Piotr Naszych Czasów
Pierwsza rocznica wyboru Ojca Świętego Benedykta XVI
Jedną z podstawowych
cech pasterza powinna być zdolność miłowania powierzonych mu ludzi tak, jak
kocha Chrystus, któremu służy. "Paś owce moje" –
mówi Chrystus do Piotra, a w tej chwili i do mnie. Paść znaczy kochać. A miłowanie
oznacza także gotowość do cierpienia. Kochać znaczy dawać owcom prawdziwe dobro,
pokarm prawdy Bożej, Bożego Słowa, pokarm Jego obecności, który Bóg daje w
Najświętszym Sakramencie. Drodzy Przyjaciele – w tej chwili mogę powiedzieć
jedynie: módlcie
się za mnie, abym nauczył się bardziej miłować Pana. Módlcie się za mnie, abym
się nauczył bardziej miłować Jego trzodę – ciebie, Kościele święty, każdego
z was z osobna i wszystkich razem. Módlcie się za mnie, abym nie uciekał z
obawy
przed wilkami. Módlmy się nawzajem za siebie, aby Pan nas niósł, a my byśmy
nauczyli się nieść jedni drugich.
Z homilii Ojca Świętego Benedykta XVI wygłoszonej w czasie Mszy św. na placu
św. Piotra w Watykanie, 24 kwietnia 2005 r., inaugurującej pontyfikat 265.
Papieża.
Rok temu, 19 kwietnia, tuż przed godz. 18.00 pojawienie się białego dymu nad
Kaplicą Sykstyńską ogłosiło światu, że w drugim dniu konklawe wybrany został
nowy Papież – 264. następca świętego Piotra. Ksiądz kardynał Joseph Ratzinger
już jako Benedykt XVI ukazał się w loggii bazyliki watykańskiej o godz. 18.45.
Rzesze wiernych powitały go z wielkim entuzjazmem. – Drodzy bracia i siostry.
Po wielkim Papieżu Janie Pawle II kardynałowie powołali mnie, zwykłego, prostego
pracownika Winnicy Pańskiej. Pociesza mnie, że Pan potrafi realizować swe dzieło
niedoskonałymi instrumentami, dlatego powierzam się waszym modlitwom. W radości
Chrystusa Zmartwychwstałego, ufni w jego ustawiczną pomoc, idźmy naprzód. Niechaj
nam pomaga Matka Najświętsza i stoi przy nas – to pierwsze słowa nowego Papieża.
Pielgrzymi niezwykłymi owacjami przyjęli wspomnienie o Janie Pawle II. I tak
już pozostało przez cały rok – gdy Ojciec Święty wymieniał w swych przemówieniach
czy homiliach imię swego Poprzednika, spontanicznie zrywały się oklaski…
"
Ty jesteś Piotr, czyli Opoka, i na tej Opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne
go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz
na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane
w niebie" (Mt 16, 18-19). Przypomnieliśmy te słowa Pana Jezusa na pierwszej
stronie "Naszego Dziennika" dzień po wyborze ks. kard. Josepha Ratzingera
na stolicę Piotrową. Każdy Następca św. Piotra jest naszym Papieżem, jest Piotrem
Naszych Czasów. Piękne są te słowa ogłaszające wynik konklawe: "Habemus
Papam" – "Mamy Papieża". Od roku mamy Benedykta XVI, wsłuchujemy
się w jego nauczanie i otaczamy go modlitwą. Sam Chrystus chciał, aby on był
Jego namiestnikiem, aby był "skałą", na której możemy się bezpiecznie
oprzeć.
Ojciec Święty na drugi dzień po swym wyborze stwierdził, że "nowy Papież
zna swoje zadanie, którym jest rozpalanie światła Chrystusa przed współczesnymi
ludźmi: nie chodzi o jego własne światło, ale o światło Chrystusa". To
w świetle ewangelicznej prawdy o człowieku i jego przeznaczeniu widać dopiero,
co warte są wszelkie pomysły na różne "raje na ziemi", na "wolność
bez odpowiedzialności", na "miłość bez zobowiązań", na "przyszłość
bez poszanowania życia i rodziny"… Stąd też Benedykt XVI w swym nauczaniu
wiernie głosi targanej niepewnością i lękiem współczesnej ludzkości żywą obecność
Chrystusa, wie, że jedynie On jest wstanie uzdrowić świat. Przypomina, że "Bóg
jest miłością". Właściwie można powiedzieć, że Papież w różnych kontekstach
i okolicznościach wzywa nieustannie: Nie obawiajcie się Chrystusa! Otwórzcie
przed Nim swe życie! Mówi to młodzieży i rodzinom, mówi to narodom i całym
kontynentom – z Europą na czele…
"
Kościół żyje! Kościół jest młody! Niesie on w sobie przyszłość świata!" –
te słowa z inauguracji pontyfikatu to dla nas wezwanie, aby w służbie Ewangelii
nie szczędzić sił i aktywnie walczyć o prawdę, aby nie dać się zwyciężyć złu,
ale zło dobrem zwyciężać. Ostatecznie tym, nad czym naprawdę warto się trudzić,
o co zabiegać, co negocjować, czemu sprzyjać czy co popierać – jest sianie
dobra, miłości w sercach ludzkich. Chodzi o to, aby człowiek stworzony przez
Boga nie zaprzeczał swą złą myślą, mową czy uczynkiem swemu przeznaczeniu do
życia w chwale wiecznej. "A zatem chodźmy i módlmy się do Pana, aby pomógł
nam przynieść owoc, trwały owoc. Tylko w ten sposób ziemia może zostać odmieniona,
z padołu łez stać się Bożym ogrodem" (ks. kard. Joseph Ratzinger).
"
Witamy Cię, kochany Ojcze Święty, i zapraszamy do Polski", napisaliśmy
na pierwszej stronie "Naszego Dziennika" już 20 kwietnia 2005 roku.
Dziś, gdy pielgrzymka już jest zaplanowana i tak bliska, wołamy: Czekamy na
Ciebie, drogi Ojcze Święty! Zrobimy wszystko, aby mocno trwać w wierze, aby
ta wiara umacniała się w Narodzie i aby przemieniała go w duchu cywilizacji
miłości.
Sławomir Jagodziński
