J. "Pouczająca lekcja – wnioski
z największej awarii energetycznej", Nasz Dziennik", 28.08.2003 r.
11. Kozłowski R.H., Sokołowski J., Zimny J. "Wnioski dla Polski", "Nasz
Dziennik", 15.10.2003 r.
12. Kozłowski R.H. "Czego oczekujemy od nowego parlamentu, prezydenta
i rządu", "Nasz Dziennik", 28.10.2005 r.
13. Mapy geosynoptyki naftowej utworów przedpermskich, czerwonego spągowca,
wapienia cechsztyńskiego i innych utworów geologicznych oraz mapy stref perspektywicznych
subbasenów ropogazonośnych i prawdopopodobnie ropogazonośnych Polski na tle
ich geologii. Redaktorzy: Sokołowski J., Tomaszewski A., Wydawnictwa Geologiczne,
Warszawa, 1986.
14. Tallat J. "Możliwości osiągnięcia gazowej autarkii", Kopaliny,
1/2006 (62), s. 49
15. Tallat J. "Gazoelektrownia", Gaz, Woda i Technika Sanitarna,
nr 8, Tom LVI, s. 148-152
16. Bilans zasobów kopalin i wód podziemnych w Polsce wg stanu na 31 XII 2004,
Wydawnictwo Państwowy Instytut Geologiczny, Warszawa 2005
17. Michalski M.Ł. "Makroekonomiczne uwarunkowania rozwoju polskiej energetyki
w dobie globalizacji", Wydawnictwo ONZ, 14.04.2006, s. 1-12.
18. Zimny J., Kozłowski R. "Gazociąg bałtycki – niebezpieczeństwo energetyczne
dla Europy i Polski", "Nasz Dziennik", 28.12.2005 r.
